Polska

Wstrząsające kulisy wypadku w Łomiankach. Kierowca miał zakazy, pił alkohol. Nie żyją nastolatkowie

opublikowano:
Prokuratura stawia zarzuty po tragedii w Łomiankach
Jeden z zatrzymanych w sprawie wypadku w Łomiankach doprowadzany na przesłuchanie do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Żoliborz (fot. PAP/Leszek Szymański/OSP Łomianki)
Kierowca i pasażer Audi usłyszeli zarzuty w sprawie śmiertelnego wypadku, do którego doszło w niedzielę w Łomiankach - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba. Zginęły dwie osoby: 19-letnia dziewczyna i 15-letni chłopak. Policja szuka świadków. Śledczy ujawnili, że sprawca wypadku był pod wpływem alkoholu, kilka godzin wcześniej wypił ok. litra wódki.

W niedzielę, około godziny 18.00 w Łomiankach na trasie S7 doszło do tragicznego karambolu, w którym uczestniczyło kilka samochodów.

Toyota dachowała 

Audi z dużą prędkością jechało w stronę Warszawy. - Na wiadukcie w Łomiankach kierowca wymijał slalomem samochody, jadące przed nim. W pewnym momencie zahaczył tylnym nadkolem o wymijaną Toyotę, którą podróżowały osoby wracające do Warszawy z pikniku - mówił prok. Skiba.

Na nagraniu, jakie krąży w sieci, widać, że Toyota przeleciała przez barierki odgradzające jezdnie, kilkukrotnie dachowała na pasie w przeciwną stronę, zderzając się z czterema samochodami.

Dwie ofiary, rokowania trzeciej bardzo złe 

Dwie osoby - 19-letnia dziewczyna i 15-letni chłopak - zginęły na miejscu w wyniku obrażeń wielonarządowych. Trzecia osoba - kierowca Toyoty - jest w bardzo ciężkim stanie, rokowania – według Skiby - są bardzo złe.

Dodatkowo, jak przekazał rzecznik, jedna osoba - kierowca samochodu, w który uderzyła Toyota - odniósł obrażenia ręki.

Kierowca recydywista

Kierowca Audi, który podejrzany jest o spowodowanie wypadku, 44-letni Patryk R. i 33-letni pasażer Piotr B. uciekli z miejsca zdarzenia. Zostali po dziewięciu godzinach zatrzymani przez policję. Mieli 0,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

- Z dowodów, którymi dysponujemy wynika, że około 14.00 mężczyzna wypił około 1 litr wódki. Tak podał w oświadczeniu po badaniu alkomatem - wyjaśnił prok. Skiba.

Kierowca Audi usłyszał trzy zarzuty: spowodowanie wypadku śmiertelnego pod wpływem alkoholu połączonego z ucieczką z miejsca zdarzenia i nieudzieleniem pomocy pokrzywdzonym (grozi za to do 5 do 10 lat więzienia), naruszenie zakazu prowadzenia pojazdów (grozi do 5 lat więzienia) i posiadania środków odurzających (grozi do 3 lat więzienia).

Pasażer usłyszał zarzuty nie udzielenia pomocy osobom pokrzywdzonym. Grozi mu do 3 lat więzienia.

- Aktualnie trwają czynności procesowe z tym podejrzanymi. Nie zapadła jeszcze decyzja co do ewentualnego kierowania wniosków o tymczasowe aresztowanie - powiedział prok. Skiba.

Podkreślił, że biorąc pod uwagę m.in rozmiar szkody i ucieczkę z miejsca wypadku, wnioski o tymczasowy areszt najprawdopodobniej trafią do sadu.

Dwa miesiące przed tragedią

Przekazał, że na kierowcy ciążyły dwa zakazy prowadzenia pojazdów - jeden z 2023, za jazdę pod wpływem alkoholu, obowiązujący pięć lat i drugi z 2026 za niezatrzymanie się do kontroli drogowej, również obowiązujący pięć lat. W drugiej sprawie wyrok został ogłoszony dwa miesiące przed wypadkiem.

Apel policji

Stołeczni policjanci apelują do świadków tego wypadku oraz osób mogących przyczynić się do ustalenia okoliczności zdarzenia, a także osób, których pojazdy były wyposażone w rejestratory obrazów, o kontakt z komendą w Starych Babicach całodobowo pod numerem telefonu 47 72 43 900, osobiście, bądź mailowo na adres e-mail: [email protected].

źr. wPolsce24 za PAP

 

Polska

„Dorożka wyglądała jak z horroru”. Krwawy bilans ataku w sercu Krakowa

opublikowano:
2512558_3
„Byliśmy na pierwszej linii ognia”. Przedstawiciel Stowarzyszenia Dorożkarzy Krakowskich mec. Eryk Nęcek: Dorożka wyglądała jak z horroru (fot. wPolsce24)
Krakowskie środowisko dorożkarzy znalazło się w samym centrum tragicznych wydarzeń na Rynku Głównym. O dramacie, jaki rozegrał się w sercu miasta, opowiedział mec. Eryk Nęcek, przedstawiciel Stowarzyszenia Dorożkarzy Krakowskich. W wyniku ataku ranny odniosło czworo dorożkarzy – dwie osoby wciąż toczą dramatyczną walkę o życie w szpitalu.
Polska

