Rozrywka

Były oficer wywiadu nie zostawił suchej nitki na serialu TVP. "Bardzo prorosyjski, a wręcz antypolski"

opublikowano:
TVP w likwidacji stworzyła nowy serial, którego bohaterami są polscy szpiedzy
W grudniu 2023 roku TVP została nielegalnie przejęta przez koalicję 13 grudnia (fot. Fratria)
TVP w likwidacji stworzyła nowy serial, którego bohaterami są polscy szpiedzy. Były oficer Agencji Wywiadu nie zostawił na nim suchej nitki.

Akcja serialu "Wojna zastępcza" toczy się na początku lat 90. XX wieku, gdy Polska odzyskiwała suwerenność, a sowieckie wojska opuszczały kraj. Bohaterami jest grupa świeżo zrekrutowanych przyszłych agentów wywiadu, którzy szkolą się w ośrodku w Kiejkutach. Ich zadaniem będzie powstrzymanie sowieckiego generała, granego przez Cezarego Żaka, przed ukryciem i sprzedaniem dwóch głowic atomowych. 

Zrobili idiotów z polskich oficerów 

W rozmowie z "Rzeczpospolitą" ppłk Marcin Faliński, były oficer Agencji Wywiadu, nie zostawił na tym serialu suchej nitki. Zwrócił uwagę m.in. na to, że produkcja wypacza to, jak wyglądała rekrutacja i szkolenie prawdziwych agentów wywiadu u zarania III RP. Twórcy popełnili też wiele poważnych błędów rzeczowych, jak to, że szkolenie prowadzi żołnierz WSW, chociaż ten ośrodek podlegał pod UOP. Także sama fabuła ma mało wspólnego z rzeczywistością, bo Rosjanie bardzo dokładnie pilnowali swoich głowic atomowych po upadku ZSRR, a w okresie negocjacji wyjścia ich wojsk z Polski nasz wywiad nie zrobiłby nic, co mogłoby doprowadzić do incydentu.

Falińskiemu najbardziej nie spodobało się jednak to, jak przedstawiono w nim oficerów polskiego wywiadu. - Moim zdaniem ten serial to jedna wielka dezinformacja i inspiracja. Jest bardzo prorosyjski, a wręcz antypolski – przekonuje. - Powiem wprost: moim zdaniem jest szkodliwy dla bezpieczeństwa państwa. Powinien zostać zdjęty z anteny, a decydenci, którzy go wprowadzili i w ogóle dopuścili do realizacji powinni podlegać rozpracowaniu służb kontrwywiadowczych i antykorupcyjnych. Podkreślę, serialu w telewizji publicznej!

Oficer zauważył, że ten serial pokazuje polskich szpiegów jako głupków, a polskie służby jako skrajnie niekompetentne – chociaż w rzeczywistości już w tym okresie Polacy byli w światowej czołówce. 

- W Polsce powoływane są komisje czy kolejne gremia, które mają walczyć z dezinformacją i wojną informacyjną w cyberprzestrzeni. Tymczasem w telewizji publicznej, w primetimie w niedzielę pokazywana jest na pełną skalę dezinformacja zgodna z rosyjskim przekazem – podkreślił.

Dla Rosjan mieli dużo więcej szacunku 

Oficer zwrócił też uwagę na ocieplanie wizerunku Rosjan – jak motyw romansu oficer GRU z oficerem UOP, czy wspólne akcje na Bałkanach. - Słowem jest sympatycznie, kochamy się, bo oni sobie razem imprezują i prowadzą wspólne działania, uwalniając porwaną dziewczynkę, ratując rannych – stwierdził.

Nie spodobała mu się także scena, w której oficer CIA, z nogami na biurku, rzucił Polakom plik banknotów i kazał im zwerbować agenta na Ukrainie. - Wiele można byłoby mówić, ale amerykańskie służby są naszymi partnerami i po partnersku nas traktują. To kolejny policzek nie tylko dla polskich oficerów służb specjalnych, ale i także amerykańskich. To kto na tym zyskuje podprogowo? - spytał.

Faliński zwrócił też uwagę, że reżyser i współscenarzysta tego serialu pochodzi z byłej Jugosławi i rozpoczął studia filmowe w Moskwie. - Jeżeli będziemy emitować w publicznej telewizji, za publiczne pieniądze dezinformację, to jakie my mamy szanse w starciu z takim przeciwnikiem, jakim jest Rosja i jej służby? - pyta.

