Warszawscy gangsterzy unikną kary? Bo orzekali „neosędziowie”

Przestępcy, którzy ponownie mają stanąć przed sądem, działali w późnych latach 90. XX wieku i na początku XXI wieku – przypomina gazeta.
Groźny gang
Był to okres rozkwitu w Warszawie tzw. grupy mokotowskiej, jednego z najgroźniejszych gangów w Polsce. Specjalizowali się oni w wytwarzaniu i wprowadzaniu na rynek narkotyków.
Grupa została rozbita, a jej członkowie usłyszeli zarzuty. Na ławie oskarżonych zasiadło ok. 30 osób. Nieprawomocny wyrok zapadł w czerwcu 2018 r. Oskarżeni zostali uznani za winnych popełnienia większości zarzucanych czynów. Potem był apelacja i zwyczajowa ścieżka prawna.
Wyrok i kara
W lutym 2021 r. gangsterzy usłyszeli prawomocny wyrok. Pięciu głównych oskarżonych zostało skazanych na kary od trzech do dziewięciu lat pozbawienia wolności i grzywny.
Skazani przestępcy odsiadywali wyroki i wydawało się, że sprawa jest zamknięta. Nieoczekiwany zwrot akcji nastąpił w czerwcu 2023 r.
Orzekali "neosędziowie"
Do Izby Karnej wpłynął wniosek obrońcy jednego ze skazanych mężczyzn o wznowienie tego postępowania. Powodem miało być orzekanie w sprawie kasacji przez tzw. neosędziego. Według adwokata sąd orzekał w nienależycie obsadzonym składzie, a skutkiem tego powinno być ponowne rozpatrzenie kasacji.
W konsekwencji Sąd Najwyższy uchylił wszystkie wyroki, ponieważ wydał je sąd apelacyjny, w którego składzie był jeszcze inny tzw. neosędzia.
Czyny się przedawniają, praca policji idzie na marne
Sprawa miała ruszyć ponownie, ale od dziewięciu miesięcy nie ruszyła. „Część czynów już uległa przedawnieniu, a kolejne mogą się przedawnić" – alarmuje gazeta.
"Niestety, to orzeczenie zostało uchylone, a jedyną przyczyną tej decyzji nie były jakiekolwiek błędy merytoryczne popełnione przez sąd II instancji, a obecność w składzie sędzi, która do sądu apelacyjnego została powołana po 2018 r. Uważam, że jest to niezwykle bulwersujące, gdyż SN w żaden sposób nie odniósł się merytoryczne do wniesionych kasacji. Tym bardziej że niektóre czyny zarzucone oskarżonym w tej sprawie już uległy przedawnieniu, a kolejne mogą się niebawem przedawnić. Oznacza to, że praca dziesiątek policjantów, prokuratorów i sędziów pójdzie na marne, a ci, którzy powinni odpowiedzieć za poważne przestępstwa narkotykowe, unikną odpowiedzialności” – mówi "Rz" sędzia Zbigniew Kapiński, dziś prezes Izby Karnej SN, który w apelacji wydawał wyrok w tej sprawie.
źr. wPolsce24 za rp.pl