ROZMOWA WIKŁY. Już nie sprawdzisz terminu wizyty u lekarza. Zlikwidowali stronę, z której masowo korzystali Polacy
Rozbrajanie armii pod dyktando zagranicy
Jednym z najbardziej bulwersujących tematów ostatnich dni są doniesienia o przekazywaniu Ukrainie najnowocześniejszego sprzętu wojskowego, w tym pocisków do systemów Patriot. Janusz Cieszyński nie pozostawia na tym pomyśle suchej nitki, przypominając, że żyjemy w czasach, w których zagrożenie ze strony Rosji może wkrótce sięgnąć bezpośrednio krajów NATO i samej Polski.
Jeżeli mamy takie ostrzeżenia, to oddawanie jednej z najnowocześniejszych broni i to wykorzystywanych do tego, gdzie no najprawdopodobniej taki atak by się miał wydarzyć, czyli właśnie broni przeciwlotniczej, to jest no więcej niż głupota. To błąd". – punktuje Cieszyński.
Poseł przypomina również gigantyczny kontrast pomiędzy rządem PiS a obecną koalicją. Za czasów Mateusza Morawieckiego i Mariusza Błaszczaka Polska przekazywała na Wschód głównie sprzęt postsowiecki, realizując jednocześnie największy skok modernizacyjny polskiej armii.
Jak brutalnie, ale i pragmatycznie wyjaśnia były minister cyfryzacji, z punktu widzenia polskiego wojska starszy sprzęt nadawał się już głównie do kosztownej utylizacji. Zamiast tego wybrano rozwiązanie optymalne:
Utylizacja poprzez wystrzelenie w stronę ruskich [jest] efektywna kosztowo i też myślę w dobrym interesie".
Uległość zamiast podmiotowości
Dzisiejsza polityka zagraniczna rządu Tuska de facto nie istnieje. Polska z pozycji lidera regionu, który w 2022 roku dyktował warunki i naciskał na Berlin, stała się zaledwie biernym odbiorcą cudzej polityki.
Dzisiaj mam wrażenie, że dla Donalda Tuska sprawa Ukrainy (...) ona nie istnieje, że on po prostu dostaje wytyczne, gdzieś z zagranicy, te wytyczne realizuje" – diagnozuje Cieszyński.
Zamiast twardego stąpania po ziemi i obrony polskich interesów (jak robił to za rządów PiS Michał Dworczyk), dzisiaj za relacje z Kijowem odpowiada Paweł Kowal, którego działania poseł określa mianem "coraz bardziej groteskowych". Efekt? Strona ukraińska pozwala sobie na wrogie działania, a Wołodymyr Zełenski prowadzi politykę niezrozumiałą i szkodliwą z punktu widzenia relacji dwustronnych, co naturalnie i w oparciu o twarde fakty budzi sprzeciw Polaków.
Zapaść w ochronie zdrowia i "kasty" na SOR-ach
Podczas gdy polskie bezpieczeństwo militarne jest osłabiane, wewnątrz kraju trwa demontaż publicznej ochrony zdrowia. Z informacji od sygnalistów, do których dotarł poseł Cieszyński, wyłania się obraz patologii. Rządowa ekipa wprowadza drastyczne cięcia, a kolejki do specjalistów w ciągu zaledwie dwóch miesięcy wydłużyły się o 20 procent.
Jak Koalicja Obywatelska radzi sobie z tym problemem? Ukrywa go przed obywatelami!
Zlikwidowali stronę, na której były informacje o najbliższym wolnym terminie" – alarmuje Cieszyński, dodając, że działania te przypominają słynne hasło: "stłucz termometr, nie będziesz miał gorączki".
Najbardziej oburzające jest jednak zjawisko tworzenia swoistej kasty. Na polskich Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych funkcjonują "dwie kolejki". Zwykli Polacy czekają w nieskończoność, podczas gdy działacze Platformy Obywatelskiej korzystają ze specjalnych przywilejów. Cieszyński przypomina tu szokujące słowa posła KO, Piotra Kandyby, który uważa za normalne, że na SOR-ze czeka na niego kawa i woda. "Niech pan się przejdzie na SOR, niech pan to ludziom powie" – rzuca wyzwanie politykowi PO Cieszyński.
Bierność wobec ataków na polskie świętości
Degradacja państwa objawia się także w braku reakcji na profanację miejsc pamięci. Gdy na Google Maps doszło do skandalicznej zmiany nazwy pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Pałacu Prezydenckiego na "Pałac Kibolski", polska dyplomacja milczała. Według Cieszyńskiego, minister Radosław Sikorski całkowicie "zaspał", a być może celowo zignorował temat, bo uderzał on w prawicę.
Polscy klienci zasługują na szacunek i to nie ma znaczenia, jakie paszporty mają właściciele tych firm" – stanowczo podkreśla poseł.
Czas na prawdziwe rozliczenia
Cieszyński jasno deklaruje, że po kolejnych wyborach nie może powtórzyć się scenariusz z 2015 roku, gdy rozliczenia zeszły na dalszy plan. Prawo i Sprawiedliwość zamierza wyciągnąć wnioski.
Nam jest bardzo potrzebne to, żeby jasno pokazać, że po wygraniu wyborów, po przejęciu odpowiedzialności za władzę w Polsce, my skutecznie tym razem rozliczymy działania poprzedników" – zapowiada Janusz Cieszyński.
Każda sprawa ma być rozliczona w sposób transparentny i wiarygodny, aby w Polsce skończyło się poczucie bezkarności elit obecnej władzy.
źr. wPolsce24











