Rząd Tuska i sejmowa większość jako pierwsi po 1989 r. doprowadzili do tego, że uratować może ich tylko stan wojenny bądź zamach stanu

14 października 2026 r. Donald Tusk nagrał kolejne pogróżki, tym razem wobec Prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego i generalnie wobec tej instytucji. Tego samego dnia do budynku Trybunału wjechała ekipa złożona głównie z nie-sędziów, czyli tych, którzy nie złożyli ślubowania wobec prezydenta, a Tusk chce, żeby zaczęli urzędować i aby podali mu Trybunał na tacy. Wszystko to w atmosferze policyjnej obławy wokół budynku TK i w obecności funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa chroniących największy skarb Tuska w kontekście przejęcia Trybunału, czyli Macieja Berka.
Donald Tusk sam sobie dodaje animuszu, jakim to jest groźnym politykiem i jak wreszcie pozamyka i ukarze tych, na których odwet zapowiada od ponad pięciu lat, gdy tylko znowu zawitał w krajowej polityce. Wśród najważniejszych celów odwetu obok prezesa TK Bogdana Święczkowskiego jest prezes Narodowego Banku Polskiego prof. Adam Glapiński. Tusk tak się nakręca planowanym odwetem, że czasem wygląda jakby się czuł Henrykiem Gwizjuszem, zanim ten nocą 23 sierpnia 1572 r. ruszył ze swoimi siepaczami, by się zemścić na najważniejszych hugenotach. A potem już poszło i przeszło do historii jako Noc św. Bartłomieja.
Donald Tusk, inicjując i planując kolejne zamachy na konstytucyjne organy państwa myśli, że jest wieczny, niezniszczalny i bezkarny. I tu jest głęboko w „mylnym błędzie” – jakby to ujął jego idol Lech Wałęsa. To, co robi i planuje Tusk, to już nie „zabawa” zagrożona co najwyżej sankcjami z art. 231 (nadużycie uprawnień), za co grożą „wczasy” do 3 lat i co przez obecnie rządzących jest powszechnie lekceważone. Tyle że tym razem nie chodzi o art. 231 i „zabawę”.
To, co robi i planuje Tusk, podlega ściganiu na podstawie art. 127 kodeksu karnego i dotyczy „zamachu stanu”. Podlega też art. 128, który dotyczy „zamachu na organ konstytucyjny RP”. Artykuł 127 KK stanowi w par. 1.: „Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10 albo karze dożywotniego pozbawienia wolności”.
„Przejęcie” Trybunału Konstytucyjnego oraz usunięcie prezesa TK czy NBP jest „zmianą przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej”. Ci, którzy chcą to zrobić, już popełniają przestępstwo z art. 128 par. 3 KK: „Kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”. Trudno uwierzyć, że Donald Tusk nie ma świadomości, że gdy zniknie nad nim parasol ochronny (immunitet posła, funkcja szefa rządu), grożą mu zarzuty właśnie z art. 127 i 128 kodeksu karnego, a dożywocie czy „tylko” 20 lat za kratami nie jest specjalnie optymistyczną perspektywą i może mu popsuć zabawę.
Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski już 5 lutego 2025 r. poinformował o złożeniu zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw ściganych z artykułów 127 i 128 kodeksu karnego. Chodziło o czyny popełnione między innymi przez premiera, ministrów, marszałków Sejmu i Senatu, niektórych sędziów i prokuratorów. Tusk i spółka odgrywali po tej informacji najpierw teatr obojętności, a w końcu zademonstrowali wyjątkowe rozbawienie. Na przykład poseł Sławomir Ćwik (obecnie wiceminister klimatu) swoim lotnym umysłem zauważył, że to „zamach na rozum, a nie stanu”. A już szczyt wesołości przypadł po cytatach z Romana Giertycha i jego kumpla Radka Sikorskiego: „Od dziś wszyscy posłowie i posłanki będą w mundurach na sali sejmowej. Taka jest decyzja kierownictwa klubu. Będzie to symbol władzy Donalda Tuska w naszym zmilitaryzowanym od dzisiaj kraju” (Giertych); „Chwała Bogu, że mimo zamachu lotnisko im. L. Wałęsy pozostaje pod kontrolą sił rządowych” (Sikorski).
