Publicystyka

Cienkowska pieje z zachwytu, bo Niemcy oddali Polsce JEDEN pierścień. Brawo! Spadkobiercom zbrodniarzy zostało już tylko 515 999 ZRABOWANYCH dóbr kultury do oddania

opublikowano:
Kraków, 02.06.2026. Minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska (L) i kurator Muzeum Książąt Czartoryskich Katarzyna Płonka-Bałus (P) na uroczystości przekazania odzyskanego pierścienia króla Zygmunta I Starego do zbiorów Muzeum Książąt Czartoryskich, oddziału Muzeum Narodowego w Krakowie, 2 bm. (mr) PAP/Łukasz Gągulski
(fot. PAP/Łukasz Gągulski)
Urzędowy entuzjazm ministerstwa kultury po zwrocie królewskiego sygnetu jaskrawo kontrastuje z porażającym bilansem niemieckich grabieży. Jeden dyplomatyczny gest nie zmaże długu wartego miliardy.

Na dziedzińcu Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie odbyła się uroczystość, którą polski resort kultury uznał za wydarzenie o wielkim ciężarze symbolicznym. Po ponad ośmiu dekadach do Polski powrócił złoty pierścień z diamentem króla Zygmunta I Starego, bezcenna relikwia polskiego Złotego Wieku, zrabowana przez Wehrmacht we wrześniu 1939 roku. Przy okazji - dzięki szefowej resort - odegrano kilka wątków komediowych. Resort kultury z pompą ogłosił „nowe otwarcie” w relacjach z Berlinem.

Nie chcemy dłużej ironizować, bo sprawa jest poważna. Tu wystarczy chłodna analiza faktów, oparta np. na Raporcie o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej, by mocno tonować ten zachwyt. Jeden sygnet, choćby najjaśniejszy, nie może przesłonić gigantycznego długu, którego Niemcy do dziś nie wyrównali.

Sukces polskiej uczonej, nie niemieckiego sumienia

Obecna ekipa rządząca próbuje wpisać zwrot pierścienia w narrację o nowej, lepszej atmosferze dyplomatycznej z zachodnim sąsiadem. Minister kultury Marta Cienkowska mówiła o „momencie, w którym historia powraca do domu”. Warto jednak zadać fundamentalne pytanie: czy ów zwrot jest efektem systemowej, uczciwej polityki Berlina, który nagle postanowił rozliczyć się z własną przeszłością?

Prawda jest zgoła inna.

Przez powojenne dziesięciolecia zaginiony pierścień – wydobyty pod koniec XVIII wieku z grobu królewskiego przez wybitnego historyka Tadeusza Czackiego – leżał w niemieckim Schmuckmuseum Pforzheim. Spoczywał tam jako „anonimowy eksponat”.

Kraków, 02.06.2026. Uroczystość przekazania odzyskanego pierścienia króla Zygmunta I Starego do zbiorów Muzeum Książąt Czartoryskich, oddziału Muzeum Narodowego w Krakowie, 2 bm. (mr) PAP/Łukasz Gągulski

Niemieckie instytucje przez lata nie kwapiły się do badania jego pochodzenia. Przełom nastąpił wyłącznie dzięki benedyktyńskiej pracy polskiej badaczki, dr hab. Ewy Letkiewicz z UMCS w Lublinie, która zlokalizowała zabytek i opublikowała dowody w swojej monografii naukowej. Niemcy - niechętnie - oddali pierścień dopiero wtedy, gdy zostali postawieni pod ścianą niepodważalnych faktów i formalnej procedury restytucyjnej.

Porażający bilans: Ponad pół miliona utraconych skarbów

Aby w pełni zrozumieć, dlaczego świętowanie zwrotu jednego artefaktu w oderwaniu od całościowych roszczeń jest błędem, należy przypomnieć liczby z raportu reparacyjnego przygotowanego pod kierownictwem europosła Arkadiusza Mularczyka we współpracy m. in. z historykami IPN.

Straty polskiej kultury pod okupacją niemiecką to nie były incydenty. To była metodyczna, państwowa operacja grabieży i niszczenia polskości:

  • 516 000 dzieł sztuki: Tyle pojedynczych, skatalogowanych obiektów ruchomych (obrazów, rzeźb, rzemiosła) wciąż figuruje jako zaginione. W rękach niemieckich zniknęło ponad 11 tysięcy płócien samych malarzy polskich i 2,8 tysiąca mistrzów europejskich.

  • 19,31 miliarda złotych: Na tyle eksperci wycenili minimalne, bezdyskusyjnie udokumentowane straty w samych dobrach kultury. Kwota ta stanowi zaledwie wierzchołek góry lodowej z powodu zniszczenia archiwów muzealnych.

  • 22 miliony woluminów: To skala strat polskich bibliotek. Niemcy metodycznie spalili lub wywieźli 15 milionów książek oraz dziesiątki tysięcy unikalnych rękopisów i starodruków.

  • Zrównana z ziemią infrastruktura: W gruzach legło 25 muzeów, 35 teatrów oraz setki zabytków o znaczeniu monumentalnym, w tym Zamek Królewski w Warszawie. Z polskich kościołów zdemontowano i wywieziono ponad 5 tysięcy dzwonów w ramach wojskowej akcji przetapiania mienia sakralnego (Glockenaktion).

Szacuje się, że w latach 1939–1945 zniszczeniu lub wywozowi uległo od 40% do 43% całego przedwojennego zasobu kulturowego Polski. Niemieckie komanda działały z precyzyjnym planem: ograbić Polaków z materialnych dowodów ich historii, aby złamać tożsamościowy kręgosłup narodu.

