Skolim skrytykował artystów domagających się rządowych emerytur – teraz szukają na niego haków!

Po tej krytyce, jak relacjonuje sam artysta, dziennikarze mieli kontaktować się z Marcinem Millerem z zespołu Boys z pytaniami sugerującymi możliwe przyjmowanie substancji odurzających przez Skolima z powodu zmęczenia po setkach koncertów rocznie. W nagraniu opublikowanym w sieci Skolim opisuje, że telefony od „śledczych” pełne były tendencyjnych pytań, co odbiera jako próbę dyskredytacji.
Po moich słowach zostali powołani dziennikarze śledczy... i zadzwoniono także do Marcina Millera z takim tendencyjnym pytaniem: Skolim taki zmęczony po tych koncertach, a może coś bierze?” - mówi artysta w nagraniu.
I dodaje że atakowana jest także jego najbliższa rodzina.
Dziękuję za wsparcie i moją babcię… że tak powiem, ludzie w pewien sposób nachodzą, nie fajne rzeczy się dzieją.
Skolim w 2025 roku odbył 503 koncerty, co naturalnie wywołuje zmęczenie i niewyspanie, a nie oznacza stosowania narkotyków. Część komentatorów wskazuje, że zamiast szacunku za pracowitość i przedsiębiorczość (Skolim prowadzi także własny biznes, m.in. stację benzynową), artysta spotyka się z oskarżeniami ze strony mediów.
Incydent pokazuje głębokie podziały w polskim show-biznesie – między tymi, którzy tworzą popularną muzykę masową i zarabiają realnie, a tymi, którzy żyją z dotacji i protekcji kulturowego establishmentu. Fani Skolima podkreślają, że zmęczenie ≠ narkotyki, a wolność słowa działa w obie strony: krytyka artystów z publicznymi przywilejami jest jak najbardziej uprawniona, ale prowadzenie tendencjnych „śledztw” wobec osoby krytykującej to nękanie.
Skolim jawi się jako pracowity artysta, który zarabia na siebie i swoich fanów, mający prawo do wyrażania własnej opinii o publicznym finansowaniu kultury. Jego słowa o nierzetelnych twórcach i wspieraniu tych, którzy faktycznie zasługują na wsparcie, trafiają w sedno dyskusji o finansowaniu sztuki w Polsce.
źr. wPolsce24 za X/@jachcy











