„Zełenski wystawił Tuska na pośmiewisko”, a ministrowie się cieszą

Zamiast prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, ukraińską delegację w Gdańsku będzie reprezentowała premier Julija Swyrydenko. Zdaniem ministra Tomasza Siemoniaka, w obliczu obecnych okoliczności i kryzysu w stosunkach między oboma państwami, jest to „dobra decyzja”. Wiceprzewodniczący KO podkreślił, że dzięki temu podczas wydarzenia uda się uniknąć dodatkowego napięcia.
Cień historii nad dyplomacją
Minister Siemoniak wskazał, że obecność Zełenskiego mogłaby zostać zdominowana przez trudne tematy historyczne, które w ostatnim czasie mocno obciążają wzajemne relacje. Według polityka, dziennikarze przy każdej okazji pytaliby prezydenta Ukrainy o kwestie historyczne oraz o nazwanie jednej z ukraińskich jednostek imieniem „Bohaterów UPA”.
Siemoniak wprost nazwał wcześniejszą decyzję Zełenskiego dotyczącą upamiętnienia UPA „ogromnym błędem”, który teraz rzutuje na obecność prezydenta na konferencjach międzynarodowych.
Polityk KO zauważył, że choć Polska jest gospodarzem, decyzja Zełenskiego sprawia, że głos Ukrainy podczas tego wydarzenia będzie słabszy.
Burza w polskiej polityce
Decyzja o nieobecności ukraińskiego przywódcy wywołała również emocje na polskiej scenie politycznej. Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP, stwierdził, że jest to „wystawienie premiera Tuska na pośmiewisko”.
Tomasz Siemoniak ostro skrytykował te słowa, zaznaczając, że główny dyplomata prezydenta powinien przestrzegać pewnych zasad, a polityka międzynarodowa to „nie jest jakiś podwórkowy ping-pong”.
źr. wPolsce24 za Polsat News











