Rozwiązali zagadkę tajemniczego morderstwa. DNA oczyściło najbardziej podejrzanego kardynała w historii

Z tego tekstu dowiesz się:
- Naukowcy z Uniwersytetu w Pizie i Yale wykryli w DNA Franciszka I Medyceusza ślady pasożytów wywołujących malarię.
- Odkrycie podważa trwającą od ponad 400 lat teorię, że wielki książę Toskanii został otruty przez swojego brata, kardynała Ferdynanda.
- Badacze podkreślają jednak, że choć malaria była niemal na pewno obecna, nie można całkowicie wykluczyć, że Franciszek został otruty, gdy już ciężko chorował.
- Analiza zachowanego fragmentu żebra została przeprowadzona w ramach Projektu Medyceusze, badającego szczątki członków słynnej włoskiej dynastii.
- Wyniki badań mogą pomóc lepiej poznać historię malarii w renesansowych Włoszech oraz ewolucję tej groźnej choroby.
Medyceusze byli jedną z najważniejszych arystokratycznych rodzin w historii. Wywodziła się z drobnej arystokracji, ale niewiele wiadomo o jej początkach. Dorobiła się niebagatelnej fortuny na usługach bankierskich i wykorzystała go, by zdobyć wpływy polityczne. Przez setki lat rządzili Toskanią, a ich ród miał wielu wpływowych członków – w tym czterech papieży i dwie królowe Francji. Ta rodzina odegrała też ogromną rolę w historii kultury, finansując wielu słynnych artystów i uczonych.
Podejrzewano, że zamordował go brat
Franciszek I Medyceusz został wielkim księciem Toskanii w 1574 roku. Zmarł w 1587 roku. Niemal w tym samym czasie zmarła jego druga żona, Bianca Cappello. W akcie zgonu wpisano, że przyczyną śmierci była malaria. Od początku podejrzewano jednak, że w rzeczywistości zostali zamordowani przez starszego brata Franciszka, kardynała Ferdynanda, który objął po nim tron. Zwracano uwagę, że niedługo przed ich śmiercią odwiedził ich w ich toskańskiej posiadłości, a istniało ryzyko, że zamiast jego, tron odziedziczy nieślubny syn jego brata. Używanie trucizny przeciwko członkom własnej rodziny nie było też u Medyceuszy niczym szczególnie szokującym – sam Franciszek był podejrzewany, że otruł pierwszą żonę, by móc poślubić swoją kochankę.
Teraz jednak te spekulacje wreszcie się skończą. Badacze z Uniwersytetu w Pizie i Uniwersytetu Yale ustalili przy pomocy badań DNA próbek z szkieletu Franciszka i jego brata Jana, że faktycznie powodem jego śmierci była malaria.
Zbadali DNA z jego żebra
Było to możliwe dzięki Projektowi Medyceusze. W jego ramach w 2004 roku dokonano ekshumacji 49 członków tej wpływowej rodziny. Naukowcy od razu zabrali się za badanie przyczyn śmierci Franciszka. Te badania jednak niczego nie wyjaśniły. Autorzy niektórych z nich twierdzili, że zabiła go choroba, a innych, że jednak padł ofiarą trucizny.
Doczesne szczątki Franciszka zostały ponownie pochowane dawno temu, ale naukowcy zachowali kawałek jego żebra do dalszej analizy. Teraz zbadali pozyskany z niego kod DNA. Znaleźli w nim ślady plasmodium – pasożytniczych pierwotniaków wywołujących malarię. Co ciekawe, znaleźli ślady aż dwóch podgatunków tego pierwotniaka, co sugeruje, że padł ofiarą podwójnej infekcji.
Valentina Giuffra, profesor historii medycyny na Uniwersytecie w Pizie, jedna z autorek trrgo badania, wyjaśniła, że poprzednie badania dawały sprzeczne wyniki, bo użyte do nich metody pozostawiały wiele miejsca na interpretacje. Zauważyła, że naukowcy, którzy je prowadzili, nie mogli użyć analizy DNA, bo technika nie była jeszcze wystarczająco rozwinięta. Ich zdaniem wyniki ich badań kończą tę debatę. DNA jest pewne – podkreśliła – Rozwiązuje problem i wątpliwości. Myślę, że to definitywna odpowiedź.
Otruty, gdy był już chory?
Malaria jest jedną z najgroźniejszych chorób, z jakimi zmaga się ludzkość. Tylko w 2024 roku zabiła aż 610 tys. osób. Jej nazwa pochodzi od włoskich słów oznaczających „złe powietrze”, bo wierzono, że można się nią zarazić poprzez oddychanie śmierdzącym powietrzem w pobliżu bagien i stojącej wody. Willa, w której zachorowali, stała w okolicy pełnej mokradeł i pól ryżowych – to idealne warunki dla komarów, które przenoszą tę chorobę.
Inny autor tego badania, Alexander Ochoa z Yale, zauważył, że ich badanie zwiększy także wiedzę o malarii we Włoszech w czasach renesansu, o której dotychczas niewiele wiadomo, oraz o ewolucji tej choroby. Przyznał jednak, że chociaż zawęża pole spekulacji, to nie jest ostatecznym dowodem na to, że Franciszek nie został otruty przez brata. Gisella Caccone z Yale dodała, że udowodnili jedynie, że cierpiał na malarię, ale być może podano mu truciznę, gdy był już chory. Ale jakie są na to szanse? - spytała.
Nie wierzy w niewinność kardynała
Donatella Lippi, profesor historii medycyny na Uniwersytecie w Florencji i współautorka badania z 2006 roku, w którym udowodniano, że Franciszek był otruty, nie jest przekonana. Zauważyła, że to, że cierpiał na malarię – czego nie neguje – nie oznacza, że na nią zmarł. Jej zdaniem został zatruty. Mają o tym świadczyć znalezione w Archiwum Watykańskim zapiski, które wspominają o pękającej skórze, gorączce i puchnięciu – symptomach ostrego zatrucia arszenikiem. Zwraca też uwagę, że jego grób otwarto 300 lat po jego śmierci. Jego ręce były złożone tak, jakby przed zgonem odczuwał ostry ból, a jego zwłoki były dobrze zachowanie. Arszenik może wyjaśnić oba te fakty – powiedziała.
Giuffra nie zgadza się z tą opinią. Zauważyła, że jej badania były oparte nie na próbkach z jego szkieletu, a na próbkach biologicznych z miejsca, gdzie miano złożyć jego organy podczas sekcji zwłok. Przypomniała też, że Franciszek był zapalonym alchemikiem i eksperymentował z wieloma substancjami chemicznymi, co jej zdaniem może tłumaczyć popękaną skórę.
źr. wPolce24 za CNN











