Pomyłka czy zuchwałość? Syn znanej posłanki KO zaparkował na miejscu dla niepełnosprawnych

Karta ojca
Sprawę ujawnił jeden z mieszkańców stolicy Lubelszczyzny, który nagrał całe zdarzenie. Mężczyzna postanowił skonfrontować się z kierowcą BMW, którym okazał się Konrad Wcisło, syn posłanki Marty Wcisło z KO. Jak się okazało, zaparkował on na miejscu dla osób z niepełnosprawnościami i choć za szybą pojazdu faktycznie widniała niebieska karta uprawniająca do postoju w takim miejscu, nie była ona wystawiona na jego nazwisko.
Samorządowiec tłumaczył, że omyłkowo zabrał kartę parkingową należącą formalnie do jego ojca, zamiast własnej. Nagrywający zdarzenie zapytał również, czy działacz Koalicji Obywatelskiej rzeczywiście posiada orzeczenie o niepełnosprawności, zwracając uwagę, że wygląda na osobę w pełni zdrową.
Samorządowiec został ukarany
Jak się jednak okazuje, Konrad Wcisło faktycznie posiada kartę parkingową. Pod koniec ubiegłego roku doszło do poważnego wypadku, w wyniku którego odniósł ciężkie obrażenia i przez wiele miesięcy poruszał się w gipsie. Około trzy miesiące po zdarzeniu stanął przed komisją orzekającą o przyznaniu kart parkingowych dla osób z niepełnosprawnościami, która wydała mu takie uprawnienie.
Nie tłumaczy to jednak zachowania polityka. Zgodnie z obowiązującymi przepisami powinien on korzystać wyłącznie z karty parkingowej wystawionej na swoje nazwisko i umieszczać ją w widocznym miejscu, np. za przednią szybą pojazdu.
W rezultacie samorządowiec sam zgłosił się na policję. Choć groził mu mandat w wysokości nawet do 5 tysięcy złotych, sprawa zakończyła się karą 300 zł – ze względu na fakt, że sam przyznał się do popełnionego wykroczenia.
Agitacja na rzecz Rafała Trzaskowskiego
Nazwisko Konrada Wcisły pojawiło się w mediach także niemal rok wcześniej. Podczas wiecu wyborczego Rafała Trzaskowskiego w Lublinie radny prowadził pojazd z lawetą promującą kandydata Koalicji Obywatelskiej w wyborach prezydenckich. Samochód zaparkował na terenie parkingu przy lubelskim ratuszu od strony ul. Bajkowskiego, co zostało uznane za niedozwoloną agitację wyborczą na obszarze urzędu.
Sprawę zgłosił radny PiS Tomasz Gontarz, a Komisarz Wyborczy przekazał ją policji, która zakwalifikowała zdarzenie jako wykroczenie i ukarała Wcisłę mandatem w wysokości 300 zł. Sam zainteresowany przyznał wówczas, że popełnił błąd i podkreślał, iż niższa kara była efektem jego dobrowolnego zgłoszenia się na policję i przyznania się do winy.
Źr.wPolsce24 za Jawny Lublin











