„Katastrofa i kompromitacja!”. Wściekły Mentzen nie czeka i ścina głowy w Krakowie

O braku rejestracji kandydatury Bocheńczaka w wyborach na prezydenta Krakowa mówiło się od kilku dni. W poniedziałek Miejska Komisja Wyborcza miała podjąć ostateczną decyzję, ale liczenie podpisów się przedłużało.
Do zarejestrowania kandydata na prezydenta miasta potrzebne jest co najmniej 3 tys. prawidłowo złożonych podpisów mieszkańców mających czynne prawo wyborcze. Odrzucane mogą być m.in. wpisy nieczytelne, niekompletne albo należące do osób, które nie są uprawnione do poparcia zgłoszenia.
W poniedziałek wieczorem komisja poinformowała, że przeliczanie podpisów jeszcze trwa, a ostateczna decyzja w sprawie Bartosza Bocheńczaka z Konfederacji, Darii Gosek-Popiołek z Lewicy oraz Sławomira Pietrzyka (SDPL) zostanie podjęta we wtorek.
Nie czekając na to, zirytowany Sławomir Mentzen zamieścił w mediach społecznościowych ostry wpis, w którym ogłosił dymisję swojego bliskiego współpracownika.
„Przy całej mojej sympatii do Bartosza Bocheńczaka, podziwie dla wielkiego zaangażowania w kampanię w Krakowie, oraz wdzięczności za perfekcyjne wykonywanie funkcji szefa sztabu mojej kampanii prezydenckiej, nie mogę nie wyciągnąć konsekwencji z tej kompromitacji. Odwołuję Bartosza Bocheńczaka z funkcji prezesa okręgu krakowskiego, a także zawieszam wszystkie osoby pełniące funkcje w strukturach krakowskich, oraz przekazuję ich sprawy do Sądu Partyjnego, który ustali ich indywidualną odpowiedzialność za tę katastrofę” – napisał, dodając, że mu przykro, iż „wielomiesięczny wysiłek działaczy, wolontariuszy, sympatyków, a także samego Bartosza Bocheńczaka, został widowiskowo zmarnowany”.
Przedterminowe wybory w Krakowie odbędą się 27 września w związku z majowym referendum, w którym mieszkańcy miasta odwołali z funkcji prezydenta Aleksandra Miszalskiego (KO).
źr. wPolsce24 za X









