Polska

Skandal w sopockiej komendzie. Policjanci mieli próbować wrobić niewinnego

opublikowano:
25569548-police-7265600_1280 (1)
(fot. ilustracyjna Pixabay)
Dwóch policjantów z Sopotu jest podejrzanych o współpracę z przestępcami i podrzucenie niewinnej osobie narkotyków. Wszczęto wobec nich postępowanie dyscyplinarne.

Ta szokująca sprawa została ujawniona przez niemiecko-szwajcarski portal Onet. Dziennikarze ustalili, że na przełomie 2025 i 2026 roku dwaj sopoccy policjanci, Adrian M. i Michał D., mieli współdziałać z przestępcami. Są podejrzewani o to, że umówili się z nimi, że wrobią niewinnego mężczyznę w przestępstwo narkotykowe poprzez podrzucenie mu 70 g mefedronu. Na szczęście plan nie wypalił, bo mężczyzna miał dowody na swoją niewinność.

Sprawą zajęło się Biuro Spraw Wewnętrznych Policji. 28 stycznia śledztwo wszczęła sopocka prokuratura. Prokurator Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku powiedział portalowi, że zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na postawienie zarzutów obu policjantom. Usłyszeli zarzuty przekroczenia uprawnień i utrudniania postępowania, a jeden z nich dodatkowo odpowie za tworzenie fałszywych dowodów, bezprawne pozbawienie wolności i groźby karalne.

Policjanci nie przyznali się do winy i skorzystali z prawa do złożenia wyjaśnień. Onet ustalił, że wobec Michała D. prokurator zdecydował się na środki zaradcze w postaci dozoru policji, zakazu opuszczania kraju i zakazu kontaktowania się z określonymi osobami. Prokurator skierował też wniosek do sądu o areszt tymczasowy dla drugiego oskarżonego, ale sąd go odrzucił i będzie odpowiadał z wolnej stopy. Prokurator złożył już zażalenie na tę decyzję, ale nie zostało jeszcze rozpatrzone.

Po ujawnieniu sprawy przez media Komenda Miejska Policji w Sopocie wydała oświadczenie. Poinformowała w nim, że w związku z zarzutami Komendant Miejski Policji w Sopocie wszczął postępowanie dyscyplinarne, a obaj funkcjonariusze zostali zawieszeni w obowiązkach. Na jego wniosek Komendant Wojewódzki Policji w Gdańsku wszczął postępowanie administracyjne w sprawie zwolnienia funkcjonariuszy z uwagi na ważny interes służby. Podkreślamy, że Policja nie godzi się na jakiekolwiek zachowania naruszające prawo lub etykę zawodową funkcjonariuszy. Każda informacja o możliwych nieprawidłowościach jest traktowana z najwyższą powagą, a dla łamiących prawo nie ma miejsca w formacji – napisano w oświadczeniu.

źr. wPolsce24 za "Fakt"

Polska

Będą cenzurowali internet? Ta wypowiedź Gawkowskiego budzi niepokój

opublikowano:
Krzysztof Gawkowski stwierdził, że internet został „zatruty”, i przekonywał, że na platformy cyfrowe należy „nałożyć chomąto”, aby zwiększyć nadzór nad ich działalnością.
Krzysztof Gawkowski (fot.PAP/Piotr Nowak)
Krzysztof Gawkowski stwierdził, iż współczesny internet „został zatruty” i że na platformy cyfrowe powinno zostać „nałożone chomąto”. Wielu internautów uznało to za zapowiedź cenzury internetu.
Polska

Zondacrypto coraz większym problemem Tuska? PiS ujawnia niewygodne fakty

opublikowano:
Politycy PiS wskazują na okoliczności umorzenia śledztwa dotyczącego Zondacrypto, a Jarosław Kaczyński oskarża Donalda Tuska i ministra sprawiedliwości o kłamstwo w tej sprawie.
Od lewej: Dariusz Korneluk, Sebastian Rom, Adam Bodnar (fot.Screenshot - Youtube/wPolsce24)
Afera Zondacrypto coraz mocniej uderza w rząd Donalda Tuska, a politycy PiS wskazują na okoliczności umorzenia jednego ze śledztw dotyczących spółki przez ludzi związanych z obecną władzą. Jarosław Kaczyński zarzucił premierowi i ministrowi sprawiedliwości kłamstwo, przekonując, że w demokratycznym państwie taka sytuacja powinna doprowadzić do dymisji rządu.
Polska

