Przekroczyliśmy punkt krytyczny. W tym polskim mieście Polacy są już mniejszością! Szokujący raport GUS

Mikstat i Stryków – pierwsze bastiony nowej rzeczywistości
Oficjalne, uspokajające komunikaty, którymi przez lata karmiono opinię publiczną, można włożyć między bajki. Dane zaprezentowane podczas VI Kongresu Statystyki Polskiej brutalnie weryfikują liberalną narrację. Szacuje się, że w Polsce przebywa obecnie realnie około 2,3 miliona obcokrajowców. Co jednak najbardziej niepokojące, proces ten uderza z pełną siłą w mniejsze, lokalne ojczyzny, które dotychczas były ostoją polskości.
Mikstat w województwie wielkopolskim stał się absolutnym, smutnym rekordzistą kraju z wynikiem 53,5% populacji cudzoziemskiej. Tuż za nim plasuje się podłódzki Stryków, kluczowy węzeł logistyczny u zbiegu autostrad A1 i A2, gdzie obywatele innych państw stanowią już blisko 40% populacji. Kolejne miejsca na tej mapie niekontrolowanych przemian zajmują Sława, Jelcz-Laskowice czy Głowno, gdzie co trzeci lub co czwarty mieszkaniec nie posiada polskiego obywatelstwa.
Gwałtowna imigracja zamiast dbałości o polskiego pracownika
Dlaczego akurat małe ośrodki miejskie padają ofiarą tak głębokich transformacji? Odpowiedź kryje się w krótkowzrocznej polityce wielkiego biznesu i lokalnych gigantów przemysłowych. W Mikstacie masowy napływ jest generowany m.in. przez potężne zakłady przetwórstwa drobiu, w Strykowie – przez gigantyczne, międzynarodowe centra magazynowe.
Zamiast budować stabilne warunki pracy, zatrzymywać młodzież uciekającą do metropolii i podnosić płace rdzennym mieszkańcom, postawiono na sprowadzanie najtańszej możliwej siły roboczej. Choć w skali kraju większość migrantów to wciąż obywatele Ukrainy, w statystykach z mniejszych miejscowości coraz wyraźniej widać pracowników z regionów całkowicie odmiennych kulturowo i cywilizacyjnie – Azji Centralnej (m.in. Nepalu i Pakistanu) czy Ameryki Południowej (Kolumbii, Wenezueli czy Gwatemali).
Zyski korporacji, ryzyko dla obywateli
Doświadczenia państw Europy Zachodniej jednoznacznie pokazują, do czego prowadzi taka polityka. Korporacje liczą zyski z tanich rąk do pracy, podczas gdy koszty społeczne, utratę spójności narodowej oraz potencjalne ryzyka w sferze bezpieczeństwa ponosi lokalna społeczność. Na ulicach Mikstatu czy Strykowa język polski przestaje być powszechnym, oczywistym standardem. Tworzenie zamkniętych enklaw i brak jakiejkolwiek integracji to najprostsza droga do destabilizacji, którą znamy z francuskich czy niemieckich przedmieść.
Państwo bezradne i głuche na alarm
Najbardziej porażający w raporcie GUS jest fakt, że polskie instytucje państwowe i samorządowe przez długi czas działały po omacku. Dopiero innowacyjne badanie oparte na rejestrach administracyjnych pokazało realną, przerażającą skalę zjawiska. Państwo przez lata nie miało pełnej świadomości, kto faktycznie przebywa i mieszka w granicach Rzeczypospolitej.
Jeżeli te procesy nie zostaną natychmiast powstrzymane poprzez radykalne uszczelnienie polityki migracyjnej i presję na korporacje, Mikstat i Stryków będą jedynie forpocztą zmian, które zaleją całą Polskę. Naród to nie jest bezduszny mechanizm ekonomiczny, suma PKB i tania siła robocza dla zagranicznego kapitału. Naród to wspólnota kultury, wiary, języka i tradycji. Czas na natychmiastowe opamiętanie, zanim bezpowrotnie utracimy klucze do własnego domu.
źr. wPolsce24 za GUS











