Polska

Ujawniono porażające informacje o ekshumacji ofiar OUN-UPA na Ukrainie. Zdjęcia i relacje medialne były cenzurowane przez Pawła Kowala

opublikowano:
To Paweł Kowal podjął decyzję o cenzurowaniu zdjęć z ekshumacji na Ukrainie
To Paweł Kowal podjął decyzję o cenzurowaniu zdjęć z ekshumacji na Ukrainie (fot. Fratria).
Do przestrzeni publicznej trafiły porażające relacje dyplomatów zaangażowanych w rozmowy ze stroną ukraińską w sprawie ekshumacji ofiar OUN i UPA. Wynika z nich, że wokół niezwykle bolesnej dla Polaków sprawy ekshumacji ofiar ukraińskich nacjonalistów celowo stworzono szczelny kordon informacyjny. W centrum skandalu znalazł się poseł KO Paweł Kowal, któremu zarzuca się drastyczne kneblowanie mediów i uniemożliwianie dziennikarzom dokumentowania prawdy o zbrodniach.

Co najbardziej bulwersujące, polityk w oficjalnych wyjaśnieniach de facto potwierdził te doniesienia.

„Wprowadził cenzurę”. Dyplomaci odsłaniają intencje obozu władzy

Dla większości obserwatorów sceny politycznej w Polsce nie jest tajemnicą, iż polityka historyczna obecnego rządu (podobnie jak i poprzedniego) wobec Ukrainy cechuje się nadmierną uległością. Najnowsza książka Zbigniewa Parafianowicza przynosi na to twarde i porażające dowody. Cytowany w publikacji, anonimowy „Dyplomata X” wprost i bez owijania w bawełnę opisuje praktyki, jakich dopuszczano się podczas prac poszukiwawczych w dawnej wsi Puźniki na Podolu:

- Kowal wprowadził – można powiedzieć – cenzurę. Nie wpuszczał dziennikarzy do miejsc, w których trwały prace. Nie pozwalał, by w Puźnikach pojawili się dziennikarze, którzy robiliby zdjęcia wydobywanych ofiar UPA.

Z relacji wyłania się przerażający obraz intencjonalnego działania. Dziennikarze, zamiast swobodnie relacjonować przełomowe poszukiwania, byli poddawani ścisłej kontroli. Z jakiego powodu? Urzędnicy wprost przyznają, że chodziło o to, aby temat odnajdywanych szczątków zamordowanych Polaków – w tym kobiet i dzieci – „nie grzał medialnie”. Obóz władzy za wszelką cenę chciał uniknąć internetowych dyskusji, które mogłyby zburzyć oficjalną, przypudrowaną narrację w relacjach z Kijowem.

Paweł Kowal odpowiada Bosakowi. Kuriozalna obrona posła KO

Do tych szokujących zarzutów, które w przestrzeni publicznej podniósł m.in. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak, odniósł się na platformie X sam Paweł Kowal.

W swoim oświadczeniu polityk podjął próbę polemiki, jednak konstrukcja jego argumentów brzmi jak dobrowolne przyznanie się do winy. 

Kowal zamiast zaprzeczyć oskarżeniom o blokowanie mediów, zaczął... usprawiedliwiać te praktyki:

Poseł KO uznał, iż ograniczenia były standardem, a o dopuszczaniu dziennikarzy decydowali szefowie ekspedycji ze względów bezpieczeństwa i „zachowania materiału dowodowego”. Przekonywał jednocześnie, iż zdjęcia to brak szacunku, bo „w naszej cywilizacji ciała ofiar powinny być otoczone szacunkiem” i twierdzi, że pokazywanie momentu wydobywania szczątków przed identyfikacją byłoby niewłaściwe. 

Dodaje także, że warunki były wyjątkowo trudne, bo prace na Podolu toczyły się w skomplikowanych realiach, co miało tłumaczyć odcięcie opinii publicznej od niezależnych relacji fotograficznych.

Nie tylko dla komentatorów po stronie niepodległościowej i konserwatywnej te tłumaczenia brzmią jednak jak próba ratowania twarzy. Pod pretekstem „szacunku” i „procedur” kryła się zwykła kalkulacja polityczna, mająca na celu schowanie przed Polakami prawdy o skali okrucieństwa ukraińskich nacjonalistów.

„Deficyt wdzięczności” i twarda gra Kijowa

W kontekście relacji Polski z Ukrainą sprawa cenzurowania mediów to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Książka Z. Parafianowicza bezlitośnie obnaża naiwność polskiej dyplomacji i bezwzględną, chłodną postawę ukraińskich władz oraz tamtejszych służb (HUR, SBU). Jeden z ministrów w KPRM wprost mówi o mentalności ukraińskich partnerów:

- Ukraińcy z racji pewnej sowieckości mają deficyt w tej kwestii. Szczególnie gdy historia nie dotyczy ich bohaterów lub ich ofiar. Do tego mają problem z okazywaniem wdzięczności. No i wielki problem z przepraszaniem. Trudno, tak już jest.

