Niemcy w panice! To koniec wygodnego życia na koszt sojusznika

Koniec pasożytowania na US Army?
Decyzja o redukcji amerykańskiego kontyngentu w Niemczech o kilka tysięcy żołnierzy nie spadła z nieba. To efekt narastającej frustracji Waszyngtonu postawą rządu w Berlinie, który od lat konsekwentnie ignoruje zobowiązania wobec NATO. Podczas gdy Polska i inne kraje wschodniej flanki inwestują w obronność, Niemcy woleli wydawać pieniądze na ideologiczne projekty, licząc, że amerykańscy chłopcy zawsze będą bronić ich granic.
Niemieccy komentatorzy z przerażeniem odnotowują, że USA tracą cierpliwość. Waszyngton wprost punktuje Berlin za brak realizacji celu 2% PKB na obronność oraz za kontrowersyjne projekty energetyczne, które uzależniały Europę od rosyjskiego gazu.
Strach o lokalne interesy, a nie o pokój
Co szczególnie uderza w niemieckiej debacie, to fakt, że Berlin bardziej niż o bezpieczeństwo Europy, drży o... wpływy do lokalnych budżetów. Jak zauważa „SZ”, wycofanie wojsk to potężny cios ekonomiczny dla regionów, w których stacjonują Amerykanie. Tysiące utraconych miejsc pracy i miliardy euro, które przestaną płynąć do niemieckich restauratorów i właścicieli nieruchomości – oto co naprawdę spędza sen z powiek tamtejszym politykom.
Zamiast refleksji nad własną winą, z Berlina płyną głosy o „osłabianiu sojuszu”. To szczyt hipokryzji ze strony państwa, które przez dekady podkopywało jedność NATO swoimi interesami z Putinem. Najgorsze, że tę narrację z uporem godnym lepszej sprawy i wbrew polskim interesom, zapewne na polecenie z Berlina, sufluje też premier Polski Donald Tusk.
Polska szansą dla regionu?
A przypomnijmy, że w tej sytuacji to właśnie Polska wyrasta na jedynego wiarygodnego partnera USA w regionie. Przeniesienie części potencjału militarnego z Niemiec bliżej zagrożenia, czyli na wschodnią flankę, jest logicznym krokiem, którego Berlin panicznie się boi. Niemiecka elita polityczna musi zrozumieć: czasy, gdy można było pouczać innych, samemu nie dając nic w zamian, bezpowrotnie minęły.
Dziś „Süddeutsche Zeitung” pyta: „Co to oznacza dla nas?”. Odpowiedź jest prosta: oznacza to koniec wygodnego życia na koszt sojusznika. Niemcy zostają z przestarzałą Bundeswehrą i rosnącą izolacją na arenie międzynarodowej. To gorzka pigułka dla kraju, który mienił się liderem Europy.
źr. wPolsce24 za "Süddeutsche Zeitung”











