Publicystyka

Fatalne wiadomości dla młodych Polaków. Tusk zniszczył rynek i coraz trudniej o pracę

opublikowano:
„Ludzie w kolejce przed punktem pomocy społecznej w mieście – obraz pokazujący społeczne skutki kryzysu gospodarczego, bezrobocia i spadku jakości życia. Osoby w różnym wieku, niektórzy z torbami na zakupy i w maseczkach ochronnych, czekają na pomoc. Zdjęcie symbolizuje pogarszające się warunki ekonomiczne w Polsce.”
Kolejka po darmowe posilki z domu pomocy im. Brata Alberta na Pradze (fot. Andrzej Wiktor/ Fratria)
Wystarczyło 1,5 roku rządów Donalda Tuska, by sytuacja gospodarcza Polski uległa widocznemu pogorszeniu. Nie dość, że rośnie zadłużenie kraju i deficyt budżetowy, stoją kluczowe inwestycje, ceny w sklepach straszą, to jeszcze zaczyna brakować pracy.

Premier Donald Tusk to taka wróżka z Kopciuszka à rebours - czego nie dotknie, to popsuje. Lata 2015-2023, kiedy trzymał się z dala od polskiej polityki, był dla naszego kraju okresem dobrobytu. I to mimo poważnych kryzysów, które spadły na nas z zewnątrz: pandemii koronawirusa, inwazji Rosji na Ukrainę i fali migrantów, która próbowała wtargnąć do naszego państwa. 

Rosły wskaźniki PKB, ściągalność podatków, zamożność Polaków, realizowane były nowe ważne inwestycje, a spadały wysokość płaconych podatków, bezrobocie i deficyt finansów publicznych. Do tego rządy Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego wprowadziły sprawiedliwe programy społeczne, które poprawiły jakość życia milionów naszych rodaków, rozwijały obronność, podnosiły rolę Polski na arenie międzynarodowej, a kiedy trzeba było interweniować, nie wahały się wesprzeć obywateli za pomocą różnych tarcz osłonowych. Jednym słowem robiły dokładnie to, czego oczekuje się od rządzących. 

Mierny premier, fatalny rząd

Tusk parł do władzy, mając na sztandarach 100 konkretów, które obiecał zrealizować w pierwsze 100 dni trwania swojego rządu. 

W końcu objął stery rządu, choć, przypomnijmy, mandat tej władzy jest raczej słaby. Wybory w 2023 roku wygrał przecież PiS, a Tusk zdołał sięgnąć po fotel premiera tylko dzięki budowie koalicji, którą łączyło jedno - pragnienie odsunięcia PiS od władzy.

Polacy, przez 8 lat przyzwyczajeni do tego, że władza spełnia swoje obietnice, uwierzyli, że Tusk się zmienił i zrealizuje to, co obiecał. Tym bardziej, że wielu naszych rodaków zagłosowało przecież na Trzecią Drogę, która miała pilnować tych obietnic i pilnować samego Tuska. O tym, jak srodze się zawiedli, najlepiej świadczy słaby wynik wyborczy Szymona Hołowni w wyborach prezydenckich oraz kiepskie notowania sondażowe PSL i Polski 2050. 

Hołownia najwyraźniej to zrozumiał, bo w jakimś stopniu zaczął pilnować Tuska, choćby nie ulegając szantażowi przeprowadzenia zamachu stanu i uniemożliwienia zaprzysiężenia prezydenta Karola Nawrockiego. Zresztą, jeśli chodzi o jakość rządzenia, to w obecnym gabinecie wyłącznie politycy wybrani z list Trzeciej Drogi trzymają jakiś poziom. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, choć może trochę nieporadny, mimo wszystko stara się kontynuować w MON linię poprzedników, a jedynym ministrem, który realizuje pozytywny program i postawione przed sobą cele jest nominowana przez Polskę 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. 

Niestety to za mało, by państwo się rozwijało. Gorzej, że znowu, jak w latach 2007-2015, zaczęło się zwijać. Zadowolony z siebie buchalterek Andrzej Domański zadłuża państwo na potęgę, ministrowie sprawiedliwości Adam Bodnar, a teraz Waldemar Żurek niszczą praworządność, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski demoluje pozycję Polski na arenie międzynarodowej, a szefowa MEN Barbara Nowacka uderza w naszą przyszłość, rozwalając edukację. 

