Z Auschwitz znikają polskie symbole. „Eliminacja pamięci” czy konieczność?

Z bloku 15 na terenie byłego obozu Auschwitz I zdemontowano dwie tablice: upamiętnienie bohaterów Armii Krajowej ze znakiem Polski Walczącej oraz tablicę poświęconą zamordowanym polskim harcerzom. Oba upamiętnienia zostały ufundowane w przeszłości przez byłych więźniów, którzy z własnych środków chcieli zadbać o pamięć o swoich towarzyszach. Warto przypomnieć, że w odsłonięciu tablicy AK w 1995 roku brała udział Zofia Pilecka-Optułowicz, córka rotmistrza Witolda Pileckiego.
Oprócz tablic z bloku 15, z przestrzeni Birkenau zniknęła również tabliczka upamiętniająca świętą Edytę Stein, postawiona przez harcerzy w latach 90..
Zarzuty o „selektywne usuwanie pamięci”
Sprawę nagłośnił w mediach społecznościowych polityk Konfederacji Paweł Usiądek, który twierdzi, że mamy do czynienia z celowym działaniem wymierzonym w polskie ślady w obozie. Argumentuje on, że podczas gdy polskie tablice są usuwane, inne upamiętnienia – takie jak tablica żydowskich więźniarek na bloku 27, pomnik Romów i Sinti czy upamiętnienie francuskich Żydów – pozostają na swoich miejscach.
- Auschwitz był obozem zbudowanym przez Niemców dla Polaków. Później stał się miejscem zagłady Żydów. Obie prawdy są prawdziwe i obie powinny trwać w pamięci. Selektywne usuwanie polskich i chrześcijańskich śladów pamięci - przy jednoczesnym zachowaniu innych upamiętnień - nie jest konserwacją. Jest wyborem – napisał polityk na platformie X. Dodał, że od 2016 roku podczas obchodów rocznicy pierwszego transportu do Auschwitz nie odprawia się już mszy świętej.
Na wpis polityka zareagowali przedstawiciele Muzeum Auschwitz. Zapewnili, że działania te wynikają z nadrzędnej strategii ochrony historycznej substancji obozu. Według rzecznika placówki, umieszczanie tablic bezpośrednio na ścianach poobozowych budynków ingeruje w ich strukturę. Muzeum podkreśla, że od wielu lat nie pozwala na montowanie żadnych nowych upamiętnień tego typu na historycznych murach.
Co stanie się ze zdjętymi tablicami?
W komunikacie czytamy, że wymienione przez polityka Konfederacji tablice zostaną poddane specjalistycznym zabiegom konserwatorskim. Docelowo mają trafić do „specjalnie dla nich dedykowanego miejsca”. Przedstawiciele Muzeum zapewniają, że chcą, aby nadal pełniły swoją rolę edukacyjną, ale bez negatywnego wpływu na chronioną, autentyczną przestrzeń poobozową.
Obecnie nie wskazano jednak konkretnej daty, kiedy tablice powrócą do przestrzeni ekspozycyjnej w nowej lokalizacji. Muzeum zapewnia, że prace konserwatorskie, finansowane m.in. przez Fundację Auschwitz-Birkenau, mają na celu zachowanie wszystkich oryginalnych pozostałości poobozowych dla przyszłych pokoleń.
źr. wPolsce24 za X.com











