ROZMOWA WIKŁY. Władza chce wykończyć Jarosława Kaczyńskiego? Przesłuchanie ciągnęło się godzinami
Zamiast rzetelnej pracy dla dobra obywateli, aparat państwowy jest wykorzystywany do próby sparaliżowania politycznych oponentów. Przesłuchania trwające ponad osiem godzin mają na celu wywołanie skrajnego zmęczenia, w cynicznej nadziei, że „tam już człowieka trochę pamięć zawiedzie” i uda się wykreować pretekst do kolejnych postępowań.
Władza doskonale zdaje sobie sprawę, że zarzuty są „dęte”, ale instytucje państwowe są instrumentalnie używane do walki politycznej zamiast do dochodzenia prawdy". Jak trafnie punktuje Horała, pomimo krzykliwych zapowiedzi rozliczeń, w polityce „najistotniejsze jest dobre rządzenie państwem. To, żeby Polska się rozwijała, żeby była bezpieczna. Niestety, o odpowiedzialnym rządzeniu pod egidą obecnej koalicji nie ma mowy".
Zamach na Konstytucję i ideologiczna ofensywa
Brak realnych sukcesów ekipa rządząca próbuje zrekompensować radykalnym środowiskom lewicowym. Doskonałym tego przykładem jest skandaliczne podejście do orzeczeń trybunałów europejskich i próba uznawania w Polsce de facto małżeństw jednopłciowych poprzez akty wykonawcze niskiego rzędu. Jest to jawne obejście polskiej Konstytucji.
Obecna władza działa „za plecami niejako wbrew decyzji Polaków”, forsując ideologiczne rewolucje bez odpowiedniego mandatu demokratycznego i bez większości parlamentarnej zdolnej do zmiany ustawy zasadniczej.
Rozmywanie prawdy historycznej i ślepa uliczka w relacjach z Ukrainą
Kolejnym bulwersującym aspektem działalności obozu władzy jest stosunek do polskiej historii i pamięci o ofiarach. Wypowiedzi wiceministra Andrzeja Szeptyckiego, które de facto relatywizowały zbrodnie banderowców, to skandal, który nie powinien mieć miejsca w żadnym polskim rządzie.
Poseł Horała przypomina twarde fakty historyczne:
Nie ma znaku równości, wiemy, że UPA była organizacją ludobójczą. Absolutnie taką formacją nie była Armia Krajowa ani Żołnierze Wyklęci". Polityk, który ma problem z jasnym artykułowaniem polskiej racji stanu i prawdy obiektywnej, „nie powinien pracować” w strukturach rządu, podobnie jak menadżer Coca-Coli nie mógłby zachwalać produktów konkurencji.
Choć Polska od początku wojny z pełnym zaangażowaniem i w ramach prawdziwej "realpolitik" wspierała Ukrainę, to tamtejsze elity zachowują się w sposób całkowicie nieracjonalny i zapominają, że to Ukraina „ma większy interes w dobrych stosunkach z Polską. niż Polska ma z Ukrainą”.
Pakt migracyjny i terror poprawności politycznej w Europie
Podczas gdy koalicja 13 grudnia zajmuje się niszczeniem opozycji, Europa płonie. Przeforsowany pakt migracyjny – którego blokadę przez Polskę zniweczył rząd Tuska jedną ze swoich pierwszych decyzji – to zapowiedź katastrofy.
Zachodnie ulice, co jaskrawo ukazuje szokujące i pełne okrucieństwa morderstwo dokonane przez Sudańczyka w Belfaście, stają się areną brutalnej przemocy imigrantów.
Co gorsza, europejskie i lewicowe elity starają się te fakty cenzurować, absurdalnie zrzucając winę na rzekomą „antyimigrancką nagonkę” ze strony prawicy. Marcin Horała słusznie ostrzega, że takie wyciszanie zbrodni, nierówne traktowanie przez policję i faworyzowanie sprawców o innym kolorze skóry doprowadzi w końcu do gigantycznego buntu społecznego: „ta para w tym kotle będzie tak buzować, że rozsadzi wszystko”.
Sikorski sabotuje to, co buduje prezydent
Brak racjonalnej polityki i profesjonalizmu widoczny jest także na arenie międzynarodowej. Podczas gdy polska prawica buduje cenne relacje z amerykańskimi Republikanami – czego dowodem jest zaproszenie prezesa IPN Karola Nawrockiego do środowiska Donalda Trumpa – obecny szef dyplomacji, Radosław Sikorski, pozwala sobie na dyplomatyczne złośliwości.
Zamiast wykorzystać te kontakty do wzmacniania pozycji Polski i zabiegania chociażby o zwiększenie liczby amerykańskich żołnierzy nad Wisłą, rządzący wolą kierować się osobistymi uprzedzeniami. Tymczasem w poważnej polityce zagranicznej liczy się „chłodno kalkulowany polski interes znów. Nie żadne tam, że kogoś lubimy, nie lubimy”.
Rząd Donalda Tuska zamiast dbać o polską rację stanu, woli fundować obywatelom igrzyska, osłabiając bezpieczeństwo wewnętrzne poprzez uległość wobec unijnej polityki migracyjnej i tracąc historyczne szanse dyplomatyczne na własne życzenie.
źr. wPolsce24











