"Czarzasty działa na szkodę bezpieczeństwa Polski!" To nie są słowa przedstawiciela prawicy
Ambasador USA ogłosił zerwanie kontaktów z marszałkiem Sejmu po tym, jak Czarzasty skrytykował postulat przyznania Pokojowej Nagrody Nobla prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi, twierdząc, że jej nie zasługuje. To wywołało dyplomatyczną burzę, którą komentatorzy ocenili jako niepotrzebne zaostrzenie stosunków z najważniejszym sojusznikiem strategicznym Polski.
Leszek Miller nie szczypał się w język i spokojnie wyjaśnił. że ambasador „nie pouczał Polski”, ale po prostu "odciął się od partnera, który — jego zdaniem — obraził prezydenta USA”. Były premier zdziwił się, że marszałek wybrał drogę "konfrontacji medialnej, mimo braku realnej konieczności” ale najpoważniej wybrzmiał zarzut, że Czarzasty „podważa strategiczną linię polskiej polityki bezpieczeństwa i polityczną spójność państwa”.
Na pytanie, czy to działa na szkodę bezpieczeństwa Polski, Miller odpowiedział krótko: „Oczywiście, że tak”.
Pawlak: dyplomacja potrzebuje zimnej krwi
Podobnie wypowiedział się Waldemar Pawlak, który decyzje Czarzastego określił jako „ekscentryczne” i zbędne. Jego zdaniem marszałek nie powinien angażować się w politykę zagraniczną, a takie kwestie można było rozwiązać o wiele bardziej dyplomatycznie.
Pawlak przypomniał, że drobne spięcia w relacjach bilateralnych zdarzały się już wcześniej – choćby wokół ustawy „lex TVN” czy zapisów o Instytucie Pamięci Narodowej – jednak nigdy wcześniej nie skutkowały aż tak poważnym dyplomatycznym incydentem.
Polski bezpieczeństwo nie bierze się z retoryki – tylko z siły
Problem zachowania Czarzastego ma głębszy kontekst: siła militarna USA jest fundamentem bezpieczeństwa Europy i Polski. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte wielokrotnie podkreślał, że Europa nie jest w stanie obronić się samodzielnie bez Stanów Zjednoczonych, a sojusz transatlantycki pozostaje jedynym realnym gwarantem bezpieczeństwa na kontynencie.
Podczas wystąpienia w Parlamencie Europejskim Rutte jasno komunikował, że jeśli ktokolwiek wierzy, iż Unia Europejska lub Europa może się obronić bez USA, to „niech dalej marzy” — bo realia militarne i geopolityczne na to nie pozwalają.
Podkreślił także, że nie istnieje alternatywa dla NATO, a amerykańska obecność – zarówno konwencjonalna, jak i nuklearna – to klucz do odstraszania potencjalnych agresorów takich jak Rosja.
Bez USA Europa nie jest bezpieczna
Rutte wprost wskazał, że obrona kontynentu bez wsparcia Waszyngtonu to iluzja, potrzebne byłoby dziesięciokrotne zwiększenie wydatków i potężna własna infrastruktura obronna.
To punkt, który całkowicie podważa retorykę Czarzastego: nawet jeśli części europejskich elit marzy się większa niezależność od USA, fakty geopolityczne mówią wyraźnie inaczej. Przemysł obronny, zdolności odstraszania i obecność wojskowa Stanów Zjednoczonych to kluczowe elementy bezpieczeństwa NATO — czego nie da się „zamienić” na medialne prowokacje.
Głos byłych premierów: bałagan czy brak strategii?
Inni komentatorzy sceny politycznej nie kryli sceptycyzmu. Były premier Jan Krzysztof Bielecki ocenił cały konflikt wokół Czarzastego jako symptom bałaganu w polskiej dyplomacji, wskazując, że obecnie różne ośrodki władzy roszczą sobie prawo do prowadzenia polityki zagranicznej — co zdaniem wielu ekspertów podważa spójność i przewidywalność polskich relacji z sojusznikami.
Konkluzja: czy jedno zdanie może kosztować bezpieczeństwo?
Retoryczne wybryki polityków nie są czymś nowym — ale w delikatnej sferze stosunków międzynarodowych nawet słowa mają swoje konsekwencje. Gdy mówimy o strategicznym partnerze, bez którego Polska nie utrzyma swojej suwerenności w obliczu rosyjskiej agresji, to nie jest pole do testowania medialnych prowokacji.
Fakt, że sekretarz generalny NATO jednoznacznie wskazuje na rolę USA jako niezastąpionego gwaranta bezpieczeństwa regionu, a byli szefowie rządu ostrzegają przed szkodliwymi działaniami politycznymi, powinien stać się przedmiotem poważnej debaty.
źr. wPolsce24 za polsatnews.pl











