Gorszy od czerwonego mordercy? Skandaliczne porównanie Nawrockiego do Jaruzelskiego

W programie "Pytanie dnia" w TVP w likwidacji wiceminister popisał się takim stwierdzeniami:
Jaruzelski nie był tak szkodliwy jako prezydent, jak w tej chwili przez ten ostatni, ponad już rok, jest Nawrocki”.
Jaruzelski chciał dotrwać, jego prezydentura trwała rok, oddał pokojowo władzę, niewiele zdążył zepsuć”.
Stan wojenny – krwawy bilans dyktatury
To przypomnijmy niektóre tylko "zasługi" czerwonego zbrodniarza: Wprowadzony w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku stan wojenny był próbą zdławienia wolności. Jego bilans to ponad sto ofiar śmiertelnych, blisko dziesięć tysięcy internowanych, tysiące zwolnionych z pracy, szykanowanych i prześladowanych. To nie były abstrakcyjne liczby – to byli ludzie, którzy zapłacili życiem za walkę o wolną Polskę.
Pacyfikacja Wujka – zbrodnia bez rozliczenia
Szczególnym symbolem tej zbrodni jest pacyfikacja kopalni „Wujek” w Katowicach. 16 grudnia 1981 roku, zaledwie trzy dni po wprowadzeniu stanu wojennego, ZOMO otrzymało rozkaz użycia ostrej amunicji wobec strajkujących górników. Zginęło dziewięciu bezbronnych górników: Józef Krzysztofik, Józef Czekalski, Andrzej Pełka, Joachim Gnida, Zbigniew Wilk, Jan Stawisiński, Ryszard Gzik, Bogusław Kopczak i Zenon Zając, a dziesiątki zostały ranne. Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak nigdy nie ponieśli odpowiedzialności za tę zbrodnię. Prezydent Karol Nawrocki podczas 44. rocznicy pacyfikacji mówił wprost: „Oczekujemy sprawiedliwości dziejowej (...) ofiary nazywać ofiarami, a katów – katami”.
Prezydentura Jaruzelskiego – wymuszona rola, nie dobrowolny gest
Zwolennicy tezy Bosackiego powtarzają, że Jaruzelski „oddał władzę pokojowo”. Pomijają jednak, że zrobił to pod naciskiem społecznym i w wyniku Okrągłego Stołu – nie z wyboru, lecz z przymusu. Jego prezydentura w latach 1989–1990 nie zmazuje dekad komunistycznego terroru. Sejm w 2018 roku podkreślił, że ofiary stanu wojennego wciąż czekają na rozliczenie sprawiedliwości.
Nawrocki – prezydent wybrany przez naród
Karol Nawrocki to prezydent wybrany w wolnych wyborach, działający w demokratycznym ustroju. Jego weta to konstytucyjne uprawnienie, z którego korzysta wielu prezydentów na świecie. Można oceniać jego decyzje – ale to spór polityczny o konstytucję i interes państwa, a nie o dyktaturę. Natomiast Jaruzelski to dyktator, który wprowadził wojskowe rządy, internował tysiące obywateli i wydawał rozkazy strzelania do bezbronnych. Porównywanie tych dwóch postaci to nie tylko absurd – to obraza ofiar.
Obłuda – Michnika i Bosackiego
Bosacki nie jest odosobniony. Adam Michnik w 1992 roku krzyczał do francuskich dziennikarzy: „Odpieprzcie się od generała!”. W 2000 roku nazywał Jaruzelskiego „polskim patriotą” i mówił „Ja go kocham”. Po śmierci generała określał go jako „ciepłego i inteligentnego człowieka”. Michnik usprawiedliwia Jaruzelskiego rzekomym zagrożeniem interwencją ZSRR, ale historycy wciąż spierają się o to zagrożenie – natomiast ofiary są faktem niepodważalnym.
Relatywizacja zbrodni
Bosacki relatywizuje zbrodnie komunistyczne dla politycznego argumentu. Prawda jest prosta: Jaruzelski ma na rękach krew Polaków, Nawrocki korzysta z konstytucyjnych uprawnień w demokracji. Nie ma tu żadnego „pomostu”. Jest tylko obraza pamięci ofiar grudnia 1981. Nie pozwólmy, by polityczna zagrywka zamazała prawdę o komunistycznej zbrodni.
źr. wPolsce24 za X