Chcieli uderzyć w Wosia? Poseł PiS odpowiedział zawiadomieniem na Żurka

opublikowano:
Michał Woś usłyszał zarzuty dotyczące awansu funkcjonariusza Służby Więziennej, po czym sam złożył zawiadomienie do prokuratury, wskazując na działania przedstawicieli obecnej władzy.
Michał Woś (po lewej) oraz Waldemar Żurek (po prawej)
Waldemar Żurek poinformował o przedstawieniu zarzutów politykowi PiS Michałowi Wosiowi, dotyczących rzekomego przekroczenia przez niego uprawnień w czasie pełnienia funkcji wiceministra. On sam nie pozostał obojętny w tej sprawie i również złożył zawiadomienie do prokuratury przeciwko przedstawicielom obecnej władzy.
Polska

 100 dni bezkarności. Wyłudził fortunę ze szpitala, a prokuratura dziwnie milczy

opublikowano:
Kto chroni Dawida Kacprzyka? Zniknęło pół miliona, a prokuratura i izby lekarskie od 100 dni omijają go szerokim łukiem
Minęło 100 dni, a prokuratura nawet go nie przesłuchała. Kto rozpiął polityczny parasol nad oskarżanym medykiem? (fot. wPolsce24)
Sprawa Dawida Kacprzyka, lekarza podejrzewanego o wyłudzenie gigantycznej kwoty z warszawskiego szpitala, budzi coraz większe oburzenie opinii publicznej. Choć od wybuchu afery minęło już sto dni, główny zainteresowany wciąż unika odpowiedzialności, a śledczy zdają się nie dostrzegać problemu. Z kasy placówki medycznej zniknęło pół miliona złotych, jednak prokuratura do tej pory nie zdecydowała się nawet na przesłuchanie medyka, mimo istnienia licznych dowodów opisywanych przez media. Ta niezrozumiała bierność organów ścigania rodzi poważne pytania o to, kto tak naprawdę chroni lekarza przed celownikiem wymiaru sprawiedliwości.
Polska

Podły atak Czarzastego! Padły słowa o „sutenerstwie” i rezygnacji z urzędu

opublikowano:
Włodzimierz Czarzasty zaatakował Karola Nawrockiego, przywołując oskarżenia z kampanii wyborczej, i wezwał prezydenta do rezygnacji z urzędu.
Włodzimierz Czarzasty (fot.PAP/Leszek Szymański)
Włodzimierz Czarzasty po raz kolejny zdecydował się publicznie zaatakować prezydenta Karola Nawrockiego, posiłkując się oskarżeniami, jakie padały pod adresem głowy państwa, a które okazały się jedynie pomówieniami lub w związku z którymi toczą się obecnie postępowania sądowe. Wszystko to w celu obrony kandydatury Macieja Berka.
Polska

Rząd „rozwiązuje” problem wypadków na kolei batem na kierowców. Zamiast audytu i służb będzie kolejna represyjna ustawa

opublikowano:
Wypadek na kolejowym przejściu dla pieszych w Oleśnicy
Wypadek na przejściu kolejowym (fot. Pixabay/ zdjęcie ilustracyjne)
Wystarczyło jedno posiedzenie rządu, by ogłosić sukces w walce z kryzysem na polskich torach. Recepta ekipy rządzącej na serię niebezpiecznych zdarzeń kolejowych okazała się uderzająco prosta: nie będzie wielkich inwestycji w infrastrukturę, audytów i żadnych wniosków z działań służb. Będzie za to nowy bat na kierowców i administracyjne odbieranie prawa jazdy. Magia ustawy znów ma zastąpić realne bezpieczeństwo.