Głuchołazy znów pod wodą. Mieszkańcy: pieniądze z Unii poszły w błoto
Głuchołazy po raz kolejny zmagają się z skutkami gwałtownego zalania. Woda wdarła się do domów, ulice zamieniły się w rwące potoki, a mieszkańcy liczą straty. I zadają jedno pytanie: dlaczego władze nie wyciągnęły wniosków z poprzedniej powodzi?
Obiecywali, nie zrobili nic
Mieszkańcy Głuchołaz zarzucają rządowi całkowite zaniedbanie w utrzymaniu infrastruktury przeciwpowodziowej. Koryta rzek nie były odmulane, rowy melioracyjne zapchane, a zapowiadane inwestycje ochronne – jak widać – nie powstały. Rząd przekazuje komunikaty o milionowych dotacjach na odbudowę. Problem w tym, że – zdaniem lokalnej społeczności – pomoc finansowa nie przekłada się na żadne realne zabezpieczenia. Oficjalne kwoty wyglądają imponująco w mediach. Na miejscu widać tylko błoto, gruz i twarze ludzi, którzy tracą dorobek życia. Pieniądze idą na łatanie dziur, a nie na systemowe rozwiązania, które zapobiegną kolejnej katastrofie.
Frustracja sięga zenitu. Opozycja domaga się rozliczeń
Lokalna społeczność jest wściekła. I nie ma się czemu dziwić – to kolejny raz, kiedy miasto tonie, a władze rozkładają ręce. Opozycja oraz poszkodowani apelują o natychmiastowe wsparcie służb i rzetelne rozliczenie środków unijnych*przeznaczonych na odbudowę regionu. Pojawiają się pytania, czy ogromne dotacje faktycznie trafiły tam, gdzie powinny.
źr. wPolsce24











