Wielki powrót Jacka Protasiewicza! Kontrowersyjny polityk ostro reaguje na teksty o jego nowej posadzie

Z wykształcenia polonista, z doświadczenia parlamentarzysta i urzędnik państwowy. Do tej pory jedyny związek Jacka Protasiewicza ze służbą zdrowia ograniczał się do... jego własnych tłumaczeń, gdy internetowe wpisy pełne obraźliwych komentarzy i osobistych wycieczek argumentował problemami zdrowotnymi. Mimo braku menedżerskiego doświadczenia w sektorze medycznym, to właśnie on wygrał konkurs na członka zarządu publicznej spółki prowadzącej szpital w Lipnie.
Dodajmy, oficjalnie Protasiewcz na swoje nowe stanowisko trafił już w styczniu br., ale temat zyskał drugie życie po tym, jak red. Patryk Słowik opisał sprawę w tekście: Szpitale nie mogą być przechowalnią dla polityków. Autor opisuje kilka innych przykładów polityków, którzy w ramach "politycznych pajęczyn" oplatają państwową służbę zdrowia (zarówno z PSL, PiS, jak i PO):
- Nasza frustracja bowiem skierowana jest wtedy nie tyle w konkretną partię, ile w ideę publicznej ochrony zdrowia. I to groźne, bo system ten zniszczyć można nie tylko brakiem pieniędzy, lecz także brakiem zaufania - czytamy w tekście.
Szpital pod znakiem koniczyny
Przykład Protasiewicza bulwersuje, bo lipnowski szpital powiatowy od dawna znajduje się w orbicie wpływów działaczy PSL-u, którzy są wyjątkowo bezkompromisowi w kwestii obsadzania politycznych stanowisk. Prezesem placówki jest aktywny działacz ludowców, a nadzór nad spółką sprawują osoby blisko powiązane z tą partią. W strukturach nadzorczych zasiada m.in. syn posła PSL, Zbigniewa Sosnowskiego.
W radzie nadzorczej i strukturach szpitala bez trudu można odnaleźć osoby, które promują PSL w mediach społecznościowych lub zasiadają w lokalnych i wojewódzkich władzach tej partii. Choć Jacek Protasiewicz formalnie nie należy do PSL (w przeszłości związany był m.in. z PO i Unią Europejskich Demokratów), od lat pozostawał bliskim koalicjantem i sympatykiem ludowców, co zdaniem komentatorów mogło mieć znaczenie przy obsadzie stanowiska.
Ile może zarobić?
Ile na nowym stanowisku zarobi Jacek Protasiewicz? Na to pytanie brakuje oficjalnej i precyzyjnej odpowiedzi, bo kwestia wynagrodzenia nowego członka zarządu na razie pozostaje tajemnicą. Wgląd w finanse placówki dają jednak raporty z lat ubiegłych. Ze sprawozdania finansowego spółki Szpital Lipno sp. z o.o. wynika, że budżet na wynagrodzenia organu zarządzającego jest imponujący.
Wcześniej, gdy zarząd był węższy i liczył dwie osoby, roczne koszty ich utrzymania wynosiły kilkaset tysięcy złotych (ponad 620 tys. zł). Teraz, po dołączeniu Protasiewicza jako kolejnego członka zarządu, koszty te mogą być jeszcze wyższe.
Od skandalu do gabinetu
Przypomnijmy, że kariera Protasiewicza załamała się nagle po serii kontrowersyjnych wpisów w mediach społecznościowych, w których obrażał dziennikarzy oraz polityków opozycji. W reakcji na to zachowanie premier podjął decyzję o odwołaniu go z funkcji wicewojewody dolnośląskiego, a władze PSL stanowczo odcięły się od jego wypowiedzi, powołując się na standardy etyczne.
Czas jednak leczy rany, a polityczna burza najwyraźniej minęła. Nowe stanowisko w Lipnie to dla Protasiewicza szansa na powrót do publicznych struktur, choć w zupełnie nowej, medyczno-menedżerskiej roli. Czy brak kierunkowego wykształcenia nie przeszkodzi mu w zarządzaniu powiatową placówką?
Cóż, na razie polityk skupił się na atakowaniu tych, którzy opisali jego nową pracę:
<span">- Pisz chłopie, pisz… będzie cie to drożej kosztowało! I to nie są groźby tylko dowód na nierzetelne przygotowanie artykułu. Gdybyś byś naprawdę dziennikarzem, przyjechałbyś do Lipna i dostałbyś wgląd do przesłuchania przed komisją konkursową. Ale nim nie jesteś i za to zapłacisz - napisał na portalu X odpisując na wpis autora tekstu na portalu Zero.
źr. wPolsce24 za Zero.pl











