Szok na stacjach benzynowych. W Szwecji paliwo tańsze niż w Polsce. Obajtek przypomina obietnice Tuska

W Szwecji litr benzyny kosztuje w przeliczeniu niespełna 6,80 zł. Tymczasem polscy kierowcy przy dystrybutorach wciąż przecierają oczy ze zdumienia, a obietnice premiera Donalda Tuska o paliwie za 5,19 zł okazały się jedynie przedwyborczą mrzonką. Do sprawy w ostrych słowach odniósł się były prezes PKN Orlen, Daniel Obajtek, publikując wymowne zdjęcie z zagranicy.
Szwedzkie realia a „uśmiechnięta Polska”
Były szef multienergetycznego giganta, a obecnie europoseł Daniel Obajtek, zamieścił w mediach społecznościowych wpis, który wywołał prawdziwą burzę w sieci. Opublikował fotografię pylonu jednej ze szwedzkich stacji benzynowych (sieci St1), na którym widnieją aktualne stawki: litr benzyny Pb95 wyceniono na 17,49 koron szwedzkich, co w przeliczeniu na naszą walutę daje około 6,76 zł.
Obajtek nie szczędził złośliwości obecnej ekipie rządzącej, nawiązując wprost do forsowanego przez obóz władzy hasła:
Tymczasem w Szwecji za litr benzyny zapłacimy w przeliczeniu 6,76 zł. Po ile płacicie w uśmiechniętej Polsce Tuska? 8,20 zł?” – zapytał retorycznie europoseł.
Wpis błyskawicznie stał się hitem sieci, zdobywając tysiące reakcji i komentarzy rozgoryczonych kierowców. Szwecja - kraj uchodzący przez dekady za jeden z najdroższych w Europie, z wysokimi obciążeniami fiskalnymi i rygorystyczną polityką klimatyczną - oferuje dziś paliwo w cenach nieporównywalnie niższych niż Polska pod rządami obecnej koalicji.
Gdzie jest paliwo po 5,19 zł? Słynna obietnica wraca jak bumerang
Wpis Obajtka uderza w najbardziej bolesny punkt polityki gospodarczej Donalda Tuska. Polacy doskonale pamiętają buńczuczne zapowiedzi obecnego premiera z czasów, gdy zasiadał w ławach opozycji. Tusk z pełnym przekonaniem deklarował wówczas, że wysokie ceny na stacjach to wyłącznie wina złego zarządzania i rzekomej chciwości spółek skarbu państwa. Padły wtedy słowa, które dziś są bezlitosnym wyrzutem sumienia ekipy rządzącej:
Gdybym ja był premierem, benzyna byłaby po 5,19 zł. To jest kwestia jednej prostej decyzji” – przekonywał Donald Tusk.
Rzeczywistość po przejęciu władzy okazała się jednak brutalna. Mimo upływu kolejnych miesięcy „prosta decyzja” nigdy nie zapadła, a stawki przy dystrybutorach ani na moment nie zbliżyły się do obiecywanego poziomu 5,19 zł.
Pytany o tę kwestię po wygranych wyborach premier Tusk wyminął temat, twierdząc enigmatycznie, że „nie bierze odpowiedzialności za ceny paliw”, co spotkało się z ogromnym rozczarowaniem nawet części jego wyborców.
Polscy kierowcy płacą rachunek za naiwność?
Przez lata opozycja pod wodzą Koalicji Obywatelskiej zarzucała ówczesnemu zarządowi Orlenu sztuczne manipulowanie marżami i zawyżanie cen. Dziś, gdy stery w koncernie przejęli nominaci nowej koalicji, a nadzór sprawuje rząd Donalda Tuska, kierowcy nie doczekali się żadnych cudownych ulg.
Porównanie ze Szwecją obnaża skalę zaniechań obecnej władzy. Gdy inne europejskie stolice potrafią elastycznie reagować na wahania na rynkach surowców i redukować presję podatkową na obywateli, Polacy pozostali z pustymi kieszeniami i niespełnionymi obietnicami. Pytanie Daniela Obajtka o to, ile wynosi koszt życia w „uśmiechniętej Polsce”, pozostaje otwarte, choć dla milionów tankujących codziennie Polaków odpowiedź jest aż nadto czytelna.
źr. wPolsce24 za X









