Publicystyka

Czarzasty zapomniał czy przemilczał? Kuriozalne tłumaczenia marszałka w sprawie rejestru korzyści

opublikowano:
czarzasty swietłana
Włodzimierz Czarzasty nie zamierza się tłumaczyć z kontaktów z ustosunkowaną Rosjanką (Fot. Fratria)
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty znowu znalazł się w ogniu krytyki – tym razem za spóźnione zgłoszenie do rejestru korzyści faktu zasiadania w radach dwóch fundacji, w tym jednej kierowanej przez kontrowersyjną postać z medialnymi powiązaniami. Sprawa została ujawniona po nagłośnieniu przez media prawicowe i dziś stawia pod znakiem zapytania nie tylko rzetelność marszałka, lecz jego etykę i transparentność wobec obywateli.

Formalne niedopełnienie obowiązków – i to po medialnym nacisku

13 lutego Czarzasty w końcu zgłosił w rejestrze, że zasiadał w radzie Fundacji Wielkiego Błękitu i Fundacji Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Obowiązek takiej informacji ciąży na każdym pośle i senatorze – zmiany w życiu zawodowym bądź społecznym trzeba ujawniać nie później niż 30 dni od ich zaistnienia. Tymczasem marszałek zrobił to dopiero po tym, jak środowiska prawicowe zaczęły nagłaśniać temat jego członkostwa w radzie fundacji związanej z Marianem Kubalicą – byłym dyrektorem Polkomtela i TVP. 

To nie jest drobny błąd „techniczny”. Taki lapsus urzędowy może być uznany za naruszenie przepisów ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, a konsekwencje mogą obejmować nawet kary regulaminowe w Sejmie (zwrócenie uwagi, upomnienie, naganę), a w skrajnych przypadkach – choć to mniej prawdopodobne – odpowiedzialność karną

Rosyjskie powiązania w tle – podatny grunt do podejrzeń

Cała sprawa zaczęła się od głośnych publikacji na temat relacji Czarzastego z Rosjanką Swietłaną Czestnych – współpracowniczką Rosyjskiego Domu Aukcyjnego i Rosyjskiego Ośrodka Nauki i Kultury w Warszawie, instytucji uznawanej przez wielu za narzędzie wpływów Kremla. Chodziło m.in. o to, że Czestnych miała powiązania biznesowe z rodziną marszałka. To doprowadziło do pytań o bezpieczeństwo i dostęp Czarzastego do informacji niejawnych, a nawet wniosek posła PiS do Komisji ds. Służb Specjalnych, by przeanalizowała te kontakty. 

Czarzasty tłumaczy, ale tłumaczenia brzmią jak banał

Jak informuje "Rzeczpospolita" marszałek twierdzi, że nie wpisał wcześniej działalności w rejestrze, ponieważ jedna z fundacji była w likwidacji, a druga – „nieaktywna”. O sprawie dowiedział się dopiero z mediów, po czym zgłosił swoją działalność. Taka argumentacja jednak nie rozwiązuje problemu podstawowego: człowiek, który stoi na straży porządku w Sejmie, nie potrafi sam zadbać o własną transparentność. 

Warto przypomnieć, że rejestr korzyści nie jest wymysłem prawicowej infosfery – to narzędzie mające zapobiegać konfliktom interesów i ujawniać powiązania, które mogą wpływać na decyzje najważniejszych polityków w państwie. Opóźnione zgłoszenie marszałka podważa zaufanie obywateli do tej instytucji.

Co na to społeczeństwo? Nastroje nie są łaskawe

Jak pokazują ostatnie sondaże opinii publicznej, Włodzimierz Czarzasty nie cieszy się wysokim poparciem, a jego ocena pracy jako marszałka jest mocno podzielona. Coraz częściej pojawiają się głosy, że marszałek – zamiast skupiać się na stabilności działania Sejmu i transparentności instytucji państwa – angażuje się w kwestie, które raczej dzielą społeczeństwo niż je jednoczą. 

Pytania bez odpowiedzi – i dalekosiężne skutki

Ta sprawa to nie tylko problem formalny. To także sygnał ostrzegawczy, że ludzie na najwyższych stanowiskach w państwie mogą – świadomie lub nie – bagatelizować własną odpowiedzialność przed obywatelami. Spóźniony wpis do rejestru korzyści w przypadku marszałka Sejmu to temat, który powinien prowadzić do głębszej debaty o standardach etycznych i transparentności elit politycznych.

Pytanie brzmi: jeśli marszałek Sejmu nie potrafi dotrzymać podstawowych standardów jawności, to jak możemy ufać, że stoi na straży interesu publicznego i bezpieczeństwa państwa? Nie chodzi tu tylko o polityczną ocenę – chodzi o fundamenty zaufania społecznego w demokratycznym państwie prawa.

