Koszmar 76-letniej lekarki z Braniewa. Ratowała zdrowie ludzi w pandemii, teraz system niszczy jej życie

Braniewo to miasto doświadczone przez historię i bezrobocie, gdzie każda państwowa placówka medyczna jest na wagę złota. Gabinet dr Kilanowskiej-Puto przy ulicy Elbląskiej to jeden z zaledwie dwóch w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, który przyjmuje pacjentów w ramach ubezpieczenia NFZ.
Przez pół wieku pani doktor leczyła tu kolejne pokolenia Polaków, często przedkładając misję i dobro pacjenta nad własny zysk. Gdy w 2020 roku wybuchła panika związana z COVID-19, a większość prywatnych gabinetów zamknęła podwoje, ona została na stanowisku. Po prostu leczyła ludzi, tak jak robiła to przez dekady.
"Proszę nie zamykać, ludzie potrzebują pomocy"
Decyzja o kontynuowaniu pracy w pandemii nie była fanaberią. Z racji wieku lekarka znajdowała się w grupie najwyższego ryzyka. Jednak, jak sama wspomina w materiale Kanału Zero, o pomoc i niezamykanie gabinetu osobiście prosiła ją szefowa lokalnej delegatury NFZ. Ktoś musiał przecież przyjmować pacjentów cierpiących z powodu ostrego bólu czy obrzęków.
Ówczesne Ministerstwo Zdrowia, szukając ratunku dla systemu, wprowadziło mechanizm wypłacania 1/12 rocznego kontraktu z góry. Chodziło o to, by placówki, które zdecydowały się pracować mimo drastycznego spadku liczby pacjentów wywołanego strachem, miały stabilność finansową. Pieniądze szły na bieżące utrzymanie: pensje personelu, gigantyczne rachunki za prąd oraz horrendalnie drogie wówczas środki ochrony osobistej i dezynfekcję.
Urzędnicy nie wspominali wówczas, że te środki to... pożyczka. Dopiero po czasie okazało się, że NFZ oczekuje „odpracowania” tych kwot poprzez wyrobienie nadwyżek ponad standardowy kontrakt. W realiach ubożejącego, wykluczonego komunikacyjnie regionu, było to zadanie niewykonalne.
Państwo w państwie. Wyrok bez sądu?
Pod koniec 2025 roku machina ruszyła. Urzędnicy wyliczyli, że 76-letnia lekarka ma oddać państwu 206 tysięcy złotych. Gdy nie była w stanie tego zrobić, NFZ zastosował mechanizm, który oburza nawet doświadczonych prawników.
Od sześciu miesięcy Fundusz potrąca 100 procent wartości faktur za bieżąco wykonywane przez panią doktor zabiegi.
Oznacza to, że starsza kobieta przyjmuje pacjentów całkowicie na własny koszt, nie otrzymując od państwa ani złotówki. Prawnicy cytowani w reportażu zwracają uwagę na skandaliczny fakt: nawet komornik musi zostawić dłużnikowi środki na przeżycie, tymczasem NFZ bez żadnego wyroku sądowego pozbawił gabinet jakichkolwiek przychodów.
Czuję się oszukana, upokorzona. Zawsze ciężko i uczciwie pracowałam, a teraz traktują mnie jak oszustkę, która chce wyłudzić nienależne pieniądze" - mówi ze łzami w oczach dr Wiesława Kilanowska-Puto.
Likwidacja oszczędności życia, byle leczyć ludzi
Aby opłacić techników wykonujących protezy dla ubogich pacjentów, kupić materiały, zapłacić za prąd i wywóz odpadów medycznych, 76-latka musiała zlikwidować wszystkie swoje oszczędności życia, w tym fundusz inwestycyjny, który miał być zabezpieczeniem na starość. Wspiera ją rodzina i przyjaciele, ale sytuacja jest dramatyczna.
Mieszkańcy Braniewa nie zamierzają jednak zostawić swojej lekarki samej. W mieście ruszyły zbiórki pieniędzy. Ludzie pamiętają, że pani doktor nigdy nikomu nie odmówiła pomocy, a gdy zaszła potrzeba, wsiadała w samochód i jechała leczyć obłożnie chorych pacjentów w ich domach.
W dobie, gdy większość stomatologów wybiera wyłącznie komercyjne, drogie gabinety prywatne, dr Kilanowska-Puto zarabiała skromne 5–8 tysięcy złotych miesięcznie (z czego opłacała koszty gabinetu). Wybrała służbę publiczną i wierność tradycyjnym zasadom etyki lekarskiej. Dziś zamiast hucznego jubileuszu 50-lecia pracy zawodowej, który planowały dla niej asystentki, przeżywa biurokratyczny koszmar.
Ta sprawa to jaskrawy dowód na to, jak bezduszne, oderwane od rzeczywistości potrafi być państwo, gdy zapomina o człowieku na rzecz paragrafów. To także dowód na to, że nie wszyscy lekarze ulepieni są z tej samej gliny. Czy interwencja mediów i determinacja lokalnej społeczności zmuszą urzędników z NFZ do opamiętania?
Sprawa dr Kilanowskiej-Puto wymaga natychmiastowej reakcji na szczeblu ministerialnym.
źr. wPolsce24 za Kanał Zero








