Zapomniany bunt w Szczecinie. Polska młodzież rzuciła wyzwanie Bierutowi prosto w twarz

„Furia na trybunie”. Jak harcerze przegonili dyktatora
Wszystko zaczęło się 13 kwietnia 1946 roku, podczas ogólnopolskiego zlotu młodzieży pod hasłem „Trzymamy Straż nad Odrą”. Na szczecińskich Wałach Chrobrego stanęła trybuna honorowa, na której zasiedli najwyżsi przedstawiciele władzy, z Bolesławem Bierutem na czele.
Zamiast planowanych przez władze peanów i okrzyków na cześć partii, dygnitarze usłyszeli potężną manifestację na cześć wicepremiera Stanisława Mikołajczyka.
Świadkowie tamtych wydarzeń wspominają:
„Młodzież harcerska skanduje »Mikołajczyk!«, śpiewa Sto lat, woła »Niech żyje!«. Idzie to jak fala i trwa pół godziny. Furia na trybunie”.
Komuniści, nie potrafiąc uspokoić tłumu, w pośpiechu opuścili trybunę. Prezydent Szczecina, Piotr Zaremba, potwierdził później w pamiętnikach, że Bierut uciekł przed zakończeniem obchodu w geście protestu.
Szczeciński Kwiecień '46: Jedyne takie starcie
To wydarzenie było wyjątkowe w powojennej historii Polski, zwłaszcza biorąc pod uwagę czasy najgorszego stalinowskiego terroru (1944–1956). Tylko w Szczecinie Bierut zetknął się z tak bezpośrednim i masowym sprzeciwem społecznym.
Młodzi ludzie, czując duszność narastającego terroru, wykorzystali zlot, by rzucić wyzwanie systemowi. Wydarzenia miały realny wpływ na politykę kraju. Pod wpływem „Szczecińskiego Kwietnia” Bierut przestraszył się wizji ulicznych buntów młodzieży i zdecydował o zakończeniu okresu pozornego pluralizmu politycznego w Polsce.
Pomnik, który musiał zniknąć
O tym, jak bardzo incydent ten zabolał komunistów, świadczy los tymczasowego pomnika zlotu, który stanął na obecnym placu Żołnierza Polskiego. Monument po cichu rozmontowano, a w jego miejscu w 1950 roku postawiono Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej.
Szczecinianie szybko ochrzcili ten symbol sowieckiej dominacji mianem „sowieckiej pały”.
Przez dekady o buncie z 1946 roku wspominano jedynie w kontekście oficjalnej propagandy „pionierskich dziejów miasta”. Prawdziwy przebieg wydarzeń przetrwał jedynie w pamięci uczestników i na nielicznych fotografiach.
Dopiero „Karnawał Solidarności” (1980–1981) pozwolił działaczom takim jak Jan Tarnowski na zbieranie relacji świadków. Choć bezpieka niszczyła dokumenty w stanie wojennym, pamięć o „Szczecińskim Kwietniu” udało się uratować dzięki pracy historyków i pasjonatów.
- Za jednego z pionierów ratowania pamięci o Szczecińskim Kwietniu 1946 należy uznać Jana Tarnowskiego, związanego z przedsierpniową opozycją, a następnie zaangażowanego w powołanie Wszechnicy „Solidarności” w Szczecinie w 1981 r. Tarnowski zbierał relacje świadków tamtych wydarzeń zachowanych jedynie w jego pamięci, gdyż materiały pisane zniszczyła bezpieka podczas stanu wojennego. Niestety bardzo długo wydarzenia z 1946 r. znajdowały się na dalszym planie badań nad współczesną historią miasta - czytamy w tekście Piotra Semki i Artura Kubaja, którzy przywracają pamięć o zapomnianych wydarzeniach w tekście przesłanym do naszej redakcji.
Najważniejsze fakty o Szczecińskim Kwietniu 1946:
-
Data: 13–14 kwietnia 1946 r.
-
Miejsce: Wały Chrobrego, Szczecin.
-
Główni bohaterowie: Harcerze i młodzież z całej Polski.
-
Skutek: Ucieczka Bieruta z trybuny;
Dziś Szczeciński Kwiecień 1946 powoli wraca na należne mu miejsce w kanonie polskich tradycji wolnościowych, obok Grudnia ’70 czy Sierpnia ’80.
źr. wPolsce24 na podstawie artykułu red. Piotra Semki i Artura Kubaja przesłanego na adres naszej redakcji











