Zełenski nie chce wyborów. Twierdzi, że zniszczyłyby Ukrainę

Zełenski został prezydentem Ukrainy w 2019 roku. Oznacza to, że jego kadencja skończyła się w maju 2024 roku. Po rosyjskiej inwazji parlament wprowadził jednak stan wojenny. Zgodnie z przepisami oznacza to, że w kraju, do czasu jego odwołania, nie są organizowane wybory.
Nie chce wyborów
W lipcu Zełenski zwolnił ze stanowiska Fedorowa, dotychczas uznawanego za jego bliskiego sojusznika. Polityk cieszył się wielką popularnością, więc jego dymisja wywołała na Ukrainie falę protestów. Jakiś czas temu, w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych, Fedorow wezwał Zełenskiego do zorganizowania wyborów, łącznie z prezydenckimi. Stwierdził, że Ukraina wpadła w systemowy kryzys zarządzania, a demokracja nie może być zakładnikiem Rosji.
Fedorow był pierwszym ważnym ukraińskim politykiem, który wezwał do zorganizowania wyborów przed zakończeniem wojny. Zełenski odpowiedział na tę propozycję w rozmowie z dziennikarzami w sobotę wieczorem. Stwierdził, że może to doprowadzić do upadku Ukrainy. Wierzę, że podczas takiej wojny, wybory ogólnie są niebezpieczne. Wybory teraz to tsunami dla państwa, które podzieli Ukrainę – powiedział.
Zgodzi się, jeśli będą bezpieczne
Zełenski stwierdził jednak, że poprze organizację wyborów, jeśli sojusznicy pomogą spełnić specyficzne warunki. Wśród nich wymienił m.in. zapewnienie możliwości głosowania żołnierzom na froncie, a także milionom Ukraińców, którzy uciekli przed wojną za granicę. Chce także gwarancji, że biorący udział w wyborach nie będą ostrzeliwani przez Rosję.
Zełenski dodał, że zwolnił Fedorowa, bo ten próbował spełniać obowiązki, które należą do wojska. Stwierdził, że zaoferował mu cztery inne stanowiska do wyboru, ale ten nie przyjął żadnego z nich. Podkreślił, że mimo tego nie ma do niego żalu. Wiele razem przeszliśmy. Ale wierzę, że zmierza – albo jest popychany – w złym kierunku – dodał.
źr. wPolsce24 za Guardian