Dezinformacja Kierwińskiego - Joński zrzuca winę na mundurówkę

opublikowano:
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński na briefingu prasowym przed rozpoczęciem odprawy w siedzibie Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie, 7 bm. Spotkanie dotyczyło ustaleń służb w związku z dzisiejszym atakiem z użyciem broni palnej na krakowskim Rynku Głównym
Panika w obozie władzy. Joński zrzuca winę na służby, byle tylko ratować Kierwińskiego! (fot. PAP/Art Service)
Pospieszna narracja Marcina Kierwińskiego o rzekomych prawicowych powiązaniach zamachowca z Krakowa sypie się jak domek z kart. Gdy ustalenia dziennikarzy oraz słowa śledczych i samorządowców obaliły tezę szefa MSWiA, partyjni koledzy ruszyli z rozpaczliwą odsieczą. Dariusz Joński przekonuje, że minister nie ponosi odpowiedzialności, bo powtórzył jedynie ustalenia służb – tych samych, które w chwili wystąpienia ministra nie weszły jeszcze nawet do mieszkania mordercy.
Polska

„Gołymi rękami upychałem gazę w klatce piersiowej”. Dwaj lekarze ruszyli na ratunek policjantowi

opublikowano:
Chirurdzy prof. Michał Pędziwiatr (L) i dr Mateusz Wierdak (P) rozmawiają z mediami przed siedzibą Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, 8 bm. Przebywający z rodzinami w pobliskiej restauracji lekarze pospieszyli z pierwszą pomocą funkcjonariuszom policji, którzy ucierpieli w wymianie ognia ze sprawcą zamachu terrorystycznego na krakowskim Rynku Głównym 7 listopada br. (amb) PAP/Art Service
Walka na krawędzi życia. Wstrząsająca relacja chirurgów z serca zamachu w Krakowie. Prof. Michał Pędziwiatr i dr Mateusz Wierdak. (fot. PAP/Art Service)
Wśród osób, które jako pierwsze udzieliły pomocy ciężko rannemu policjantowi w centrum Krakowa, znaleźli się wybitni krakowscy lekarze: dr Mateusz Wierdak oraz prof. Michał Pędziwiatr. Chirurdzy, którzy w chwili ataku przebywali w pobliżu prywatnie ze swoimi rodzinami, bez wahania ruszyli ratować życie poszkodowanym.
Polska

Zagadka naszywki zamachowca z Krakowa rozwiązana. To nie to, co myśli większość

opublikowano:
Napastnik z Krakowa miał na sobie charakterystyczną naszywkę. Wyjaśniamy co oznaczała
(fot. zrzut ekranu z X\ Pexels)
Zdjęcia ekwipunku 24-letniego sprawcy zamachu w Krakowie wywołały w sieci falę spekulacji. Uwagę internautów przykuła naszywka z rogatym szkieletem godzącym włócznią w krwawiące serce. W mediach natychmiast zaczęto łączyć napastnika z zagranicznymi formacjami ochotniczymi i wcześniejszymi incydentami w Polsce. Sprawdziliśmy genezę tego symbolu – wbrew pozorom nie ma on nic wspólnego ze zorganizowaną ideologią, a kupić może go każdy.
Polska

Bohaterscy policjanci wybudzeni ze śpiączki. Stan jednego z nich wciąż ciężki

opublikowano:
Wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar (P), dyrektorka Wydziału Powiadamiania Ratunkowego Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego Edyta Klimowska-Bobula (C) oraz dyspozytor główny Dyspozytorni Medycznej MUW Dominik Wilk (L) na briefingu prasowym przed posiedzeniem sztabu kryzysowego w siedzibie Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie, 8 bm. Spotkanie zorganizowano w związku z atakiem z użyciem broni palnej, do którego doszło 7 bm. na krakowskim Rynku Głównym. (amb) PAP/Art Service
Walka o życie i zdrowie po zamachu w Krakowie. Nowe informacje o rannych policjantach i ofiarach (fot. PAP/Art Service)
Po tragicznych wydarzeniach w centrum Krakowa małopolskie służby przedstawiły najnowszy raport dotyczący stanu zdrowia poszkodowanych osób. Jak poinformował podczas konferencji prasowej wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar, w krakowskich placówkach medycznych przebywa obecnie 16 rannych. Lekarze toczą walkę o powrót poszkodowanych do zdrowia, a szczególną uwagą otoczeni są funkcjonariusze, którzy z narażeniem życia powstrzymali napastnika.
Polska

Co wiemy o zamachowcu z Krakowa. Prawicowy ekstremista czy skrajny lewak?

opublikowano:
Kim był sprawca zamachu w Krakowie?
Kim był sprawca zamachu w Krakowie? (fot. PAP/Art Service, Facebook, x.com)
Tragiczne wydarzenia z krakowskiego Rynku Głównego jeszcze nie doczekały się ustaleń śledczych, a w przestrzeni publicznej już rozgorzała bezwzględna walka o narrację polityczną. Zanim prokuratura i biegli zdołali zrekonstruować pełny profil psychologiczny oraz motywy 24-letniego Michała O., politycy i komentatorzy ruszyli do szufladkowania sprawcy. Wystąpienie ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego, który niemal natychmiast powiązał napastnika ze „skrajną prawicą”, wywołało falę zarzutów o pochopność i próbę instrumentalnego narzucenia wygodnej tezy. Równolegle zaczęto wyciągać zupełnie przeciwne fakty i poszlaki, ukazując obraz dalece bardziej skomplikowany.