Czerwona kartka dla Tuska. Agencja Moody's obniża rating Polski! Gdzie podział się dawny lament salonu?

Brutalna diagnoza: Moody’s tnie rating Polski
W późny piątkowy wieczór Ministerstwo Finansów opublikowało komunikat, który dla ekipy Donalda Tuska powinien być czerwoną kartką. Agencja ratingowa Moody’s obniżyła długoterminowy rating Polski z poziomu A2 do A3, a rating krótkoterminowy z P-1 do P-2. Uzasadnienie analityków nie pozostawia żadnych złudzeń.

Eksperci Moody’s wprost wskazują na trwałe pogorszenie siły fiskalnej Polski, galopujące deficyty oraz gwałtownie rosnące koszty obsługi długu. Według szacunków agencji:
-
Deficyt sektora finansów publicznych utrzyma się na alarmującym poziomie ok. 7% PKB zarówno w 2026, jak i w 2027 roku.
-
Dług publiczny eksploduje do 68,9% PKB w 2027 r. (wobec 59,7% w 2025 r.).
-
Agencja bez ogródek wytknęła rządzącym osłabienie skuteczności polityki fiskalnej oraz niezdolność do odbudowy poduszek finansowych w okresie dobrej koniunktury gospodarczej.
To bezprecedensowe wotum nieufności wobec polityki ministra Andrzeja Domańskiego i całego gabinetu Donalda Tuska.
Podwójne standardy: gdy rządził PiS, ratingi były sprawą wagi państwowej
Ta decyzja ma jednak jeszcze jeden, niezwykle wymowny wymiar polityczny i medialny.
Warto cofnąć się pamięcią do lat 2015–2023. Za każdym razem, gdy jakakolwiek agencja (jak w głośnym przypadku S&P w styczniu 2016 r.) choćby zmieniła perspektywę lub minimalnie skorygowała notę, liberalne media i politycy ówczesnej opozycji urządzali w Sejmie i studiach telewizyjnych seanse histerii.
Mówiono wtedy o „katastrofie gospodarczej”, „rujnowaniu reputacji Polski za granicą”, „izolacji międzynarodowej” i „doprowadzeniu kraju na skraj bankructwa”. Każdy przecinek w raportach zachodnich analityków traktowano niemal jak wyrok Sądu Ostatecznego.
Dziś, gdy u steru władzy stoi Donald Tusk, a agencja Moody's dokonuje realnego obniżenia twardego ratingu Polski, w tych samych redakcjach słychać jedynie uspokajające komunikaty o „stabilnej perspektywie” i „trudnym otoczeniu makroekonomicznym”.
Czyżby międzynarodowe agencje i ich oceny miały znaczenie tylko wtedy, gdy można nimi uderzyć w rządy konserwatywne?
Rachunek zapłacą obywatele
Niższy rating nie jest jedynie cyfrą w raportach londyńskich i nowojorskich analityków. W praktyce oznacza to wyższy koszt zaciągania długu na rynkach międzynarodowych, droższe obligacje skarbowe i setki miliardów złotych rocznie wyprowadzanych z budżetu państwa wyłącznie na spłatę samych odsetek. Te pieniądze nie trafią ani na inwestycje, ani na wsparcie polskich rodzin.
Polityka pudrowania rzeczywistości i przerzucania odpowiedzialności na poprzedników właśnie zderzyła się ze ścianą twardych danych.
źr. wPolsce24






