Wstrząsające kulisy wypadku w Łomiankach. Kierowca miał zakazy, pił alkohol. Nie żyją nastolatkowie

W niedzielę, około godziny 18.00 w Łomiankach na trasie S7 doszło do tragicznego karambolu, w którym uczestniczyło kilka samochodów.
Toyota dachowała
Audi z dużą prędkością jechało w stronę Warszawy. - Na wiadukcie w Łomiankach kierowca wymijał slalomem samochody, jadące przed nim. W pewnym momencie zahaczył tylnym nadkolem o wymijaną Toyotę, którą podróżowały osoby wracające do Warszawy z pikniku - mówił prok. Skiba.
Na nagraniu, jakie krąży w sieci, widać, że Toyota przeleciała przez barierki odgradzające jezdnie, kilkukrotnie dachowała na pasie w przeciwną stronę, zderzając się z czterema samochodami.
Dwie ofiary, rokowania trzeciej bardzo złe
Dwie osoby - 19-letnia dziewczyna i 15-letni chłopak - zginęły na miejscu w wyniku obrażeń wielonarządowych. Trzecia osoba - kierowca Toyoty - jest w bardzo ciężkim stanie, rokowania – według Skiby - są bardzo złe.
Dodatkowo, jak przekazał rzecznik, jedna osoba - kierowca samochodu, w który uderzyła Toyota - odniósł obrażenia ręki.
Kierowca recydywista
Kierowca Audi, który podejrzany jest o spowodowanie wypadku, 44-letni Patryk R. i 33-letni pasażer Piotr B. uciekli z miejsca zdarzenia. Zostali po dziewięciu godzinach zatrzymani przez policję. Mieli 0,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
- Z dowodów, którymi dysponujemy wynika, że około 14.00 mężczyzna wypił około 1 litr wódki. Tak podał w oświadczeniu po badaniu alkomatem - wyjaśnił prok. Skiba.
Kierowca Audi usłyszał trzy zarzuty: spowodowanie wypadku śmiertelnego pod wpływem alkoholu połączonego z ucieczką z miejsca zdarzenia i nieudzieleniem pomocy pokrzywdzonym (grozi za to do 5 do 10 lat więzienia), naruszenie zakazu prowadzenia pojazdów (grozi do 5 lat więzienia) i posiadania środków odurzających (grozi do 3 lat więzienia).
Pasażer usłyszał zarzuty nie udzielenia pomocy osobom pokrzywdzonym. Grozi mu do 3 lat więzienia.
- Aktualnie trwają czynności procesowe z tym podejrzanymi. Nie zapadła jeszcze decyzja co do ewentualnego kierowania wniosków o tymczasowe aresztowanie - powiedział prok. Skiba.
Podkreślił, że biorąc pod uwagę m.in rozmiar szkody i ucieczkę z miejsca wypadku, wnioski o tymczasowy areszt najprawdopodobniej trafią do sadu.
Dwa miesiące przed tragedią
Przekazał, że na kierowcy ciążyły dwa zakazy prowadzenia pojazdów - jeden z 2023, za jazdę pod wpływem alkoholu, obowiązujący pięć lat i drugi z 2026 za niezatrzymanie się do kontroli drogowej, również obowiązujący pięć lat. W drugiej sprawie wyrok został ogłoszony dwa miesiące przed wypadkiem.
Apel policji
Stołeczni policjanci apelują do świadków tego wypadku oraz osób mogących przyczynić się do ustalenia okoliczności zdarzenia, a także osób, których pojazdy były wyposażone w rejestratory obrazów, o kontakt z komendą w Starych Babicach całodobowo pod numerem telefonu 47 72 43 900, osobiście, bądź mailowo na adres e-mail: [email protected].
źr. wPolsce24 za PAP











