Jak on mógł to przegapić? Rakieta Muska spadała na połowę Polski!

Trudno sobie wyobrazić większą porażkę państwa. Lecą na nas szczątki rakiety, wiadomo, że spadną na terytorium Polski. Tymczasem minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz smacznie śpi, nikt nic nie wie, a Polska Agencja Kosmiczna (POLSA) wysyła maila na nieaktualny adres. Co szokujące, do dzisiaj nikt nie poniósł żadnej kary za ten skandal, który tylko szczęśliwym zbiegiem okoliczności nie zakończył się śmiercią ludzi.
Cztery fragmenty
Jak podała w dzisiejszym komunikacie POLSA, odnaleziono dotąd cztery fragmenty rakiety Falcon 9, która w zeszłą środę spadła na Polskę. Trzy z nich zostały odkryte 19 lutego: w Komornikach obiekt spadł na terenie hurtowni sprzętu elektrycznego, w Wirach obiekt znaleziono w lesie, a w Śliwnie obiekt spadł na pole. Z kolei w Szamotułach 21 lutego odnaleziono obiekt na skraju lasu.
"Mogą być zlokalizowane w pasie o szerokości ok. 100 km"
Wciąż nie wiadomo, ile jeszcze fragmentów rakiety leży gdzieś na polach albo w lasach.
- POLSA jest w stałym kontakcie z policją i na bieżąco podejmuje działania w tej sprawie - poinformowała rzeczniczka agencji Agnieszka Gapys.
Jak podaje agencja kolejne fragmenty rakiety mogą być zlokalizowane w pasie o szerokości ok. 100 km przechodzącym przez ponad połowę Polski.
- Tak duży obszar wynika z tego, że elementy rakiety wchodząc w atmosferę mogą zachować się w różny sposób. Tor ich lotu zależy od wielu czynników, m.in.: masy, rozmiaru i kształtu obiektu, orientacji w przestrzeni oraz właściwości fizycznych atmosfery w danym momencie. Określenie miejsca ewentualnego upadku w czasie lotu obiektu nie jest możliwe z dokładnością lepszą niż tysiące kilometrów wzdłuż toru lotu - informuje POLSA.
Nie wykazują właściwości radioaktywnych
- Zgodnie z informacjami uzyskanymi od firmy SpaceX, właściciela rakiety Falcon 9, potencjalne odłamki rakiety nie stanowią zagrożenia dla ludzi, nie wykazują właściwości radioaktywnych - podała agencja.
Źr. wPolsce24 za PAP