Lobbysta niemieckiej zbrojeniówki w ważnej polsko-niemieckiej fundacji? Ujawniamy, kim jest i czego może chcieć Florian Hahn

„Berlin zaproponował na szefa jednej z polsko-niemieckich fundacji kogoś uważanego za lobbystę niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. I to w chwili, gdy ważą się losy unijnego programu SAFE w Polsce” – pisze na łamach tygodnika „Sieci” Aleksandra Rybińska.
Narzędzie soft power Berlina
Chodzi o Polsko-Niemiecką Fundację na Rzecz Nauki. Teoretycznie zajmuje się ona „promowaniem dialogu” i „Völkerverständigung” (porozumienia między narodami) poprzez granty na badania nad pamięcią historyczną, relacjami polsko-niemieckimi, zależnościami gospodarczymi i tak dalej. W praktyce, jak każda instytucja finansowana przez państwo niemieckie, jest narzędziem soft power Berlina. Można sobie spokojnie wyobrazić na przykład sponsorowanie przez tego typu podmioty badań wskazujących na potrzebę polsko-niemieckiej współpracy w przemyśle obronnym.
Czy to więc przypadek, że Florian Hahn ma szefować tej fundacji w czasie, kiedy – zgodnie z życzeniem polskiego rządu – mamy zaciągać m.in. w niemieckich bankach gigantyczną pożyczkę na zbrojenia? A potem wydawać ją w niemieckich firmach zbrojeniowych?
Zarzuty o lobbing, praca dla niemieckiej zbrojeniówki
Patrząc na dotychczasową karierę Hahna – niekoniecznie musi to być zrządzenie losu lub wynik politycznej gry.
„Nowy kandydat ma dysponować wieloletnim doświadczeniem międzynarodowym, kompetencjami strategicznymi i rozległą siecią kontaktów” – podają niemieckie media państwowe. Ponadto według niemieckiego resortu nauki dla Floriana Hahna „polsko-niemieckie stosunki stanowią kotwicę stabilności w Unii Europejskiej”.
Sęk w tym, że Hahn najbardziej znany jest w Niemczech ze skandali wynikających z jego związków z niemieckim przemysłem obronnym.
Jak czytamy w raporcie Transparency International z 2020 r. na temat wpływu niemieckiego sektora zbrojeniowego na politykę, „Hahn do 2017 r. zasiadał w radzie nadzorczej firmy inżynieryjnej IABG, która ma szeroką bazę klientów z branży obronnej”. Z tego tytułu otrzymywał do 30 tys. euro wynagrodzenia rocznie. Jednocześnie był członkiem komisji obrony niemieckiego parlamentu, gdzie nadzorował przyznawanie kontraktów zbrojeniowych. Prasa za Odrą twierdziła w tamtym czasie, że aktywnie promował interesy IABG. Sam Hahn stanowczo zaprzeczył zarzutom konfliktu interesów i stwierdził, że ujawnił swoje dodatkowe dochody, a zadania w radzie nadzorczej IABG „wyraźnie oddzielał od zadań w niemieckim Bundestagu”.
Dziś jest wiceprezesem Niemieckiej Grupy Interesów Luftwaffe
W przeszłości Hahn zasiadał także w zarządach różnych firm i organizacji z sektora zbrojeniowego, w tym u producenta dronów Quantum Systems czy we władzach Niemieckiego Towarzystwa Technologii Obronnych. Obecnie jest wiceprezesem stowarzyszenia Niemiecka Grupa Interesów Luftwaffe, zrzeszającego liczne firmy zbrojeniowe, jak Rheinmetall czy Raytheon oraz członkiem kuratorium Centrum Badań nad Cyfryzacją i Technologią Niemieckich Sił Zbrojnych w Neubibergu.
Czy z fotela szefa Polsko-Niemieckiej Fundacji na Rzecz Nauki Florian Hahn będzie promował polsko-niemiecką przyjaźń także w dziedzinie obronności? Czy Polacy przyjmą do wiadomości, że instytucją soft-power Berlina będzie kierował wiceprezes Niemieckiej Grupy Interesów Luftwaffe? Czas pokaże.
źr. wPolsce24 za "Sieci"