źr. wPolsce24 za "Rzeczpospolita"

 

Polska

Prezydent Karol Nawrocki w ostrych słowach powiedział, co myśli o marszałku Czarzastym

opublikowano:
Prezydent i przedstawiciele rządu na posiedzeniu. Na zdjęciu Karol Nawrocki, Donald Tusk, Władysłąw Kosiniak-Kamysz, Radosław Sikorski i Włodzimierz Czarzasty
Prezydent i przedstawiciele rządu na posiedzeniu RBN (fot. wPolsce24)
Prezydent Karol Nawrocki zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego, by omówić kluczowe zagrożenia. Główne tematy to kontrowersyjna pożyczka unijna SAFE, udział Polski w radzie pokoju Donalda Trumpa oraz żądanie weryfikacji służb wobec Włodzimierza Czarzastego przez jego powiązania z Rosją.
Polska

Czego boi się Tusk? Koalicjanci wezwani na dywanik

opublikowano:
Donald Tusk wezwał koalicjantów. Miał złe oczy
Donald Tusk wezwał koalicjantów (fot. wPolsce24)
To był wyjątkowo nerwowy dzień dla rządu Donalda Tuska. Premier, w obawie o lojalność swoich partnerów i spadające poparcie, wezwał liderów koalicji "na dywanik". W tle trwa kryzys dyplomatyczny wywołany obroną Włodzimierza Czarzastego, a minister Katarzyna Kotula wieszczy wycofanie wojsk amerykańskich z Polski.
Publicystyka

Wczoraj siedział cichutko, a dziś nagle nabrał odwagi. Czarzasty atakuje prezydenta. Ależ tam są nerwy

opublikowano:
Włodzimierz Czarzasty podczas konferencji prasowej opowiada o RBN i atakuje prezydenta Karola Nawrockiego
Włodzimierz Czarzasty podczas konferencji prasowej (fot. wPolsce24)
Buta, arogancja i rynsztokowy język – tak można podsumować ostatnie wystąpienie Włodzimierza Czarzastego. Lider Lewicy, wywodzący się wprost z komunistycznego układu, w skandalicznych słowach zaatakował prezydenta. Nie zabrakło gróźb, szantażu emocjonalnego w sprawie zbrojeń, a nawet suflowania antyamerykańskich nastrojów. Czy to jest ta „uśmiechnięta Polska”, którą obiecywała koalicja 13 grudnia?
Publicystyka

Co za błazenada. W takich tanich zagrywkach Tusk odnajduje się najlepiej. Nie wie, jakie to żenujące?

opublikowano:
Premier Tusk rozdaje pączki w samolocie. Co za tani PR
Tusk przypomniał sobie o pączkach. Jakie o było sztuczne (fot. wPolsce24)
Wyloty do Brukseli najwyraźniej źle wpływają na premiera. Kiedyś opowiadał o przysmakach serwowanych mu przez teściową, teraz postanowił sam zabawić się w "dobrego wujka". Wyszło żenująco.
Publicystyka

Tylko u nas! Bąkiewicz: Nie chcę zabić Tuska. Modlę się za niego. Ale pani prokurator chyba nie lubi Czarzastego

opublikowano:
Zdjęcie uśmiechniętego Roberta Bąkiewicza nigdy nie pojawiło się w liberalno-lewicowych mediach. Zawsze jest on przedstawiany w ujęciach, sugerujących wściekłość i agresję
Zdjęcie uśmiechniętego Roberta Bąkiewicza nigdy nie pojawiło się w liberalno-lewicowych mediach. Zawsze jest on przedstawiany w ujęciach, sugerujących wściekłość i agresję (Fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Postawienie zarzutu publicznego podżegania do zabójstwa urzędującego premiera to jedna z najcięższych możliwych kwalifikacji karnych w polskim prawie. Właśnie z takim zarzutem musi dziś mierzyć się Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic i jeden z najbardziej rozpoznawalnych działaczy środowisk narodowych.
Polska

Poseł Marek Jakubiak ostro o Czarzastym: spuszczony ze smyczy próbuje budować Trzeci Pałac

opublikowano:
Włodzimierz Czarzasty surowo oceniany przez Marka Jakubiaka
Włodzimierz Czarzasty surowo oceniany przez Marka Jakubiaka (fot. wPolsce24)
Według prawicowego polityka Włodzimierz Czarzasty dołączył do panteonu gwiazd rządu Donalda Tuska. Jako druga osoba w państwie odmawia poddania się weryfikacji przez służby, a jego przeszłość budzi coraz większe kontrowersje. Czy koalicja 13 grudnia kryje niewygodne fakty o marszałku rotacyjnym?