Polska

Ujawniają prawdę o aferze z kawalerką Nawrockiego. Tajemniczy sms od szefowej sztabu Trzaskowskiego

opublikowano:
mid-25622139
Sprawa kawalerki miała "zatopić" Karola Nawrockiego. Nic takiego jednak nie nastąpiło (Fot. PAP/Piotr Nowak)
Afera z kawalerką, którą Karol Nawrocki kupił od Jerzego Ż., była wyreżyserowana a jej „odpalenie” nastąpiło przedwcześnie? Taką tezę stawia znana dziennikarka i autorka książki o Rafale Trzaskowskim.

Dziennikarka Wprost Joanna Miziołek ujawniła nowe informacje na temat przedwyborczej afery z kawalerką kupioną przez Karola Nawrockiego od jego sąsiada, Jerzego Ż. Zdaniem Miziołek ujawnienie sprawy przez prorządowe media było uzgodnione ze sztabem Rafała Trzaskowskiego. Nie wszystko jednak wyszło, według dziennikarki, jak powinno.

SMS od Wioletty Paprockiej?

- Wychodzą brudy z tej kampanii – powiedziała Joanna Miziołek w podcaście „Niedyskrecje parlamentarne”. - Jakiś człowiek mówi mi, że on widział sms-a od Wioletty Paprockiej na przykład, w którym miała ona pisać, że sprawa kawalerki miała iść na drugą turę – stwierdziła dziennikarka, powołując się na informatora z Platformy Obywatelskiej.

- Wszystko było reżyserowane? – dopytywała współprowadząca program Eliza Olczyk.

- Tak twierdzi mój informator – odpowiedziała Joanna Miziołek. Jej rozmówca miał argumentować zmianę planów wobec tematu kawalerki ogromnym wrażeniem, jakie zrobiła na wszystkich wizyta Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych i rozmowa prezesa IPN z prezydentem USA Donaldem Trumpem. - Baliśmy się mijanki w pierwszej turze – podkreślał rozmówca dziennikarki Wprost.

Już po przegranej przez Rafała Trzaskowskiego drugiej turze wyborów sztabowcy prezydenta Warszawy i politycy PO mieli dzielić się spostrzeżeniem, że jeśli sprawa kawalerki – przypomnijmy: wbrew faktom zarzucano Nawrockiemu „wyłudzenie” mieszkania od Jerzego Ż. – wyszłaby tuż przed finałem wyborów, mogłaby przechylić szalę na stronę Trzaskowskiego.

- Byłoby za mało czasu, żeby ta sprawa się tak mocno skomplikowała i wyszły różne inne rzeczy – puentowała Joanna Miziołek.

"Spotkanie Nawrockiego z Trumpem zawaliło kampanię"

Ujawnioną przez dziennikarkę historię potwierdził prof. Sławomir Cenckiewicz. Współpracownik prezydenta-elekta przypomniał, że sztab Karola Nawrockiego wiedział o planowanym ataku, zanim ktokolwiek napisał o relacji kandydata prawicy z Jerzym Ż.

- Pisałem Wam o tym bodaj 12 kwietnia br. Tak, operacja kawalerka miała być przed 2 turą, ale spotkanie Nawrockiego z Trumpem zawaliło kampanię RT i przyspieszyło operację montowaną w służbach i mediach Tuska – napisał na X Sławomir Cenckiewicz.

Wioletta Paprocka ani żaden inny członek sztabu Rafała Trzaskowskiego nie odniósł się dotąd do rewelacji Joanny Miziołek. 

źr. wPolsce24 za Wprost

 

Polska

Był szczaw i mirabelki, to może być kawa z żołędzi. Minister rolnictwa ma przepis na drożyznę

opublikowano:
Minister rolnictwa Stefan Krajewski rozwiewa obawy Polaków przed trzykrotnym wzrostem cen kawy. "Mamy kawę z żołędzi" - mówi pan minister
Minister rolnictwa Stefan Krajewski rozwiewa obawy Polaków przed trzykrotnym wzrostem cen kawy. "Mamy kawę z żołędzi" - mówi pan minister (Fot. Fratria)
Wyobraź sobie letni wieczór z kubkiem świeżo parzonej żołędziówki w ręku, którą zapijasz garść dopiero co zerwanych mirabelek i kilka liści szczawiu, który jeszcze chwilę temu rósł dziko. To niezawodny przepis na walkę z drożyzną i recepta na beztroskie życie w państwie rządzonym przez Donalda Tuska i jego bystrych ministrów.
Polska

