Skandal na maturze! CKE nie miało litości. Kilkanaście osób ma rok z głowy

Choć zasady są jasne, część uczniów postanowiła wnieść na salę telefony komórkowe. Jak wynika z informacji przekazanych przez CKE, maturzyści nie tylko mieli przy sobie zakazane przedmioty, ale zdecydowali się na publikowanie w mediach społecznościowych zdjęć fragmentów arkuszy, gdy egzamin jeszcze trwał.
Procedura namierzania winnych była błyskawiczna i poskutkowała wyciągnięciem surowych konsekwencji wobec ukaranych osób. Informacje o wycieku zadań na poziomie podstawowym potwierdziło radio RMF FM.
Dramatyczne skutki dla maturzystów
Dla osób, którym unieważniono egzamin, konsekwencje są niezwykle dotkliwe. Abiturienci z unieważnionym egzaminem obowiązkowym stracili prawo do przystąpienia do sesji poprawkowej w bieżącym roku. Brak możliwości uzyskania świadectwa dojrzałości w tym cyklu oznacza, że ponowne podejście do matury będzie możliwe dopiero za rok. To z kolei oznacza dla nich koniec marzeń o studiach. Ukarani uczniowie zostali automatycznie wykluczeni z tegorocznej procedury rekrutacyjnej na uczelnie wyższe.
Ministerstwo: "To nie są szkody systemowe"
Do sprawy odniosła się wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer. W rozmowie z RMF FM zauważyła, że współczesne „wycieki” mają specyficzny charakter – dochodzi do nich już po rozdaniu arkuszy, co sprawia, że nie powodują one szkód systemowych o masowej skali. Według wiceszefowej resortu niektórzy zdający, w tym absolwenci techników posiadający już tytuł zawodowy, traktują egzamin jedynie jako próbę, nie dbając o ostateczny wynik.
Dziś, 5 maja, maturzyści mierzą się z kolejnym wyzwaniem – testem z matematyki. CKE stanowczo przypomina o konieczności przestrzegania regulaminu.
źr. wPolsce24 za RMF24











