Niedowierzanie po nagraniu Donalda Tuska. Co się mu stało? Jak on wygląda?
Gdy Polacy zastanawiają się, jak spiąć domowe budżety, premier Donald Tusk postanowił wcielić się w rolę ogólnonarodowego trenera personalnego i eksperta od pogody. Zamiast zająć się realnymi problemami, premier nagrywa filmiki o tym, że na dworze jest gorąco i trzeba pić wodę. Genialne! Bez tej głębokiej mądrości męża stanu chyba wszyscy byśmy uschli.
Niechluj z osiedlowego parku?
Ale zostawmy na chwilę samą treść tych „orędzi” i spójrzmy na formę. Rozumiemy wszystko: sport to zdrowie, luz, dystans, powiew nowoczesności na wzór zachodnich polityków. Ale bez przesady! Jest pewna granica między publicznym okazaniem „ludzkiej twarzy” a zwykłym niechlujstwem.
Na najnowszym nagraniu szef rządu Rzeczypospolitej wygląda nie tyle jak mąż stanu, ile jak – nie przymierzając – jakiś osiedlowy opryszek po nieudanej ucieczce przed strażą miejską. Wyciągnięta koszulka, wciśnięta czapka z daszkiem (ale za to od Ralpha Laurena za co najmniej 150 zł), znoszony wygląd i mina mówiąca „ledwo żyję”. Powiedzmy to wprost: skrajny niechluj.
Rozumiemy osobisty trening w ustronnym miejscu, ale wrzucanie takich relacji do sieci z pozycji urzędującego premiera blisko 38-milionowego kraju w Europie Środkowej to po prostu obciach. Gdzie powaga urzędu? Gdzie jakikolwiek szacunek do obywatela, który chciałby w szefie rządu widzieć kogoś więcej niż zmęczonego życiem gościa z parku?
Ucieczka w trucht
Tyle że ten „joggingowy luz” to nie przypadek. To przemyślana taktyka. Im gorzej dzieje się w państwie, im mocniej pieką realne rachunki, tym więcej w mediach społecznościowych uśmiechów, piesków, piłki nożnej i porannego truchtania.
Zamiast stawić czoła kryzysom, premier woli założyć dres i udawać, że największym wyzwaniem dla Polski jest dzisiaj 35 stopni w cieniu i brak klimatyzacji. To wygodna ucieczka – bo przecież o trudnych sprawach trzeba mówić konkretnie, a o bieganiu można po prostu poplotkować do kamery smartfona.
Panie Premierze, czas zdjąć dres, założyć garnitur i wziąć się wreszcie do roboty. Państwo to nie bieżnia, a rządzenie to nie 50 minut truchtania po parku. Polacy nie potrzebują porad, jak przeżyć upał – poradzą sobie sami. Potrzebują rządu, który nie wygląda i nie zachowuje się jak przypadkowa zgraja z osiedlowego murka.
źr. wPolsce24











