Tragedia w żłobku pod Warszawą. Strażak zdjął hełm i zaczął się modlić o życie malucha

Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o godzinie 16:20. Policjanci pojawili się na miejscu zaledwie pięć minut później, rozpoczynając działania na podwórku placówki przy ulicy Kwiatowej. W akcji ratunkowej brały udział dwa zastępy straży pożarnej, dwie załogi ratownictwa medycznego oraz liczne siły policji.
Reanimacja dziecka trwała pełną godzinę, jednak nie przyniosła ona rezultatu. Jak podaje Miejski Reporter, świadkowie wspominają moment, w którym jeden ze strażaków zdjął hełm i zaczął się modlić, trzymając kciuki za powodzenie akcji ratunkowej.
Nieoficjalne przyczyny tragedii
Choć śledczy nie podają jeszcze oficjalnych przyczyn zgonu, pojawiły się nieoficjalne doniesienia dotyczące przebiegu wypadku. Według informacji stacji TVN24, dziecko mogło utonąć w oczku wodnym znajdującym się na terenie obiektu.
Śledztwo pod nadzorem prokuratora
Obecnie na miejscu tragedii pracują policjanci pod nadzorem prokuratora, którzy ustalają dokładne okoliczności i przebieg tego tragicznego popołudnia. Wstępne ustalenia potwierdziły, że opiekunowie pracujący w placówce byli trzeźwi.
Rodzice tragicznie zmarłego chłopca zostali natychmiast objęci specjalistyczną pomocą psychologiczną.
źr. wPolsce24 za Miejski Reporter/ TVN24