Już 4 stycznia 2024 r. na portalu Interia publicysta Rafał Woś ostrzegał: „Droga siły, zemsty i rozliczeń będzie zbyt łatwa. A przekonanie o własnej moralnej słuszności zbyt słodkie i upajające. A potem będzie już za późno. Potem nie będzie już można zawrócić. (…) Nowej władzy nikt (albo prawie nikt) nie patrzy na ręce. (…) I to jest dramat naszych nowych władców. To jest ich przekleństwo. To już czyni z nich tyranów. Prawdziwych - niewyimaginowanych. Oraz szalenie niebezpiecznych”.
Konsekwencją tego, o czym pisał Rafał Woś, jest wpadnięcie Tuska i jego ludzi w pułapkę: oni już wiedzą, że nie mogą pokojowo oddać władzy, czyli że jedynym wyborem jest tyrania, jest dyktatura. Oni nie mają już odwrotu, bo nie mają poczucia bezpieczeństwa. Właśnie z tego powodu, że popełniają czyny ścigane z artykułów 127 i 128 kodeksu karnego. Dlatego muszą utrzymywać władzę coraz brutalniejszymi metodami. Dlatego to pierwszy rząd po 1989 r. znajdujący się w sytuacji, że pokojowe oddanie władzy może nie wchodzić w grę. Już 21 grudnia 2023 r. dr Michał Kuź, politolog i ekspert spraw międzynarodowych, napisał na platformie X: „Bardzo się obawiam, że sprawy zaszły za daleko i obecnie rządząca koalicja już władzy oddać nie będzie mogła pod żadnym pozorem”.
Tyrania Tuska, choć w wielu aspektach groteskowa, nie ma wyjścia, bo przecież sami nie staną przed specjalnym trybunałem. Oczywiście naród może ich zmusić, by przed trybunałem stanęli, ale to już byłoby przekroczenie kolejnej granicy, czyli rodzaj powszechnej insurekcji, choć być może nie będzie innego wyjścia. Po przekroczeniu granicy łamania prawa działa już tylko zamordystyczny determinizm. Wszystkie dyktatury czy zamordyzmy zaczynają się od przekroczenia granicy prawa w takim miejscu, że nie da się tego odkręcić, a sprawcy nie mają już żadnego poczucia bezpieczeństwa. Dlatego niejako muszą coraz mocniej trzymać społeczeństwo „za mordę” i utrzymywać władzę za wszelką cenę.
Rząd Tuska i sejmowa większość jako pierwsi po 1989 r. doprowadzili do tego, że uratować może ich tylko stan wojenny bądź zamach stanu polegający na wypatroszeniu demokracji i państwa prawa, na niemożności zmiany władzy w drodze wyborów. To, że po raz pierwszy od 37 lat władza znalazła się za granicą bezprawia i wręcz musi zinstytucjonalizować następne akty bezprawia, czyni życie Polaków, przynajmniej tych wolnych, udręką. Każdy deterministyczny zamordyzm mnoży narzędzia represji, bo nie ma dla niego dobrego wyjścia. Każde jest złe. Każde wiąże się z surowymi konsekwencjami, w tym z odpowiedzialnością z artykułów 127 i 128 kodeksu karnego. I oni te konsekwencje poniosą.
Takich przestępstw przeciwko Rzeczypospolitej, jakie dokonują się po 13 grudnia 2023 r., nie było od czasu, gdy komuniści pod osłoną własnej bezpieki oraz sowieckiego NKWD najpierw 30 czerwca 1946 r. sfałszowali referendum, zmieniając przemocą ustrój państwa, a potem zamach stanu usankcjonowali sfałszowanymi wyborami do Sejmu 19 stycznia 1947 r. 13 grudnia 1981 r. wojskowy pucz przeprowadził Jaruzelski, a teraz do tych przestępców dołącza Tusk. I on musi wiedzieć, że tym razem mu się nie upiecze. Dlatego zrobi wszystko, żeby nie oddać władzy. Ale chyba też wie, jak skończy.
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
• dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
• lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
• oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
• mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.






