ROZMOWA WIKŁY. Fogiel demaskuje Tuska: Cała dramaturgia wydarzeń ma służyć politycznym igrzyskom
– To jest wstyd i hańba. Radom był miastem, które walczyło z komuną, miastem przeklętym przez władze PRL. Robienie nostalgicznej potańcówki z zomowcem w tle jako inauguracji obchodów buntu przeciwko PRL-owi jest czymś absolutnie niepojętym – mówił Fogiel.
Poseł przypomniał, że wydarzenia czerwcowe w Radomiu dały impuls do powstania Komitetu Obrony Robotników, a w konsekwencji całego ruchu „Solidarność”. – Setki ludzi zostało pobitych na tzw. ścieżkach zdrowia, wielu straciło zdrowie, pracę, a niektórzy życie. Ta historia w Radomiu wciąż żyje – podkreślał, wskazując, że władze miasta wykazały się albo skrajną ignorancją, albo całkowitym wykorzenieniem z lokalnej pamięci historycznej.
Fogiel odniósł się również do słów Donalda Tuska i Romana Giertycha, którzy w przeszłości w pogardliwy sposób mieli wypowiadać się o Radomianach. Jego zdaniem obecna władza nie rozumie ani symboliki miejsca, ani emocji mieszkańców. – Mam wrażenie, że „uśmiechnięta Polska” Donalda Tuska uważa, że PRL też był uśmiechnięty – ironizował.
Zarzuty o ręczne sterowanie sądami
Kolejnym wątkiem poruszonym przez posła PiS były sprawy sądowe dotyczące polityków opozycji, w tym Zbigniewa Ziobry. Fogiel powołał się na ustalenia dziennikarskie wskazujące na podmianę składu sędziowskiego w kluczowych momentach postępowań.
– Widzimy ręczne sterowanie sądami. Sędzia jest w pracy, orzeka w innych sprawach, ale akurat w tej jednej zostaje podmieniony. To dzieje się przy odsłoniętej kurtynie – mówił. Jego zdaniem podobne mechanizmy miały występować także w sprawach innych polityków związanych z prawicą.
Fogiel przekonywał, że Zbigniew Ziobro stał się „celem nadrzędnym” dla obozu rządzącego, a cała dramaturgia wydarzeń ma służyć politycznym igrzyskom i mobilizacji twardego elektoratu Platformy Obywatelskiej. W tym kontekście wspomniał także o powracających po latach zarzutach wobec Adama Andruszkiewicza, które – jego zdaniem – mają związek z uderzaniem pośrednio w prezydenta Karola Nawrockiego.
Czarzasty, Sikorski i konflikt z prezydentem
W rozmowie pojawił się również wątek Włodzimierza Czarzastego. Fogiel ocenił, że marszałek Sejmu celowo ustawia się na pierwszej linii konfliktu z prezydentem, rywalizując w tej roli z Radosławem Sikorskim.
– To jest osobisty pomysł Czarzastego. On chce udowodnić Donaldowi Tuskowi, że jest bardziej platformerski niż część samej Platformy – stwierdził poseł PiS. Jego zdaniem wynika to z obaw o polityczną przyszłość Lewicy i chęci zapewnienia sobie miejsca „na szalupie ratunkowej”.
Fogiel odniósł się też do kontrowersji wokół rosyjskich powiązań środowiska związanego z marszałkiem Sejmu. Podkreślał, że w przypadku drugiej osoby w państwie standardy powinny być najwyższe. – Druga osoba w państwie musi być jak żona Cezara – podkreślił, wskazując, że sprawa powinna zostać rzetelnie wyjaśniona, a nie zamiatana pod dywan.
„Tarcza demokracji” jako nowa forma cenzury
Poseł PiS skomentował także doniesienia dotyczące nacisków Komisji Europejskiej na platformy społecznościowe w sprawie moderowania treści przed wyborami. Choć Polska nie została wymieniona wprost w amerykańskim raporcie, Fogiel ocenił, że sprawa budzi poważny niepokój.
– Tematy takie jak COVID, migracja czy nawet stwierdzenie, że istnieją dwie płcie, były uznawane za kontrowersyjne. To już jest czysty orwellizm – mówił, krytykując unijny projekt tzw. „tarczy demokracji”. Jego zdaniem jest to próba instytucjonalizacji cenzury i ograniczenia obywatelom dostępu do informacji niezbędnych do podejmowania świadomych decyzji wyborczych.
Afera Epsteina jako temat zastępczy?
Na koniec Fogiel zarzucił Donaldowi Tuskowi próbę przykrywania krajowych problemów głośnymi, ale odległymi tematami, takimi jak afera Jeffreya Epsteina. – Premier, który nie radzi sobie z bezpieczeństwem, wykolejeniami pociągów, incydentami na lotnisku czy problemami w wojsku, chce prowadzić śledztwo w sprawie amerykańskiej afery – mówił.
Według posła PiS jest to klasyczna „zasłona dymna”, mająca odwrócić uwagę opinii publicznej od realnych problemów państwa. – To próba rozmowy o celebryckich plotkach zamiast o tym, co naprawdę cieknie przez palce rządowi – podsumował.
źr. wPolsce24











