Braun odłożył gaśnicę i sięgnął po mocniejszy sprzęt. Kampania wyborcza przed wyborami w Krakowie

W Krakowie, w asyście Michała Klimka (kandydata Korony na prezydenta miasta), panowie ścięli znak informujący o „Strefie Czystego Transportu”. Klimek obiecuje tę strefę zlikwidować, gdyby sensacyjnie został wybrany na prezydenta miasta.
Braun postanowił jednak nie czekać na wybory i zlikwidować przynajmniej sam znak. Dosłownie. Akcja przebiegła w typowym dla Brauna stylu: garnitur, krawat, opaska na oku, laska w jednej ręce, a w drugiej narzędzie budowlane. Szlifierka chyba nieco stawiała opór (jak to zwykle bywa przy takich performansach), ale znak ostatecznie legł.
Pewnie będzie kolejna sprawa w prokuraturze. Tyle że liczba postępowań, do których Braunowi już odbierano immunitet, dawno przestała na nim robić jakiekolwiek wrażenie. Dla niego to po prostu kolejny punkt w życiorysie. Precz z komuną – i ze znakami SCT. Przynajmniej w wykonaniu Brauna. Co ciekawe, jeszcze za prezydentury odwołanego w referendum Aleksandra Miszalskiego znaki informujące o wjeździe do "SCT" rzeczywiście znikały z krakowskich ulic. Była to oddolna i dość tajemnicza inicjatywa, której autorzy działali pod osłoną nocy. Jedno jest pewne - nie robili tego ludzie Brauna, ani sam prezes partii, bo oni wszystko robią w świetle dnia i przed kamerami.
źr. wPolsce24 za X- Grzegorz Braun









