Związkowcy alarmują w sprawie Małaszewicz. Pytania o sprzęt PKP Cargo i obsługę węgla z Kazachstanu

Spór o kierunek zmian i głębokość procesów restrukturyzacyjnych w PKP Cargo wchodzi w kolejną fazę. Choć zarząd narodowego przewoźnika od miesięcy podkreśla konieczność ratowania płynności finansowej, redukcji kosztów stałych oraz porządkowania majątku, z terenu napływają głosy krytyczne wobec skutków tych decyzji dla bieżącej działalności operacyjnej.
Szczególne emocje budzi rejon przeładunkowy w Małaszewiczach przy granicy z Białorusią. To strategiczny punkt na mapie logistycznej kraju, przez który przechodzą m.in. ładunki masowe transportowane koleją z kierunków wschodnich.
Związkowcy: Są kontrakty, brakuje zaplecza
Z informacji przekazywanych przez przedstawicieli zakładowych struktur NSZZ „Solidarność” wynika, że spółka prowadzi zaawansowane rozmowy i kontraktowanie przewozów węgla kamiennego sprowadzanego m.in. z Kazachstanu. Surowiec ten po przeładunku, sortowaniu i składowaniu miałby trafiać do krajowych odbiorców przemysłowych, składów opału oraz elektrociepłowni.
Jednocześnie strona społeczna twierdzi, że potencjał wykonawczy przewoźnika na miejscu został w ostatnim czasie poważnie ograniczony.
Firma została w znacznym stopniu pozbawiona fizycznych możliwości realizacji takich przedsięwzięć w Małaszewiczach – wskazuje w wystąpieniu do pracowników Stanisław Popławski, przewodniczący Organizacji Podzakładowej NSZZ „Solidarność” w rejonie lubelskim.
Związkowcy wskazują na dwa zasadnicze problemy:
-
Sprzedaż wycofanego taboru na złom – według związkowców pozbywanie się taboru ograniczyło rezerwy sprzętowe niezbędne do podejmowania nowych, nagłych zleceń masowych.
-
Kwestia urządzeń pomiarowych – strona związkowa podnosi zarzut braku w pełni sprawnej wagi wagonowej posiadającej aktualną legalizację metrologiczną w bezpośredniej dyspozycji przewoźnika na tym obszarze, jak również brak tzw. wagonów tarowych (specjalistycznego taboru ze wzorcową masą, wymaganego do legalizacji wag przez administrację miar).
Restrukturyzacja kontra możliwości przewozowe
Władze spółki tłumaczą, że masowe wyprzedawanie sprzętu i części taboru było ekonomiczną koniecznością, pozwalało pozyskać środki finansowe oraz unikać opłat za zajmowanie torów i podatków od nieruchomości.
Związkowcy od miesięcy stoją jednak na stanowisku, że wraz ze złomowaniem majątku spółka traci elastyczność operacyjną, a rygorystyczne cięcia kosztów utrzymania bazy technicznej doprowadziły do opóźnień w bieżących przeglądach i legalizacjach aparatury pomiarowej.
To, co aktualny zarząd nazywa postępowaniem sanacyjnym, strona społeczna ocenia jednoznacznie negatywnie.
źr. wPolsce24









