Polacy płacą jedną z najwyższych stawek za prąd w Europie. Mieliśmy mieć tani prąd z OZE, płacimy najwięcej w UE

Kolejne konferencje prasowe koalicji rządzącej i zapewnienia o „modernizacyjnym skoku” Polski zderzyły się z nieubłaganą statystyką europejską.
Były prezes Orlenu i europoseł Daniel Obajtek opublikował w mediach społecznościowych analizę, która punkt po punkcie demaskuje manipulacje stojące za rządowym „sukcesem” energetycznym.
Liczby, których rząd woli nie pokazywać
Na papierze statystyki wyglądają okazale: udział OZE w mocy zainstalowanej osiągnął 50,04% (37,8 GW). Rządzący unikają jednak odpowiedzi na podstawowe pytanie: ile z tego rzeczywiście trafia do gniazdek w polskich domach i zakładach produkcyjnych?
Jak zauważa Obajtek, z tych 50% mocy zainstalowanej pochodziło zaledwie około 31% faktycznie wyprodukowanej energii.
Moc zainstalowana to nie produkcja. A produkcja to jeszcze nie dyspozycyjność. Możemy instalować kolejne gigawaty fotowoltaiki i wiatraków, ale system musi działać również zimą, wieczorem, podczas bezwietrznej pogody i w godzinach największego zapotrzebowania” - wskazuje polityk.
Zielona ideologia forsuje budowę niestabilnych źródeł, ignorując fakt, że sieć elektroenergetyczna wymaga nieustannej rezerwy, kosztownego bilansowania oraz magazynów energii. Za cały ten technologiczny chaos w ostatecznym rozrachunku płaci polski konsument.
Eurostat obnaża prawdę: Polacy płacą jedne z najwyższych stawek w Europie
Najbardziej bolesne dla Polaków okazują się dane Eurostatu dotyczące realnych kosztów życia. Po uwzględnieniu siły nabywczej (PPS), Polska wylądowała na niechlubnym, trzecim miejscu w całej Unii Europejskiej pod względem wysokości cen prądu dla gospodarstw domowych.
Tylko w minionym roku koszty energii dla zwykłych rodzin poszybowały o 20% rok do roku. To bezpośredni efekt wygaszania tarcz i decyzji podejmowanych po zmianie władzy.
| Okres / Rząd | Mechanizm | Cena energii dla gospodarstw domowych |
| Rząd PiS (kryzys energetyczny) | Tarcza ochronna, zamrożenie cen | 412 zł/MWh (o 38% poniżej rynku) |
| Rząd Donalda Tuska (od 1 lipca 2024 r.) | Podwyżka stawek, odmrażanie rynku | 500 zł/MWh |
Rząd Zjednoczonej Prawicy w szczycie kryzysu wywołanego wojną i spekulacjami na rynku uprawnień ETS utrzymał twardą barierę ochronną na poziomie 412 zł/MWh. Gabinet Tuska zdecydował się podnieść tę stawkę do 500 zł/MWh, co stało się zarzewiem drożyzny drenującej budżety domowe.
„Kryterium sukcesu to tani prąd, a nie wiatraki”
Polityk zwraca uwagę, że obecny kurs uderza nie tylko w rodziny, ale niszczy fundamenty konkurencyjności rodzimej gospodarki. Zamiast budować niezależność i bezpieczeństwo w oparciu o stabilne źródła, Polakom serwuje się kolejne gigawaty niestabilnej energii, za którą idą rekordowe rachunki.
Polska potrzebuje systemu energetycznego ocenianego nie według tego, ile postawiliśmy paneli i wiatraków, lecz według trzech kryteriów: ile kosztuje energia, czy jest dostępna wtedy, kiedy jej potrzebujemy i czy polski przemysł może dzięki niej konkurować. Rząd może chwalić się megawatami w OZE, Polacy zaś płacą coraz wyższe rachunki” - podsumowuje Obajtek.
źr. wPolsce24 za X









