Publicystyka

Rychło w czas! Prąd i ciepło w rosyjskim konsulacie odcięte. Dobrze, że zdążyli przed końcem sezonu grzewczego

opublikowano:
Kto w końcu wygoni stamtąd Rosjan. Konsulat w Gdańsku
Kto w końcu wygoni stamtąd Rosjan (fot. gdansk.pl/Fratria)
Decyzja o odcięciu prądu i ogrzewania w budynku po rosyjskim konsulacie w Gdańsku Wrzeszczu wreszcie zapadła. To z pewnością krok w dobrą stronę. Problem w tym, że wykonany zdecydowanie za późno – i w sposób, który bardziej przypomina sztuczki PR-owe niż realne działania wobec państwa, które od miesięcy ignoruje polskie prawo.

Rosjanie nie chcieli oddać budynku

Sprawa ciągnie się od końca 2025 roku. Po decyzji polskich władz o zamknięciu konsulatu Federacji Rosyjskiej, dyplomaci opuścili budynek, ale… nieruchomość nie została przekazana stronie polskiej. W środku pozostał pracownik administracyjny, a rosyjska strona faktycznie blokowała przejęcie obiektu.

Rosja od lat traktowała nieruchomość jak swoją własność, mimo że formalnie należy ona do Skarbu Państwa, a później zarządzanie nią przejęło miasto Gdańsk. Co więcej, przez lata nie regulowano należności za użytkowanie budynku, a w tym zakresie toczy się postępowanie sądowe. 

W tej sytuacji stanowcza reakcja była konieczna.

"To nie było w gestii prezydent miasta"

Trzeba uczciwie przyznać: odcięcie mediów to sygnał, że Polska  przestaje tolerować bezczelne lekceważenie swoich instytucji. W końcu zrobiono to, co powinno być zrobione dawno temu. Tyle tylko, że decyzję podjęły nie władze na poziomie centralnym, czy samorządowym, a spółki, które odpowiadały za dostarczanie mediów - Energa i GPEC. 

- Prezydent Aleksandra Dulkiewicz, nikomu nie odcinała mediów, bo to nie do niej należała decyzja. Odcięcie mediów nastąpiło poprzez działania firm, które te media dostarczały na mocy ich przepisów. Dlaczego tyle to trwało? Bo tak zapewne wynikało z zawartych umów. Gdańsk nie jest w tej sprawie stroną, zresztą jest ona monitorowana przez MSZ i Prokuratorię Generalną i tam należy kierować pytania. Jeszcze raz powtórzę: To nie jest w gestii prezydent miasta - wyjaśnił w rozmowie z portalem wPolsce24 rzecznik Aleksandry Dulkiewicz Daniel Stenzel.

Czyli po miesiącach przepychanek, nieskutecznych prób wejścia do budynku i biernego przyglądania się sytuacji, sprawy wzięli w swoje ręce ci, którzy na tym tracą. Co więcej, ze słów rzecznika wynika, że gdyby Rosja płaciła za prąd i ogrzewanie, to dalej mogłaby zajmować budynek. 

Dlaczego tak późno?

Pierwsze próby przejęcia nieruchomości miały miejsce jeszcze w grudniu 2025 roku. Wówczas urzędnicy odbili się od zamkniętych drzwi – dosłownie.

Od tego momentu minęły miesiące. Miesiące, w których państwo rosyjskie de facto okupuje budynek bez tytułu prawnego, a reakcja władz jest – delikatnie mówiąc – powściągliwa. Bo owszem, w sądzie toczą się "sprawy", ale Rosja robi to, co chce z naszym wspólnym mieniem.

Trudno nie odnieść wrażenia, że brakuje determinacji. A może odwagi? Wygląda na to, że minister spraw zagranicznych, który tak lubuje się w pouczaniu prezydenta, gdy faktycznie trzeba działać, chowa głowę w piasek. 

Symboliczny moment… aż za bardzo symboliczny

Najbardziej zastanawiający jest jednak moment podjęcia decyzji. Odcięcie ogrzewania następuje niemalże wraz z końcem... sezonu grzewczego. To rodzi oczywiste pytanie: czy chodziło o realne wywarcie presji, czy raczej o efektowny gest pod kamery?

Bo jeśli ktoś chciał naprawdę zmusić nielegalnego użytkownika do opuszczenia budynku, to trudno znaleźć mniej dotkliwy moment niż początek wiosny.

Polityka czy PR?

Cała sytuacja wpisuje się w szerszy problem zarządzania kryzysowego w Polsce: decyzje są podejmowane, ale często dopiero wtedy, gdy ich ciężar polityczny jest minimalny, a efekt medialny maksymalny. Państwo – także poprzez samorządy – musi egzekwować swoje prawa, szczególnie wobec podmiotów, które jawnie je lekceważą. Ale skuteczność mierzy się nie komunikatami, tylko odpowiednim czasem i konsekwencją.

Odcięcie mediów w budynku po rosyjskim konsulacie to krok, który należało wykonać. Tyle że nie w kwietniu 2026 roku, lecz najpóźniej zimą, gdy realnie mógł on mieć znaczenie dla drugiej strony. Dziś pozostaje wrażenie, że mamy do czynienia z decyzją spóźnioną – i „bezpieczną”.

A w polityce, zwłaszcza wobec Rosji, takie półśrodki rzadko przynoszą realne efekty.

