Liderka AfD ogłasza koniec euro i wyjście z Schengen. Trzęsienie ziemi w Berlinie

Koniec iluzji o bezpiecznych granicach. „Umowę należy wypowiedzieć”
W wywiadzie udzielonym niemieckiej telewizji publicznej ZDF, Alice Weidel nie gryzła się w język. Liderka notującej rekordowe poparcie formacji przedstawiła plan, który dla brukselskich elit może oznaczać prawdziwy koszmar: całkowite odzyskanie kontroli nad granicami państwowymi oraz demontaż nieskutecznych mechanizmów unijnych.
- Zamkniemy granice, wyjdziemy też z Schengen, aby tacy ludzie, jak ci z Ceuty, nie przyszli do nas. Tę umowę należy wypowiedzieć - zadeklarowała współprzewodnicząca AfD.
Jak podkreśliła Weidel, koncepcja otwartych granic wewnętrznych w Europie okazała się kompletnym fiaskiem z powodu braku szczelności granic zewnętrznych UE. W ocenie prawicowej polityk, system, który miał ułatwiać życie Europejczykom, stał się autostradą dla niekontrolowanej imigracji. Recepta AfD jest bezkompromisowa: natychmiastowe uszczelnienie granic i powrót migrantów do krajów pochodzenia.
- Schengen funkcjonuje tylko przy bezpiecznych granicach zewnętrznych i otwartych granicach wewnętrznych. Ani jedno, ani drugie nie funkcjonuje. Wszystkich Syryjczyków odeślemy do domu - zapowiedziała Weidel, odnosząc się do grupy około 1,3 mln syryjskich uchodźców i migrantów przebywających obecnie za Odrą.
Euro drenuje kieszenie obywateli. Czas na powrót do stabilności
Równie szokujące dla Brukseli muszą być zapowiedzi dotyczące ekonomii. Drugim filarem zapowiadanej przez Weidel rewolucji jest pożegnanie ze wspólną europejską walutą. Zdaniem liderki AfD, projekt unii walutowej nie przyniósł obiecywanego dobrobytu, lecz uderzył w klasę pracującą i osłabił niemiecką gospodarkę.
- Euro stało się niestabilną walutą. Niemcom powodziło się przed przyjęciem euro znacznie lepiej. Widzimy szeroką pauperyzację pracujących warstw społeczeństwa - diagnozuje Weidel, postulując powrót do stabilnej polityki monetarnej opartej na suwerenności narodowej.
W ocenie polityk, obecny establishment polityczny w Berlinie ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za kryzys gospodarczy i tożsamościowy kraju. Weidel ostro zaatakowała liderów partii głównego nurtu, w tym Friedricha Merza (CDU) i Larsa Klingbeila (SPD):
– Albo nie potrafią rządzić, albo robią to świadomie. Pan Merz nie potrafi. Pan Klingbeil też nie potrafi – oceniła bezpardonowo.
Sondażowy walec AfD. Establishment traci grunt pod nogami
Pewność siebie Alice Weidel wynika z twardych danych i nastrojów społecznych. Niemcy są coraz bardziej zmęczeni skutkami ideologicznej polityki Berlina i Brukseli.
AfD notuje historyczne maksima poparcia, w wyborach regionalnych w Saksonii-Anhalcie prawicowa formacja deklasuje rywali, osiągając w sondażach aż 42 proc. głosów (przy zaledwie 22 proc. dla CDU). Ugrupowanie prowadzi również w Meklemburgii-Pomorzu Przednim oraz w ogólnokrajowych badaniach opinii publicznej, wyprzedzając chadecję nawet o 8 punktów procentowych.
– Cieszę się z sytuacji politycznej w Niemczech. Znajdujemy się na drodze prowadzącej do zwycięstwa. W Saksonii-Anhalcie utworzymy rząd. CDU już nigdy więcej nie wygra wyborów do Bundestagu – podsumowała Weidel, zapowiadając, że celem formacji jest przejęcie pełnej władzy na szczeblu federalnym.
źr. wPolsce24 za ZDF