Po owocach ich poznacie

Choć owoce pracy minister Nowackiej będziemy zbierać za kilka lat, to plony Domańskiego, Sikorskiego i Bodnar-Żurka, widzimy już teraz.

Finanse publiczne są w fatalnym stanie, nasza niepodległość jest zagrożona, a w wymiarze nomen omen sprawiedliwości jest chaos tak duży, że niewielu liczy, że sądy potraktują ich sprawiedliwie. Ciężko zresztą wskazać, które sądy są tymi właściwymi, bo rząd systematycznie uderza w niezawisłość powołanych przez prezydenta Dudę sędziów. 

To wszystko sprawia, że Polsce znów mamy klimat, który nie zachęca do rozwoju i inwestycji, a państwo z kraju prosperity stało się, krajem zapaści. Najbardziej wymiernym wskaźnikiem, który to pokazuje jest rynek pracy i nastroje panujące wśród przedsiębiorców i pracowników. 

Jak zauważył w rozmowie z portalem money.pl Piotr Nowosielski, przedsiębiorca i założyciel JustJoin.IT firmy specjalizującej się w tworzeniu i prowadzeniu serwisów rekrutacyjnych dla branży IT i cyfrowej, a także branży HR, "możemy śmiało mówić już o rynku pracodawcy, szczególnie w segmencie white collar (z ang. białych kołnierzyków – red.). Rynek pracownika był bardzo silny, firmy prześcigały się w benefitach. Tak jak kiedyś mieliśmy owocowe czwartki i ogrom benefitów, tak powoli wchodzimy do sytuacji, w której to największym benefitem z pracy jest posiadanie pracy".

W uproszczeniu oznacza to, że przestaliśmy gonić bogatszy Zachód, a znowu stajemy się rezerwuarem taniej siły roboczej, której konkurencyjność dodatkowo obniżana jest przez emigrantów zarobkowych i AI. 

- Największy problem będą mieli świeży absolwenci uczelni wyższych, tak zwani niezatrudnialni juniorzy, którzy w tym momencie są po prostu zastępowani przez sztuczną inteligencję – uważa Nowosielski.

Jak, to się zakończy? Prawdopodobnie czeka nas powtórka scenariusza, który znamy z czasów pierwszego Tuska - kolejna fala emigracji młodych ludzi i drenaż kolejnego pokolenia Polaków. Wszystko zależy od tego, jak szybko uda nam się zatrzymać ten rząd. Nadzieja w nowym prezydencie Karolu Nawrockim i wietrze zmian, który przyniósł ze sobą oraz w ostatnim bastionie naszej suwerenności gospodarczej prezesie NBP prof. Glapińskim.

źr. wPolsce24 za money.pl

Polska

ROZMOWA WIKŁY: Lobby ukraińskie i niemieckie kieruje rządem – były wicepremier Jacek Sasin nie zostawia suchej nitki na rządzie Tuska

opublikowano:
Jacek Sasin podczas programu Rozmowa Wikły w stacji wPolsce24, komentuje politykę rządu i relacje z Ukrainą
Jacek Sasin krytykuje rząd za wpływy lobby ukraińskiego i niemieckiego – Rozmowa Wikły (fot wPolsce24)
Były wicepremier Jacek Sasin w programie „Rozmowa Wikły” ostro skrytykował działania obecnego rządu, zarzucając mu uległość wobec „lobby ukraińskiego” oraz brak skutecznej obrony polskich interesów narodowych. Polityk odniósł się również do kwestii historycznych i relacji z Ukrainą, a także zapowiedział zmiany w kierownictwie politycznym, które jego zdaniem są konieczne, by przywrócić normalność w polskiej polityce zagranicznej.
Polska

