Chcieli "uniknąć syfu", ale się nie udało. Patomorfolog ze Szpitala Południowego stracił pracę

Do ujawnienia sprawy doszło po publikacji portalu Zero.pl, który opisał dramatyczne okoliczności zdarzenia. Pacjent miał zostać znaleziony martwy w szpitalnej łazience dopiero po kilku godzinach. Jeszcze większe oburzenie wywołały nagrania z prosektorium, które wskazują na poważne nieprawidłowości podczas sekcji zwłok.
Z ujawnionych materiałów wynika, że koordynator prosektorium instruował lekarza patomorfologa, jak przeprowadzić sekcję. W rozmowie miały paść sugestie, by „zrobić tak, żeby syfu nie było”. Co więcej, lekarze mieli omawiać możliwe przyczyny zgonu jeszcze przed dokładnym obejrzeniem ciała.
Lekarz uczestniczący w sekcji był zatrudniony również w Narodowym Instytucie Onkologii. Jak przekazał poseł Janusz Cieszyński, po jego interwencji doszło do zwolnienia patomorfologa z tej placówki.
Makabra w prosektorium
Nagrania, które ujawniły kulisy pracy prosektorium, zostały wykonane przez pomocnika sekcyjnego skonfliktowanego z przełożonym. Szpital złożył do prokuratury dwa zawiadomienia dotyczące nieprawidłowości, w tym jedno w sprawie nielegalnego podsłuchu. Postępowanie w tym zakresie zostało jednak umorzone. Skala nieprawidłowości może być jednak znacznie większa. Koordynator prosektorium miał m.in. promować firmę pogrzebową powiązaną ze swoją wspólniczką, publikować w mediach społecznościowych zdjęcia ciał i szczątków ludzkich, a nawet wynajmować prosektorium jako plan filmowy.
Obecnie prowadzone jest również śledztwo dotyczące podrobienia dokumentacji medycznej. Chodzi o trzy karty zgonu, na których miały zostać naniesione pieczęcie koordynatora i podpisy osoby nieuprawnionej.
„Presja ma sens”
Do sprawy publicznie odniósł się poseł Janusz Cieszyński, który poinformował o skutkach swojej interwencji.
„Po mojej interwencji poselskiej Narodowy Instytut Onkologii zwolnił zamieszanego w aferę prosektorium Szpitala Południowego lekarza Kamila Sokoła. Presja ma sens” – napisał polityk w mediach społecznościowych.
Jednocześnie zachęcił do zgłaszania nieprawidłowości w systemie ochrony zdrowia, podając publicznie swoje dane kontaktowe.
Sprawa wciąż jest w toku i może mieć dalsze konsekwencje – zarówno dla osób bezpośrednio zaangażowanych, jak i dla funkcjonowania placówki.
źr. wPolsce24 za X-Janusz Cieszyński