Tragedia w Gdańsku. Padł strzał z broni służbowej, nie żyje policjant

opublikowano:
AS_DSC03639_20170710.webp.jCfGq8uEMhGHtfdhsAkA.UBZ7zrNGVK
Nie żyje policjant, który postrzelił się z broni służbowej na gdańskim komisariacie. (fot. Fratria/ Andrzej Skwarczyński)
W nocy na terenie jednej z gdańskich jednostek policji doszło do tragicznej śmierci funkcjonariusza, który zastrzelił się ze służbowej broni. Choć obecni na miejscu policjanci natychmiast podjęli akcję ratunkową, lekarzom nie udało się uratować życia mężczyzny. Sprawę pod bezpośrednim nadzorem prokuratora wyjaśniają śledczy.
Polska

Wrzucałeś pieniądze do tych puszek? Prokuratura ujawnia: Miliony na chore dzieci poszły na prywatne konta!

opublikowano:
Pieniądze rozrzucone na szklanym stole
Fundacja miała przelewać pieniądze ze zbiórek na prywatne konta. (fot. Fratria)
Potężny skandal związany z Towarzystwem Pomocy Dzieciom im. Marii Konopnickiej. Zamiast na leczenie i rehabilitację ciężko chorych dzieci, ponad 3 miliony złotych z publicznych zbiórek trafiało bezpośrednio na prywatne konta osób powiązanych ze stowarzyszeniem. Prokuratura Okręgowa w Krakowie postawiła już poważne zarzuty trzem kluczowym osobom, którym grozi teraz do 10 lat więzienia.
Polska

Dzień Niepodległości Ukrainy w Warszawie: Sponsorzy uciekają, frekwencja leci w dół. Wtedy wkracza Andrzej Seweryn i zaczyna pouczać Polaków

opublikowano:
Andrzej Seweryn chce wesprzeć Ukraińców
Andrzej Seweryn chce wesprzeć Ukraińców (fot. Fratria, x.com)
Zaledwie dwie firmy zdecydowały się w tym roku wesprzeć finansowo obchody Dnia Niepodległości Ukrainy na Placu Zamkowym w Warszawie – wynika z ustaleń medialnych. W ubiegłym roku wydarzenie sponsorowało 20 podmiotów. W obliczu wyraźnego ochłodzenia nastrojów społecznych i topniejącego zaangażowania biznesu, do udziału w wiecu wezwał aktor Andrzej Seweryn, dzieląc Polaków na tych o „naszej” oraz „agresywnej i nietolerancyjnej” twarzy.
Polska

Zbieranie podpisów za referendum w Wilanowie. To musiało się tak skończyć

opublikowano:
"Pan z Wilanowa" musiał pojawić się przy wolontariuszach zbierających podpisy pod referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego
"Pan z Wilanowa" musiał pojawić się przy wolontariuszach zbierających podpisy pod referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego (Fot. X- Stołeczna Operacja Referendalna)
Tego można się było spodziewać. Wolontariusze Stołecznej Operacji Referendalnej zbierali w Wilanowie podpisy pod referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego. I wtedy pojawił się „pan z Wilanowa”.
Polska

„RCB jest od zagrożeń z powietrza”. Zaskakujące tłumaczenie Cezarego Tomczyka po wycieku danych. Zapomniał, co stało się z rakietą?

opublikowano:
Cezary Tomczyk podczas konferencji prasowej
Cezary Tomczyk twierdzi, że RCB nie jest od informowania o wycieku danych, ale od alarmowania o ataków z powietrza. (fot. PAP/Marian Zubrzycki)
Czy system powiadamiania kryzysowego w Polsce działa prawidłowo? Po wycieku danych medycznych, w którym ucierpiało blisko 19 milionów obywateli, Cezary Tomczyk wprost stwierdził, że brak alertu RCB w tej sytuacji nie był błędem. Tłumaczył, że system ten służy do ostrzegania „tu i teraz”, na przykład przed zagrożeniami z powietrza. Rzeczywistość brutalnie weryfikuje jednak te słowa – gdy nad Polskę nadleciała rosyjska rakieta Ch-101, system również milczał.