Prezes Kaczyński rozbawił dziennikarzy. W pewnym momencie zaczął udawać dzika!
Jarosław Kaczyński podzielił się wspomnieniem z wakacji w 1992 roku. Jak relacjonował, przebywał wówczas w leśniczówce, w sąsiedztwie potężnej, liczącej nawet do 200 hektarów zagrody leśnej, w której żyły ogromne stada dzików. To właśnie tam otrzymał od leśników odważną i bezcenną radę, jak zachować się w obliczu bezpośredniego starcia z tymi zwierzętami.
"Może pan tam chodzić, tylko trzeba pamiętać, że jak idą dziki, nawet wielkim stadem, to trzeba na nie iść i nie można się przestraszyć" – usłyszał wówczas od leśników prezes Kaczyński.
Ostrzegano go, że samce dzików mogą się odwracać, groźnie chrumkać i pokazywać kły, ale jedyną skuteczną metodą jest konsekwentne parcie naprzód.
- Ja to zrobiłem i jakoś żyję – skwitował swoje spotkania z dzikami Kaczyński.
W obliczu obecnej sytuacji politycznej w kraju, gdzie obóz władzy w brutalny i bezczelny sposób łamie reguły demokratyczne, a na scenie politycznej brylują ludzie, którzy – jak zauważył prezes – mentalnie i kulturowo wywodzą się z najciemniejszych grup społecznych czasów PRL-u, opowieść ta nabiera głębokiego, symbolicznego znaczenia.
Prawica musi wyciągnąć z tej leśnej lekcji jasny wniosek: kiedy oponenci idą całą chmarą, próbują straszyć i "pokazują kły", jedyną właściwą drogą jest odwaga i stawienie im czoła bez cienia strachu!
źr. wPolsce24











