Miasto Chełm nie ustaje w walce o upamiętnienie ofiar Wołynia. Przeciwnikami są sądy i resort kultury w rządzie Tuska

Sąd Okręgowy w Lublinie odrzucił pozew miasta wobec MKiDN, argumentując, że „droga sądowa jest niedopuszczalna”, ponieważ sprawa nie ma charakteru cywilnego, a dotyczy porozumienia administracyjnego. W ocenie sądu kwestie związane z obowiązywaniem lub skutecznością rozwiązania takiej umowy powinny być rozpatrywane przez sądy administracyjne. Postanowienie nie jest prawomocne.
Miasto Chełm nie zgadza się z tą interpretacją. Jak zapowiedział Kacper Jasyk z chełmskiego ratusza, po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem samorząd złoży zażalenie do Sądu Apelacyjnego w Lublinie. – Uważamy, że sprawa nie jest zakończona – podkreślają przedstawiciele miasta.
"Negatywne przesłanki" - decyzja Sienkiewicza
Spór dotyczy umowy zawartej w listopadzie 2023 r., jeszcze za czasów ministra kultury Piotra Glińskiego. Zakładała ona współprowadzenie Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej przez resort kultury oraz wieloletnie finansowanie budowy instytucji.
W styczniu 2024 r. nowy szef MKiDN Bartłomiej Sienkiewicz zdecydował o jej wypowiedzeniu. Ministerstwo tłumaczyło tę decyzję „negatywną oceną przesłanek stojących za podpisaniem umowy” oraz brakiem środków w budżecie na realizację wielomilionowych zobowiązań.
Dla władz Chełma ta argumentacja jest trudna do zaakceptowania. Miasto od lat konsekwentnie realizuje projekt muzeum, który rozpoczął się w 2020 r. Zakup siedmiohektarowego terenu pod inwestycję był możliwy dzięki dotacji z budżetu państwa, udzielonej pod warunkiem utworzenia placówki. Całość przedsięwzięcia oszacowano na około 180 mln zł, z czego zdecydowaną większość miała stanowić dotacja z MKiDN. W 2024 r. resort przekazał jedynie 1 mln zł na bieżącą działalność instytucji.
W tle sporu coraz wyraźniej wybrzmiewa pytanie o politykę pamięci państwa. Upamiętnienie ofiar Rzezi Wołyńskiej od lat pozostaje tematem trudnym – zarówno w relacjach polsko-ukraińskich, jak i w krajowej debacie publicznej. Dla strony polskiej wydarzenia z lat 1943–1945 są jednoznacznie ludobójstwem, w którym zginęło około 100 tys. polskich mężczyzn, kobiet i dzieci. W ukraińskiej narracji często przedstawiane są jako element symetrycznego konfliktu, a OUN i UPA postrzegane są głównie jako formacje antysowieckie i... bohaterskie.
Rząd Tuska i pamięć o polskich ofiarach w praktyce
W tym kontekście decyzja resortu kultury o wycofaniu się z projektu muzeum w Chełmie budzi kontrowersje i rodzi oskarżenia o brak realnej woli państwa do instytucjonalnego upamiętnienia polskich ofiar. Choć przedstawiciele rządu – w tym wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz – deklarowali wsparcie dla idei muzeum, sugerując nawet przejęcie projektu przez Muzeum Wojska Polskiego, konkretne rozwiązania wciąż pozostają w sferze zapowiedzi.
Chełm tymczasem zapowiada, że nie ustąpi. Dla miasta spór z resortem kultury i sądami nie jest wyłącznie konfliktem prawnym czy finansowym. To walka o pamięć – trudna, długotrwała i prowadzona wbrew instytucjonalnym oporom, które coraz częściej sprawiają wrażenie, jakby upamiętnienie polskich ofiar nie było dla państwa priorytetem.
źr. wPolsce24 za PAP











