Posłanka Pępek obraża swoich wyborców. Wszystko dlatego, że zwrócili uwagę, że wepchnęła się do kolejki
Zamiast przeprosin za wykorzystywanie swojej pozycji, opinia publiczna doczekała się reakcji pełnej pychy.
Bezprecedensowy przejaw pogardy
Posłanka Pępek po przyłapaniu jej na gorącym uczynku nie miała sobie nic do zarzucenia i z arogancją stwierdziła, że szpital w zasadzie powinien jej... podziękować za to, że przyszła i "wypełniła termin".
Co gorsza, w swoim wystąpieniu przypuściła skandaliczny atak na mieszkańców regionu, mówiąc wprost:
Moi drodzy górale, wstydzę się za was".
To bezprecedensowy przejaw pogardy i buty wobec społeczności, w sytuacji gdy politycy władzy sami traktują siebie jak uprzywilejowane "święte krowy". Jak słusznie zauważono na antenie telewizji wPolsce24, nawet najstarsi górale nie pamiętają podobnego poziomu arogancji.
Gdy szpital w Żywcu upomniał panią poseł i poprosił o nieomijanie kolejek w przyszłości, ta wpadła w szał i przeszła do bezpardonowego ataku na placówkę.
Zaczęła seryjnie wysyłać pisma i wnioski o dostęp do informacji, co de facto sparaliżowało funkcjonowanie połowy szpitala. Na tym jednak nie poprzestała – w kolejnych miesiącach kierowała interpelacje poselskie do ministra zdrowia, a 20 maja 2026 roku złożyła kolejne pismo do samego Donalda Tuska. Zarzuciła w nich szpitalowi rzekome złe wydatkowanie funduszy i domagała się nasłania na placówkę kontroli. W swoim zacietrzewieniu posłanka KO całkowicie zrzuciła winę na rzekomą złośliwość dyrektor placówki, nazywając ją "pisowską".. Pępek bez zażenowania przyznała wręcz, że rzekome pretensje szpitala to uderzenie w nią za to, że wcześniej krytykowała dyrekcję.
Pępek świata?
Skandaliczne zachowanie poseł Pępek to niestety tylko kolejny odcinek w serialu pod tytułem "Afera goni aferę" w wykonaniu tzw. koalicji 13 grudnia.
Zwykli Polacy muszą mierzyć się z dramatycznie długimi kolejkami do specjalistów i bezradnością polskiej ochrony zdrowia, podczas gdy politycy obozu władzy urządzają sobie w publicznych placówkach prywatne folwarki. Jak inaczej nazwać organizowanie dla działaczy Koalicji Obywatelskiej specjalnych "saloników VIP" na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych, gdzie w zacisznym pokoju, na wygodnych kanapach i przed telewizorem mogą czekać na pomoc bez zważania na zwykłych pacjentów?
Pikanterii dodaje fakt, że takie standardy zapewniają im lekarze bez specjalizacji, którzy następnie inkasują zawrotne sumy, sięgające nawet 1,6 mln złotych rocznie.
Taka jest właśnie rzeczywistość w państwie, w którym mowa o "stabilności i odbudowie zaufania do instytucji" to tylko puste slogany. Dla zwykłych ludzi przewidziano limity, długie miesiące w kolejkach i pogardliwe połajanki ze strony władzy, a dla samej władzy – saloniki VIP, badania od ręki i wyższość nad prawem.
źr. wPolsce24