Bo serial ten jest szkodliwy dla bezpieczeństwa państwa. Robi wodę z mózgów Polakom. - Autorzy filmu fabułę wstawili w konkretne realia polityczne, opisują działania polskiej służby specjalnej – UOP. Jeżeli chcieli stworzyć fikcję mogli wstawić w fabułę wymyśloną instytucję np. Agencję Bezpieczeństwa Narodowego. Wtedy wyglądałoby to zupełnie inaczej – dodał.

źr. wPolsce24 za "Rzeczpospolita"

Rozrywka

Dlaczego rozmaryn miał się „rozwijać”?  Tajemnica słynnej pieśni legionowej wyjaśniona

opublikowano:
Rozmaryn kwitnący symbolem wierności i śmierci
Rozmaryn kwitnący symbolem wierności i śmierci (fot. shutterstock)
Śpiewali ją żołnierze Józefa Piłsudskiego w okopach pod Kostiuchnówką, znali powstańcy warszawscy, a dziś nuci ją niemal każdy Polak przy okazji świąt narodowych. „O mój rozmarynie” to bez wątpienia jeden z filarów naszej tożsamości historycznej i muzycznej. Jednak niewielu zadaje sobie proste pytanie: dlaczego wojskowa pieśń zaczyna się od apostrofy do śródziemnomorskiego zioła i co tak naprawdę oznacza zwrot, by rozmaryn „się rozwijał”?
Rozrywka

Kim Kardashian dostała odszkodowanie za brutalny napad. Kwota szokuje

opublikowano:
Zrzut ekranu 2026-09-16 132723
(fot. The Heart Truth, domena publiczna)
Kim Kardashian padła w Paryżu ofiarą brutalnego napadu. Teraz francuski sąd przyznał jej za to odszkodowanie – 1 euro.
Rozrywka

Z czerwonego dywanu prosto do... pośredniaka! Niezwykła historia najlepszej aktorki z Wenecji

opublikowano:
Wzruszona duńska aktorka Mathilde Arcel w białej sukience, z uśmiechem trzymająca w obu dłoniach wzniesiony złoty puchar Volpiego dla najlepszej aktorki na scenie Festiwalu Filmowego w Wenecji. W tle widać rozmyte, ozdobne kuliste lampy.
Wzruszona Mathilde Arcel trzyma prestiżowy Puchar Volpiego za najlepszą rolę kobiecą w filmie Woman Unknown podczas ceremonii zamknięcia 83. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji. (fot. PAP/EPA)
Czerwony dywan, blask fleszy, światowe kino i... obowiązkowa wizyta w urzędzie pracy. Życie potrafi pisać najlepsze komediodramaty, o czym na własnej skórze przekonała się 30-letnia Dunka, Mathilde Arcel, świeżo upieczona laureatka tegorocznego Festiwalu Filmowego w Wenecji.
Rozrywka

Doda wyszła na scenę i zaśpiewała Rotę. Publiczność w szoku

opublikowano:
Doda na festiwalu wyśpiewała Rotę
Doda na festiwalu wyśpiewała Rotę (PAP/Piotr Polak)
W czasach, gdy w przestrzeni publicznej i mediach głównego nurtu nierzadko próbuje się unikać podniosłych narodowych symboli, ze sceny w Kielcach popłynął jasny przekaz.
Rozrywka

Szczyt hipokryzji? Atakowali Skolima za koncert u prezydenta. Teraz artystę zaprosił rząd

opublikowano:
Skolim wystąpił na Dożynkach Polskich w Spale po wcześniejszej krytyce jego koncertu podczas wydarzenia z parą prezydencką w Juracie.
Skolim / autor: YouTube/Daniel Nawrocki
Skolim jeszcze kilka tygodni temu był atakowany przez media prorządowe za swój występ w rezydencji prezydenta RP w Juracie. Teraz te same media milczą nt. koncertu tego artysty na dożynkach organizowanych przez obecny rząd.
Rozrywka

Festiwal rozrzutności za publiczne pieniądze. Samorządy płacą artystom krocie, a kontrola umów to fikcja pod okiem władzy

opublikowano:
Koncert w Łodzi
Koncert w Łodzi (fot. zdj. ilustracyjne shutterstock)
Podczas gdy Polacy mierzą się z drożyzną i rosnącymi kosztami życia, w wielu polskich miastach trwa w najlepsze festiwal drenowania lokalnych budżetów na cele rozrywkowe. Dziesiątki, a nierzadko setki tysięcy złotych – tyle z kieszeni podatników trafia na konta celebrytów i muzyków za kilkudziesięciominutowe występy na miejskich scenach. Uruchomiony Centralny Rejestr Umów miał obnażyć skalę transferów publicznego grosza, lecz mechanizmy kontroli obywatelskiej okazują się podwójną pułapką.