Szokujące sceny w Tatrach. Na Rysy zaczął wspinać się niedźwiedź. Przewodnik tatrzański zachował zimną krew

Internet dosłownie zapłonął po tym, jak na popularnym profilu „Tatry” na Facebooku opublikowano film, który mrozi krew w żyłach i jednocześnie pokazuje, jak bardzo ostrożnym trzeba być w górach. Na wysokości około 2350 metrów n.p.m. – czyli tuż pod samym wierzchołkiem Rysów, w słynnej Rysie – niespodziewanie pojawił się... potężny niedźwiedź!
Dramatyczne chwile w słynnej Rysie
Zwierzę jak gdyby nigdy nic maszerowało w ekstremalnie trudnym, wysokogórskim terenie. W pewnym momencie drapieżnik wszedł na zdradliwy, stromy płat śniegu, który wciąż zalega w żlebie. I wtedy zaczęły się kłopoty!
Futrzasty król Tatr nagle stracił równowagę. Zamiast dostojnego marszu na szczyt, internauci zobaczyli prawdziwy rollercoaster! Śnieg uciekł niedźwiedziowi spod łap, a zwierzak z impetem zaczął zsuwać się w dół głębokiego żlebu! Wyglądało to naprawdę groźnie – na tej wysokości jakikolwiek upadek może skończyć się tragicznie.
Narodziła się nowa gwiazda internetu?
Na szczęście nasz bohater z Krainy Dreszczowców wykazał się niemal olimpijskim refleksem. Choć zsuwał się po oblodzonym żlebie z zawrotną prędkością, w odpowiednim momencie zdołał wyhamować. Jak na prawdziwego twardziela przystało, niedźwiedź nie poddał się panice. Szybko otrzepał futro z tatrzańskiego śniegu, błyskawicznie przeskoczył na bezpieczniejsze, twarde skały i z niesamowitą zwinnością zaczął piąć się w górę, by ostatecznie zniknąć za granią.
„Idzie na szczyt bez biletów i bez kolejki!”, „Gdzie on ma kask i raki?! TPN powinien wlepić mu mandat!” – żartują w komentarzach zszokowani internauci.
Cała sytuacja został uwieczniona przez przewodnika górskiego Szymona Stocha, który w krytycznym momencie zachował zimną krew i instruował towarzyszących mu turystów, dzięki czemu udało się uniknąć paniki, która mogłaby okazać się tragiczna w skutkach.
Jedno jest pewne: tatrzańskie niedźwiedzie nie przestają nas zadziwiać. Choć nagranie wygląda widowiskowo, przypominamy – jeśli spotkacie takiego „taternika” na swojej drodze, lepiej nie proście go o wspólne selfie, a w miarę spokojnie starajcie oddalić się od zwierzaka.
źr. wPolsce24 za Facebook/tatryofficial