źr. wPolsce24 

Publicystyka

Festiwal żenady w cieniu kryzysu. Tusk pajacuje z piosenkami AI, podczas gdy Polacy liczą każdy grosz

opublikowano:
Kaprawy Tusk w samochodzie, błaznuje przed Polakami
Tusk z kolejną porcją błazenady (fot. x.com/Donald Tusk)
Drożyzna dobija domowe budżety, rachunki za energię rujnują przedsiębiorców, na stacje benzynową lepiej w ogóle nie zajeżdżać, a państwo trzeszczy w szwach. Tymczasem szef rządu, Donald Tusk, po raz kolejny udowadnia, że dla niego władza to nie odpowiedzialność, lecz nieustanny kabaret. W najnowszym wpisie na portalu x.com, premier serwuje Polakom infantylną piosenkę wygenerowaną przez sztuczną inteligencję. Czy tak ma wyglądać powaga polskiego rządu w obliczu zagrożeń i postępującego ubożenia społeczeństwa?
Publicystyka

"Wiceministra" rządu, którego premier rozmawia z maskotkami, rozmawia z warzywami. Ile ten cyrk jeszcze potrwa?

opublikowano:
Z członkami rządu jest coraz..., niech każdy sam sobie dopowie, wedle uznania
Z członkami rządu jest coraz..., niech każdy sam sobie dopowie, wedle uznania (Fot. grafika AI)
W założeniu ma być miło i śmiesznie, ale jest coraz bardziej straszno. Trzeba bowiem postawić pytanie o kondycję psychiczną ludzi, którzy pełnią bardzo istotne funkcje państwowe. Poważne tematy debaty publicznej są przez nich przedstawiane w formach wyjętych wprost z teatrzyków przedszkolnych.
Publicystyka

Trump chce płacić za głosy oddane na republikanów? Tusk może chcieć wprowadzić to samo!

opublikowano:
Donald Trump podczas konwencji Republikanów
Donald Trump podczas konwencji Republikanów (fot. PAP/EPA/JEFF MCWHORTER )
"Donald Trump zapowiedział płacenie za głosy oddane na republikanów w nadchodzących wyborach" - taką narrację surfują lewicowe media za Oceanem. Tymczasem prezydent USA w charakterystycznym dla siebie, dosadnym stylu posłużył się publicystyczną hiperbolą. Obawiamy się, że w warszawskich gabinetach uśmiechniętej koalicji ktoś może potraktować to jako gotowy podręcznik. Czy rząd Donalda Tuska, tracąc poparcie rozczarowanych Polaków, zdecyduje się pójść o krok dalej i wprowadzić system bezpośredniego „nagradzania” za właściwe wrzucenie karty do urny?
Polska

Zdrada za 285 tys. zł. 19-latek bez litości okradał własnych rodziców – ukradł sejf, BMW i sprzęt AGD

opublikowano:
Funkcjonariusze policji w cywilnych ubraniach prowadzą skutego kajdankami 19-letniego mężczyznę korytarzem komisariatu
19-latek podejrzany o wielokrotne okradanie swoich rodziców został zatrzymany przez kryminalnych z gdańskiej Oruni. Decyzją sądu najbliższe dwa miesiące spędzi w areszcie (fot. KWP Gdańsk)
Policjanci z Gdańska przerwali przestępczy proceder 19-letniego mieszkańca miasta, który od miesięcy zamieniał życie swoich najbliższych w prawdziwy dramat. Młody mężczyzna wielokrotnie włamywał się do rodzinnego domu i okradał rodziców. W przeszłości zdołał ukraść m.in. luksusowe BMW oraz wyczyścić domowy sejf. Ostatnie włamanie przelało jednak czarę goryczy – nastolatek został zatrzymany i najbliższe dwa miesiące spędzi w areszcie tymczasowym.
Publicystyka

Oto, co naprawdę szykował rząd Tuska. Prezydent wkroczył w ostatniej chwili i ratuje Polaków

opublikowano:
Zbigniew Bogucki
Zbigniew Bogucki (fot. wPolsce24)
W politycznym teatrze Donalda Tuska maski opadają niemal codziennie. Forsowane przez rządzącą koalicję „reformy” i medialne wrzutki coraz wyraźniej pokazują, z czym w rzeczywistości mamy do czynienia: z próbą przerzucenia kosztów własnej nieudolności na barki milionów ciężko pracujących Polaków. W tym chaosie, bezprawiu i propagandowej mgle jedyną realną instancją stojącą po stronie obywateli pozostaje Prezydent Rzeczypospolitej, który złożył własny projekt ustawy o kryptoaktywach.
Publicystyka

ROZMOWA WIKŁY. Festiwal buty i arogancji. Klaudia Jachira nie ma sobie nic do zarzucenia: „Za co przeprosić? Kto kogo powinien przepraszać?”

opublikowano:
Klaudia Jachira w rozmowie z Marcinem Wikłą
Klaudia Jachira w rozmowie z Marcinem Wikłą (fot. wPolsce24)
Totalna koalicja ma twarz Klaudii Jachiry – pełną pretensji, oderwaną od realiów i całkowicie pozbawioną choćby cienia autorefleksji. W rozmowie z redaktorem Marcinem Wikłą posłanka, która do Sejmu dostała się z list Koalicji Obywatelskiej, kolejny raz udowodniła, że dla politycznego happeningu i lansu w mediach społecznościowych jest w stanie poświęcić los ludzi, którzy całe życie poświęcili służbie Rzeczypospolitej.