Gdzie polska racja stanu? Jeden wicepremier rządu Tuska przeciw Zełeńskiemu, drugi uderza w Nawrockiego

„Gdyby nie jego decyzja o nadaniu jednostce imienia bohaterów UPA, nie mielibyśmy takiej sytuacji dzisiaj” – powiedział Kosiniak-Kamysz w Madrycie.
Podczas konferencji prasowej w Madrycie wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, poproszony o komentarz do tej sytuacji, podkreślił, że „wszystko zaczyna się od błędnej decyzji prezydenta Zełenskiego i trudno to pominąć przy każdej wypowiedzi”.
Gdyby nie jego decyzja o nadaniu jednostce imienia bohaterów UPA, nie mielibyśmy takiej sytuacji dzisiaj - mówił Kosiniak-Kamysz. - Moglibyśmy budować na gruncie przyjaźni, współpracy, gospodarki, obronności, bardzo silne relacje. Dalej chcemy je budować, bo to jest strategiczny, ważny interes dla Polski. Polska z Ukrainą przeciwko naszym wrogom, a nie wrogie nastawienie Ukrainy do Polski czy emocje wrogie z Polski do Ukrainy - dodał.
Kosiniak-Kamysz bardzo jasno
Wicepremier podkreślił, że prawda historyczna i upamiętnienie ofiar ludobójstwa na Wołyniu są „absolutnie konieczne”. Zauważył przy tym, że Polska wsłuchuje się bardzo wyraźnie w głos też środowisk gospodarczych, ale „solidarność, to jest relacja dwukierunkowa”.
Jednocześnie Kosiniak-Kamysz odniósł się do zapowiadanej nieobecności prezydenta Ukrainy na konferencji w Gdańsku.
- My szczerze powiedzieliśmy, co nas boli w tej decyzji prezydenta Zełenskiego, dzisiaj zbiera pokłosie tego. Powinien być na tej konferencji, bo jest współorganizatorem i współzapraszającym. Przez swoją decyzję dzisiaj nie przyjeżdża na tą konferencję. My zrobimy wszystko, żeby efekty dla Polski, budowy bezpieczeństwa i współpracy z Ukrainą, gospodarcze były jak najlepsze. Ja wierzę, że po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój. Po tych emocjach znajdziemy wspólne rozwiązanie - powiedział szef MON.
Kosiniak-Kamysz podkreślił, że „dialog wciąż jest możliwy” oraz że „potrzebna jest refleksja po stronie ukraińskiej”.
A Sikorski zupełnie odwrotnie...
Tymczasem, kolega Kosiniaka-Kamysza z rządu, inny wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski ma ewidentnie odmienne zdanie i winą za obecny kryzys obarcza prezydenta Karola Nawrockiego. Świadczy o tym dobór wpisów, jakie Sikorski podaje dalej na swoim koncie na X.
Jak w świetle takich niezgodność w samym kierownictwie rządu, nie mówiąc już nawet o sporach koalicji z opozycją Polska może choćby marzyć o skutecznej i głośnej na arenie międzynarodowej obronie racji stanu? Czy niektórzy nasi politycy w ogóle potrafią ją właściwie zdefiniować?
źr. wPolsce24 za PAP/X