Zwrot jednego pierścienia to nie jest żadne "nowe otwarcie", to zwyczajny policzek.

Dyplomatyczne „ochłapy” zamiast sprawiedliwości

Z perspektywy państwowej bezkrytyczny zachwyt ministerstwa kultury nad okazjonalnymi gestami Berlina – ubranymi w piórka obchodów 35. rocznicy traktatu o dobrym sąsiedztwie – budzi głęboki niepokój. Zamiast twardego i konsekwentnego egzekwowania prawa do pełnego zadośćuczynienia i reparacji, zadowalamy się symbolicznymi powrotami, które są Berlinowi niezwykle na rękę.

Zwrot pojedynczych obiektów, choćby bezcennych dla narodowego dziedzictwa i muzealników, w obecnym tempie oznacza, że proces restytucji potrwa tysiące lat. Berlin traktuje te wydarzenia jako akty wielkodusznej „dobrej woli”, całkowicie odcinając się od systemowej odpowiedzialności finansowej i prawnej za ogrom wojennych zniszczeń (opiewających łącznie na 6,2 biliona złotych).

Dopóki rząd w Berlinie nie uzna twardych wyliczeń zaprezentowanych w raporcie posła Mularczyka i IPN, dopóty każdy jednostkowy zwrot powinien być kwitowany nie jako „nowe otwarcie”, ale jako skromna, spóźniona o ponad 80 lat spłata ułamka gigantycznego, historycznego długu.

Polskie dziedzictwo narodowe domaga się pełnej sprawiedliwości, a nie rocznicowych prezentów.

źr. wPolsce24

 

Publicystyka

Machina hejtu ruszyła. "Silni razem" wściekli na Monikę Olejnik. Czy to próba zdetonowania tematu?

opublikowano:
sikorski_olejnik
Silni razem atakują Monikę Olejnik za wywiad z Sikorskim (fot. wPolsce24)
Nie milkną echa wczorajszego zajścia podczas programu "Kropka nad i" w telewizji TVN24, kiedy to Radosław Sikorski wzburzony opuścił program Moniki Olejnik, po niestosownym, według niego, pytaniu dziennikarki. Na tym się jednak nie skończyło, minister powody swojej decyzji wyjaśniał na portalu x.com, a w sukurs ministrowi przyszła cała rzesza użytkowników spod znaku "silni razem", którzy nie szczędzili cierpkich słów pod adresem Olejnik.
Publicystyka

Wojciech Biedroń: brak pomocy dla powodzian to nie "państwo z dykty", to państwo "silne dla słabych..."

opublikowano:
videoframe_40892227
Jak radzi sobie rząd Donalda Tuska i specjalny pełnomocnik rządu ds. usuwania skutków powodzi Marcin Kierwiński? Jak wyglądają ostatnie działania "największego specjalisty od szybkiej pomocy" jak tytułował go Donald Tusk, czyli Jerzego Owsiaka?
Publicystyka

Michał Karnowski i Jakub Maciejewski oceniają szanse Karola Nawrockiego w wyścigu prezydenckim

opublikowano:
maciejewski_karnowski
Publicyści ocenili wyborcze szanse Karola Nawrockiego (fot. wPolsce24)
Jakub Maciejewski był dzisiaj gościem Michała Karnowskiego w Poranku wPolsce24. Publicyści oceniali m.in. wyborcze szanse Karola Nawrockiego w ewentualnym starciu z kandydatem KO w wyborach prezydenckich. Warto posłuchać tej rozmowy, bo zawiera kilka naprawdę ciekawych smaczków.
Publicystyka

Pracownicy wolnych mediów pokazali, jak będzie wyglądała ta kampania. Czy Karol Nawrocki przetrwał atak?

opublikowano:
mid-24b27032
Ogary poszły w las (fot. PAP/Paweł Supernak)
- Chcę poprzeć obywatelski projekt ustawy o CPK – od takich słów zaczął poranną konferencję prasową Karol Nawrocki. Jedną z pierwszych w nowej roli, już jako obywatelski kandydat na urząd prezydenta. Zarysował swoją wizję prezydentury i... trudno powiedzieć, czy to temat tak zirytował tzw. "pracowników wolnych mediów", czy może o ich zachowaniu zadecydowały inne kwestie, ale jedno jest faktem. Ogary poszly w las!
Publicystyka

Marszałek Hołownia na cenzurowanym. "Oberwał" nawet od tych dziennikarzy, którzy do niedawna pracowali z nim w redakcji

opublikowano:
mid-24a29635
Dziennikarze obrazili się na Marszałka (fot. PAP/Tomasz Wojtasik)
Szymon Hołownia, jak przystało na dojrzałego polityka, swoją karierę polityczną w roli marszałka rozpoczął od sejmowego vloga. Niektórzy żartowali, że wciąż ma przede wszystkim sceniczne ambicje, lecz dziennikarze (zwłaszcza ci z byłej redakcji) rozpływali się z zachwytu. Ich sympatia i doskonały kontakt z widzami powodował, że słupki oglądalności rosły, a niektórzy zastanawiali się, gdzie jest kres twórczych zdolności polityka Polski 2050. O kres ego nie pytał nikt.
Publicystyka

Kuriozalny apel Tuska do prezydenta i PiS w sprawie nielegalnej imigracji. Co mówił o niej wcześniej?

opublikowano:
mid-24c20097
Zmienił zdanie czy taktykę? (fot. PAP/Marcin Obara)
Donald Tusk wystąpił z kuriozalnym apelem do prezydenta Andrzeja Dudy i PiS w sprawie nielegalnej imigracji. Jeszcze niedawno miał o niej zupełnie inne zdanie.