Wściekły Tusk wali na oślep. Desperacko próbuje zmienić narrację, by odrzucić zarzuty wobec KO!
Jak Donald Tusk odpowiada na pytanie o zdjęcie ze skazaną w tzw. aferze kłodzkiej Kamilą L. (W.)? Mataczy, kręci, zmienia temat, a winę próbuje przerzucić na... PiS.
- Jeśli w Polsce miała miejsce polityczna afera pedofilii, to jest to oczywiście afera PiS-u i tego przypadku, o którym mówię. Ze względu na delikatność nie będę mówił nazwiska, ale wszyscy wiecie, o kogo chodzi - wypalił Donald Tusk, kolejny raz zasłaniając się insynuacjami i informacjami najwyraźniej przekazywanymi przez "postaci znane".
To jednak nie koniec. Premier zdaje sobie najwyraźniej sprawę, że nie do końca trzyma się to faktów, więc ma to być tylko przekaz dla najzagorzalszych zwolenników. Wie też, że walka na "afery obyczajowe" to za mało, więc idzie dalej.
Próbuje desperacko wrócić z tematem kryptowalut
Tusk walił na oślep, za wszelką cenę starając się powiązać popularną giełdę kryptowalut z PiS i konserwatywnymi organizacjami. W swoim stylu zapowiedział "rewidowanie" rzekomo nieudolnych działań prokuratury z czasów, gdy na jej czele stał Zbigniew Ziobro. Sprawa ma dotyczyć śledztwa w sprawie zaginięcia lub zabójstwa założyciela wspomnianej firmy.
Wszystko to po zawetowaniu przez prezydenta ustawy, która de facto była napisana na korzyść tej firmy przez obecną władzę.
Brnąc w teorie spiskowe, próbował wmówić opinii publicznej, że pieniądze od giełdy dla fundacji Ziobry ostatecznie trafiały do mecenasa Lewandowskiego z Ordo Iuris. Ten ostatni ma reprezentować obecnego przedstawiciela firmy w prawnej batalii z siostrą zaginionego prezesa. Choć lider Platformy sam przyznał, że cała ta narracja "brzmi bardzo skomplikowanie" i "jest unurzana naprawdę w takiej bardzo ponurej mgle", nie przeszkodziło mu to w rzucaniu oskarżeń o to, że ktoś rzekomo chronił tę firmę.
To typowa taktyka – rzucić cień podejrzeń, mimo braku jasnych dowodów.
Odwracanie kota ogonem
Szczytem hipokryzji była jednak końcówka jego wystąpienia. Próbując zrzucić z siebie odium afer finansowych, Tusk bez mrugnięcia okiem porównał obecną sytuację do piramid finansowych, wymieniając jednym tchem SKOK-i oraz... Amber Gold. Premier najwyraźniej zapomniał, w jakich latach i pod czyim okiem wyrosła i bezkarnie funkcjonowała potężna piramida finansowa Marcina P., z której poszkodowani potracili oszczędności życia.
Zapomniał też, jakie środowiska stały za SKOK Wołomin, które Tusk skrzętnie próbuje przerzucić na całe SKOK-i. Całe szczęście w tej sprawie orzekł już sąd, który jednoznacznie powiązał Wołomin ze środowiskami byłych oficerów WSI, których powiązania polityczne są akurat jednoznaczne i jasne.
Premier najwyraźniej coraz bardziej chwyta się brzytwy.
źr. wPolsce24











