Co się dzieje w służbie zdrowia? Wybuchły skandale w dwóch kolejnych szpitalach

Od jakiegoś czasu media donoszą o kolejnych skandalach w polskich szpitalach. Zaczęło się od warszawskiego Szpitala Południowego, gdzie odkryto zatrważająco wysokie młodego lekarza, który był też radnym KO. Od tego czasu nie ma jednak praktycznie dnia, by media nie ujawniły skandalu w kolejnej placówce.
Dzieci zmagają się z upałami
Podkarpacie zmaga się obecnie z falą tropikalnych upałów, z temperaturą regularnie przekraczającą 45 st. C. Katarzyna Kowal, której 9-letnia córka trafiła dwa tygodnie temu do rzeszowskiego szpitala, powiedziała lokalnemu oddziałowi neo-TVP, że na oddziale, na którym leży, nie ma klimatyzacji. Jest tam tak gorąco, że rodzice małych pacjentów sami kupili wiatrak i lodówkę turystyczną.
Taka w chwili obecnej jest sytuacja, że ja dziecko obkładam od głowy po stopy lodem, żeby jednak tę temperaturę troszkę obniżyć, bo jest po prostu bardzo jej gorąco, jest bardzo czerwona i bardzo już upocona" – powiedziała.
Nie stać ich na montaż klimatyzacji
Szpital rozkłada ręce. Wojciech Tarałą, kierownik kliniki dziecięcej wrodzonych wad serca, powiedział dziennikarzom, że montaż klimatyzacji jest niemożliwy, bo wymagałoby to remontu całego oddziału. To nie byłyby klimatyzatory pojedyncze na salach, to musiałaby być jakaś klimatyzacja centralna. Szpital na ten moment prawdopodobnie nie jest na to przygotowany. Tym bardziej że w planach jest nowy budynek – powiedział.
Matka małej pacjentki uważa, że pomogłoby już to, że wieczorem, gdy na zewnątrz jest już chłodniej, otwierano w nim okna. Ale władze szpitala nie chcą się na to zgodzić. Nie mogą być otwierane tak całkowicie. Jest zawsze ryzyko, że pacjent może wyskoczyć. No wiadomo, wtedy odpowiedzialność bierze szpital za taki wypadek – powiedział Tarała.
Matka zauważyła, że panujące w szpitalu warunki mogą wpłynąć na dokładność diagnoz. Żeby oni nie musieli się zastanawiać, czy elektrolity, które spadły mojej córce, są z powodu tego, że wypociła zbyt dużo płynów, bo jest tak gorąco na oddziale, że muszę chłodzić ją lodem, czy ze względu na to, że steryd, który został jej podawany, ma już skutki uboczne – zauważyła.
Impreza na oddziale
Kolejny skandal miał miejsce w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym NMP w Częstochowie. O tym szpitalu, największym w mieście, było głośno już wcześniej, gdy komornik zablokował mu konta z powodu gigantycznego zadłużenia. Tym razem Gazeta Częstochowska dostała list od jednego z pacjentów, w którym poinformował, że przyłapał jego personel na zakrapianej imprezie.
Mężczyzna poinformował, że do imprezy miało dojść 30 lipca, między 11 i 11:30, w okolicach Zakładu Patomorfologicznego. Jej uczestnicy mieli pić wino i głośno z tego żartować. Pacjent usłyszał, jak jedna z kobiet powiedziała, że jest już pijana, bo ma taką słabą głowę.
Zostaną wyciągnięte konsekwencje
Zapytana o tę sprawę, rzecznik szpitala Angelika Kawecka nie powiedziała wprost o piciu na dyżurze, ale zasugerowała, że skarga pacjenta nie była bezpodstawna. Powiedziała, że w związku z informacjami o tym zdarzeniu przeprowadzono czynności wyjaśniające, w następstwie których stwierdzono okoliczności uzasadniające przyjęcie, że doszło do naruszenia obowiązków pracowniczych.
Rzecznik w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim nie chciała jednak zdradzić żadnych szczegółów tej imprezy. Szpital nie będzie odnosił się do poczynionych ustaleń, szczegółowych okoliczności sprawy ani przebiegu przeprowadzonych czynności wyjaśniających, z uwagi na toczące się stosowne procedury – powiedziała. Zapewniła, że szpital poważnie traktuje skargi od pacjentów, a wobec uczestników tej imprezy zostaną wyciągnięte odpowiednie konsekwencje służbowe.
źr. wPolsce24 za WP, Dziennik Zachodni