Poświęcanie ministra trwa w najlepsze – wotum nieufności odrzucone. Kierwiński utrzymuje stanowisko

opublikowano:
Marcin Kierwiński i Donald Tusk podczas konferencji prasowej przed pojazdami Straży Granicznej – materiał wideo wPolsce24 dotyczący wotum nieufności wobec szefa MSWiA.
Marcin Kierwiński i Donald Tusk (fot.wPolsce24)
W środę w Sejmie, głosowano nad wotum nieufności wobec Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Marcina Kierwińskiego. Pomimo licznych zarzutów podnoszonych przez opozycję, minister utrzymał swoje stanowisko dzięki poparciu koalicji rządzącej. Opozycja krytycznie wyliczała braki kadrowe w Policji, nieszczelność granic oraz niezadowalający stan bezpieczeństwa wewnętrznego.
Polska

Odbudowa Ukrainy bez Zełenskiego, bez Nawrockiego i bez polskich firm. Kto na tym zyskuje - Niemcy

opublikowano:
Donald Tusk podczas wystąpienia publicznego na konferencji, gestykulujący uniesionym palcem w trakcie przemówienia. W tle widoczne są flagi Polski i Litwy, sugerujące kontekst spotkania międzynarodowego lub dwustronnych rozmów.
Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy (The Ukraine Recovery Conference URC 2026). Premier Donald Tusk (fot. PAP/Adam Warżawa)
W Gdańsku odbywa się dwudniowa Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy, która zamiast być świętem jedności i solidarności, stała się przede wszystkim widowiskiem nieobecności oraz narastających napięć dyplomatycznych. Zamiast deklaracji o wielkiej przyszłości, konferencja ujawniła głębokie pęknięcia, które mogą zaważyć na kształcie współpracy obu państw na lata.
Polska

Tajemnice Szpitala Południowego: miliony na koncie, zgony na SOR i układ który chroni winnych

opublikowano:
Zewnętrzna tablica informacyjna Narodowego Funduszu Zdrowia oraz Warszawskiego Szpitala Południowego umieszczona na elewacji budynku. Widoczne są także oznaczenia szybkiej terapii onkologicznej, wskazujące na działalność placówki w zakresie leczenia pacjentów onkologicznych.
Siedziba Szpitala Południowego w Warszawie (fot. PAP/Marcin Obara)
28-letni koordynator SOR-u Dawid Kacprzyk zarobił w ubiegłym roku ponad 1,6 mln zł, pracując średnio 11 godzin dziennie przez cały rok. Były ordynator dr Emil Jędrzejewski oskarża go o błędy medyczne, które doprowadziły do śmierci pacjentów – w tym o wykonanie tomografii na zwłokach. czy ta skandaliczna, pogrążająca rząd Donalda Tuska afera zostanie zmieciona pod dywan?
Publicystyka

Jak tak można? Ci podli Polacy cieszą się, bo Niemcy odpadli z mundialu! Wstyd

opublikowano:
Polacy się cieszą z niemieckiej klęski
Polacy się cieszą z niemieckiej klęski (fot. wPolsce24)
Stało się. Potęga, która miała miażdżyć rywali na piłkarskich boiskach, spakowała walizki i wraca do domu w atmosferze absolutnego skandalu. Niemiecka reprezentacja znowu zaliczyła spektakularną klęska na mistrzostwach świata, a w polskim internecie... eksplodował festiwal czystej radości.
Polska

Niemiecka kratka, polska hańba. Tusk i Trzaskowski promują niemieckie żelastwo zamiast polskich odlewni

opublikowano:
warszawiacy mają prawo wiedzieć, na co wydawane są ich pieniądze. I dlaczego zamiast polskich kratek – na ulicach stolicy lądują niemieckie odlewy.
Zdrada na ulicy Grójeckiej. Zamiast polskich odlewni – niemieckie kratki z Münster (fot. wPolsce24)
Warszawa, ulica Grójecka. Świeżo po remoncie, który kosztował miliony złotych. Tramwaje wróciły na tory w październiku 2025 roku, mieszkańcy odetchnęli z ulgą po miesiącach utrudnień. Ale okazuje się, że przy okazji wymiany infrastruktury ktoś podjął decyzję, która budzi poważne wątpliwości. Zamiast wspierać polskich producentów – zamówiono kratki ściekowe z Niemiec. Od małego producenta z Münster, oddalonego o ponad 1000 kilometrów.