Kulisy dyplomatyczne pokazują, że Wołodymyr Zełenski traktuje polskie postulaty historyczne z lekceważeniem, powtarzając jedynie hasła: „najpierw zwycięstwo, później historia”. Co gorsza, strona ukraińska potrafiła celowo napuszczać dziennikarzy na Donalda Tuska, by stawiać go pod ścianą pytaniami o to, „ile razy Ukraińcy mają jeszcze przepraszać”.

Na takie zaczepki polski premier – jak wynika z relacji dyplomatów – kompletnie nie był przygotowany. Ujawnione fakty nie pozostawiają złudzeń. Zamiast asertywnej polityki opartej na prawdzie historycznej, polskie władze zgodziły się na dyktat Kijowa, a przed własnymi obywatelami próbowały ukryć prawdę, wprowadzając blokadę informacyjną na cmentarzach. Wyjaśnienia Pawła Kowala, zamiast gasić pożar, tylko ten smutny fakt potwierdziły.

źr. wPolsce24.tv

 

Polska

15-latek z Ukrainy planował zamach w Polsce? Porażające ustalenia warszawskiej policji

opublikowano:
Policja
(fot. Fratria)
Policjanci z warszawskiego Żoliborza zatrzymali 15-letniego obywatela Ukrainy. Z oficjalnych ustaleń wynika, że nastolatek aktywnie poszukiwał w sieci informacji o tym, jak przeprowadzić atak terrorystyczny w centrum handlowym. W takiej sytuacji nie ma mowy o żartach. Służby zadziałały błyskawicznie.
Polska

Cała prawda o tajnym raporcie CIA. Minister Tuska wygadał się o dokumencie, którego nigdy nie było

opublikowano:
Tomasz Siemoniak i Monika Wielichowska w Sejmie
Tomasz Siemoniak ujawnił prawdę o raporcie CIA. (fot. Fratria/ Andrzej Wiktor)
Czy Donald Tusk rzeczywiście otrzymał dokument wywiadowczy z USA? Prawdę w tej kwestii ujawnił teraz jego minister Tomasz Siemoniak, potwierdzając, że żadnego pisemnego raportu CIA nie było. Przekazał premierowi ustalenia z Waszyngtonu jedynie w formie „precyzyjnego raportu ustnego”.
Polska

Od ziemniaków po Mercedesy za miliony. Gajewska lansuje się na karetkach, a polityków prawicy za to samo ściga prokuratura!

opublikowano:
Kinga Gajewska rozdaje mercedesy
(fot. scrren za Instagram)
Wczoraj rozwoziła cebulę i ziemniaki po domach pomocy społecznej, dziś błyszczy na tle pachnących nowością Mercedesów za miliony złotych. Posłanka Kinga Gajewska (KO) z dumą ogłosiła przekazanie nowych ambulansów dla pogotowia. Problem w tym, że za dokładnie takie same akcje politycy Zjednoczonej Prawicy są dziś zamykani w aresztach. Czy w "uśmiechniętej Polsce" obowiązują podwójne standardy?
Polska

ROZMOWA WIKŁY. "To się źle skończy dla Polski"

opublikowano:
Kuźmiuk ok
Czy Narodowy Bank Polski może zostać sparaliżowany? Zbigniew Kuźmiuk w Rozmowie Wikły wskazywał na złożoną sytuację w zarządzie NBP i ostrzegał przed konsekwencjami destabilizacji banku centralnego. – W sytuacji tych gigantycznych deficytów budżetowych (...) destabilizacja banku centralnego byłaby rzeczą skrajnie nieodpowiedzialną – mówił polityk PiS.
Polska

Kobiety w kamaszach? Dziwny wpis lidera partii Razem, który błyskawicznie zniknął z sieci. O co chodzi?

opublikowano:
Adrian Zandberg
(fot.Fratria/Andrzej Wiktor)
Kiedyś wzywano "kobiety na traktory", dziś dyskusja o równouprawnieniu wkracza w sferę bezpieczeństwa narodowego. Lider partii Razem, Adrian Zandberg, wywołał dyskusję w mediach społecznościowych, postulując pełne otwarcie armii i policji dla obu płci. Choć lewicowa formacja pozostaje poza koalicją rządzącą, jej propozycje regularnie rezonują w debacie publicznej. Jak powszechna służba kobiet funkcjonuje na świecie i co o obecności pań w polskiej armii mówią realne dane oraz doświadczeni dowódcy?
Polska

Złota era doktryny Neumanna właśnie trwa. Wstrząsający reportaż telewizji wPolsce24

opublikowano:
Zrzut ekranu (544)
Swoi są bezkarni, a prawo i sprawiedliwość obowiązują tylko wybranych? Na antenie telewizji wPolsce24 odbyła się premiera wyczekiwanego reportażu odsłaniającego kulisy tzw. „Doktryny Neumanna” – niepisanej zasady, która rządzi polską sceną polityczną, gdy u władzy jest Donald Tusk.