Seria alarmów bombowych w warszawskich szkołach. Policja potwierdza

Rodzice i uczniowie wielu warszawskich szkół oraz przedszkoli przeżyli chwile grozy. Po otrzymaniu anonimowych wiadomości o rzekomych ładunkach wybuchowych, dyrektorzy placówek podjęli decyzję o natychmiastowym wyprowadzeniu dzieci z budynków.
Na miejscach szybko pojawiły się jednostki policji, w tym pirotechnicy.
Służby sprawdziły sygnały
Mimo dużej skali operacji i zaangażowania znacznych sił, finał poszukiwań okazał się identyczny w każdym przypadku.
Rzecznik Komendy Stołecznej Policji w krótkim komunikacie uspokaja mieszkańców:
„Wszystkie sprawdzone obiekty są bezpieczne. Alarmy nie potwierdziły się” – ucinają funkcjonariusze.
Policja jest jednak wyjątkowo oszczędna w słowach.
Służby nie chcą udzielać szczegółowych wyjaśnień dotyczących treści gróźb ani ich źródła. Wiadomo jedynie, że mundurowi traktują sprawę jako celowe działanie mające na celu zdezorganizowanie pracy instytucji publicznych.
Ursynów i inne dzielnice na celowniku
Szczególnie niespokojnie było na Ursynowie, gdzie ewakuacje objęły zarówno szkoły podstawowe, jak i przedszkola. Rodzice otrzymywali pilne wiadomości o konieczności odebrania dzieci.
Podobne sceny rozgrywały się w innych częściach miasta, co sugeruje, że sprawcy rozesłali wiadomości masowo, korzystając z drogi elektronicznej.
Cel: Masowa panika?
Brak chęci policji do podawania szczegółów może wynikać z taktyki procesowej, ale też z chęci zduszenia efektu, na którym najbardziej zależy autorom fałszywych alarmów – rozgłosu.
Śledczy przyznają nieoficjalnie, że tego typu "ataki" są często formą elementem wojny hybrydowej i próbą siania chaosu w dużych aglomeracjach.
Surowe kary za "żarty"
Jednocześnie policja przypomina, że sprawcy fałszywych alarmów bombowych nie mogą liczyć na pobłażliwość. Za wywołanie czynności służb ratunkowych wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo, sprawcy mogą zostać obciążeni gigantycznymi kosztami akcji ratunkowych, które w przypadku tak masowej skali mogą sięgać setek tysięcy złotych.
źr. wPolsce24










