Weto prezydenta do ustawy incydentalnej! Andrzej Duda nie chce się zgodzić na deprecjonowanie sędziów

To weto nie jest zaskoczeniem – Andrzej Duda od dawna konsekwentnie broni statusu sędziów, których sam powoływał, a których nominacje były wielokrotnie kwestionowane przez środowisko Platformy Obywatelskiej i jej politycznych sprzymierzeńców. Prezydent podkreślał, że nie pozwoli na podważanie legalności wyboru sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej, uznając, że każda próba zmiany jej kompetencji jest działaniem politycznym.
Spór o sądową kontrolę wyborów
Ustawa, autorstwa Trzeciej Drogi, którą prezydent zawetował, miała na celu przekazanie kompetencji w zakresie stwierdzania ważności wyborów prezydenckich nowemu składowi Sądu Najwyższego – piętnastu sędziom o najdłuższym stażu pracy.
Jej przeciwnicy podnosili, że kompetencje przekazano z rąk legalnie powołanych sędziów w ręce osób, których kariery zaczęły się jeszcze w czasach komunizmu. Zwolennicy tej zmiany argumentowali z kolei, że przyjęcie ustawy pozwoliłoby uniknąć ewentualnych zarzutów o upolitycznienie procesu wyborczego, zwłaszcza że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych powstała w wyniku reformy sądownictwa za czasów PiS.
Jednak decyzja prezydenta oznacza, że dotychczasowe rozwiązania, które Zjednoczono Prawica wprowadzała przy pomocy ustaw, pozostają w mocy. Opozycja i część ekspertów prawnych alarmują, że w przyszłości może to skutkować podważaniem ważności wyborów i pogłębiającym się kryzysem prawnym.
Konsekwencje weta
Zawetowanie ustawy przez Andrzeja Dudę wpisuje się w jego dotychczasową politykę obrony reformy sądownictwa przeprowadzonej przez PiS. Decyzja ta może jednak wywołać kolejne napięcia w relacjach prezydenta z rządem Donalda Tuska.
Ruch prezydenta może również mieć istotne znaczenie w kontekście zbliżających się wyborów prezydenckich. Pozostawienie w rękach Izby Kontroli Nadzwyczajnej kompetencji do rozstrzygania o ważności głosowania może sprawić, że któraś ze stron politycznego sporu nie uzna werdyktu.
Co nas czeka?
Weto prezydenta nie oznacza jeszcze definitywnego końca dyskusji na ten temat. Parlament może próbować ponownie przegłosować ustawę, choć do odrzucenia prezydenckiego weta potrzebna byłaby większość 3/5 głosów w Sejmie, co przy obecnej arytmetyce sejmowej jest nierealne
Decyzja Andrzeja Dudy pokazuje, że do końca swojej kadencji pozostaje wierny dotychczasowej linii politycznej, a kwestia reformy sądownictwa wciąż pozostaje jednym z kluczowych punktów spornych na polskiej scenie politycznej.
źr. wPolsce24